Puchar Polski: Męczarnie Lecha, co na to Legia?

Walka o udział w wielkim finale Pucharu Tysiąca Drużyn w Warszawie rozpoczęta. Wczoraj w pierwszym półfinałowym meczu Lech Poznań pokonał 1:0 Zagłębie Sosnowiec, dzisiaj z kolei Legia zagra u siebie z Zawiszą Bydgoszcz. Czy będziemy świadkami powtórki sprzed roku, kiedy przy 45 tysiącach widzów Legia zmierzyła się z Lechem? A może w finale zabraknie drużyny z Ekstraklasy? W rozgrywkach Pucharu Polski mieliśmy w przeszłości nie takie niespodzianki.

Wczoraj w Poznaniu Lech pokonał drużynę z Sosnowca 1:0. Zaliczka niewielka, biorąc pod uwagę rewanż na wyjeździe. Jedynego gola w tym spotkaniu zdobył Vladimir Volkov. Pierwsza połowa należała zdecydowania dla piłkarzy „Kolejorza”. Po przerwie obraz meczu bardzo się wyrównał i nie było widać różnicy w klasach rozgrywkowych obu drużyn. Niestety spotkanie obfitowało w ostre starcia i piłkarze z kontuzjami musieli opuszczać murawę. W Lechu staw skokowy skręcił Łukasz Trałka i nie wiadomo czy zagra w sobotę w meczu z Legią. Tym samym dołączył on do kontuzjowanych zawodników z Poznania takich jak: Linetty czy Pawłowski. W Zagłębiu natomiast rękę złamał Sebastian Dudek, a z powodu urazu murawę musiał opuścić Michał Bajdur. Trener drużyny z Sosnowca tak podsumował postawę swojego zespołu: Mecz rozpoczęliśmy ze zbyt dużym respektem dla przeciwnika. Męska gra zaczęła się dopiero w drugiej połowie, w której było widać w zespole więcej wiary i determinacji. Szkoda, że nie zdobyliśmy bramki, chociaż było kilka sytuacji, które można było wykorzystać. Na rewanż z Lechem wyjdziemy pewni siebie, bez przesadnego szacunku dla rywala i zagramy o spełnienie naszych marzeń na Narodowym. My też czekamy na drugie spotkanie z niecierpliwością.

Dzisiaj na Łazienkowskiej, w drugim spotkaniu półfinałowym zmierzy się Legia z Zawiszą Bydgoszcz. Trener „Wojskowych” zapowiedział możliwe rotacje w składzie. Jest wielce prawdopodobne, że zobaczymy dzisiaj od pierwszej minuty Michała Pazdana, który od jakiegoś czasu stracił miejsce w pierwszej jedenastce. Na pewno zabraknie Ondreja Dudy, który pojechał na Słowację zdawać maturę. Legia za trenera Czerczesowa bardzo dobrze prezentuje się na własnym boisku. Licząc mecze we wszystkich rozgrywkach, to dzisiejsi gospodarze nie przegrali od 10 spotkań na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej. Z kolei Zawisza to triumfator rozgrywek o Puchar Polski z 2014 roku. Jednak z tamtego składu nic już nie pozostało. Drużyna gra na zapleczu Ekstraklasy, a w przerwie zimowej przeszła gruntowną przebudowę, której celem jest powrót do „Elity”. Na razie udało im się wygrać z Pogonią Siedlce i zremisować z Miedzią Legnica. Trener Niebiesko – Czarnych, Zbigniew Smółka zapowiada: Zdajemy sobie sprawę z tego, że zagramy z najlepszym zespołem w Polsce. Do Warszawy jedziemy zagrać dobry mecz i walczyć o szacunek. Zawisza zmierzy się z wysokiej klasy piłkarzami, ale tanio skóry nie sprzedamy. Zobaczymy czy gracze Legii nie zanotują kolejnej wpadki z niżej notowanym rywalem. Takie porażki przecież zdarzały się im wielokrotnie w przeszłości. Dla graczy z Zawiszy to jeden z najważniejszych meczów w sezonie i na pewno będą chcieli dobrze pokazać się na tle głównego kandydata do tytułu Mistrza Polski w tym sezonie.

Foto: eurosport.onet.pl

Komentarze