Pokora – słowo klucz, w karierze polskiego piłkarza

Coraz częściej na naszym rodzimym podwórku na światło dzienne wychodzą historie znanych i zarabiających do niedawna (dla przeciętnego Kowalskiego) ogromne pieniądze byłych piłkarzy. Wielu z nich kompletnie nie ma pojęcia, co ze sobą zrobić po zakończeniu kariery. Co gorsza wielu z nich (tylko im znanym sposobem) potrafiło wydać większość ogromnych pieniędzy, jakie zdobyli na boisku. Są wśród nich i tacy, którzy mają teraz olbrzymie długi. A jak wiadomo to wszystko nie wpływa najlepiej na stan psychiczny człowieka. Stąd te coraz częstsze biografie, które mają pomóc podreperować domowy budżet, a w których znani zawodnicy opisują o swoich nierównych (niestety w większości) pojedynkach z nałogami.

Już niedługo książka, która będzie idealnym przykładem tego wszystkiego co zostało zamieszczone w pierwszym akapicie. Radosław Kałużny wydaje swoją autobiografię. Dla mniej zorientowanych przypominam, że ten zawodnik był podporą reprezentacji Jerzego Engela, która po 16 latach awansowała na Mistrzostwa Świata. Grał on na pozycji defensywnego pomocnika, a przy tym był niesłychanie skuteczny. Za czasów gry w kadrze strzelił dla niej 11 bramek. Bardzo dobrze radził sobie w Bundeslidze, co dało mu kontrakt z Bayerem Leverkusen. Niestety, jak pewnie większość z was wie, kilka lat temu odnaleziono go pracującego w magazynie w Anglii.

W ostatnich dniach na łamach gazet i portali sportowych króluje zapomniany już przez wielu Ireneusz Jeleń. Potrzebował on kilku lat, aby móc znowu rozmawiać o piłce. Teraz jednym z jego głównych marzeń jest założenie szkółki piłkarskiej. A wcześniej przecież zdarzało mu się wydawać na zakupy jednorazowo 12 tysięcy euro. Jak się okazuje były napastnik naszej kadry, przez ostatnie lata siedział w domu i nie robił nic. Dobrze, że przynajmniej miał oszczędności, skoro tyle czasu zajęło mu myślenie nad przyszłością. Jest on doskonałym przykładem na to, że piłkarze podczas swojej kariery bywają zmanierowani i często odmawiają wywiadów dziennikarzom, a po zakończeniu kariery zaczyna im tego brakować.

Trochę zapomnianym piłkarzem, przynajmniej dla młodych kibiców jest Dariusz Czykier. W skrócie: 230 meczów w lidze, wybrany do jedenastki wszech czasów Jagielonii Białystok, przez wiele lat dzielił i rządził w pomocy warszawskiej Legii. Teraz sam tej pomocy potrzebuje, chociaż nie wiadomo, czy nie jest już za późno. Od czasu do czasu daje wywiady do mediów o tym, że nie może przestać pić. Jego syn to jeden z najbardziej utalentowanych sprinterów w Polsce. Jak widać problem „leży” po stronie Dariusza Czykiera.  Jak sam powiedział w jednym z wywiadów, on bawi się życiem cały czas. Tylko kiedyś to były fajne auta i duże mieszkania, a dzisiaj z tej zabawy pozostało tanie piwo na osiedlu.

Na pewno jednym z rozwiązań, które pomogło by unikać takich przykładów jest wprowadzenie systemu holenderskiego. Tomasz Iwan od dłuższego czasu wychwala piłkarskie emerytury. Polega to na tym, że z pensji potrąca się zawodnikowi część pieniędzy, a wypłaca dopiero po zakończeniu kariery. Jak mówi dyrektor naszej reprezentacji: „Młodzi piłkarze powinni pamiętać, że po karierze wydawanie pieniędzy smakuje jeszcze przyjemniej. Człowiek ma więcej wolnego czasu, może poświęcić go rodzinie, zwiedzać świat. Zamiast w młodości co rok zmieniać samochód, warto pomyśleć o przyszłości.”. Wydaje się, że teraz świadomość zawodników jest o wiele większa niż kiedyś. Mają oni wystarczająco dużo przykładów swoich starszych kolegów, jakich błędów nie należy popełniać. Dlatego jeśli po raz kolejny usłyszymy o kłopotach kolejnego Dawida Janczyka to powinniśmy  wyzbyć się współczucia.

Komentarze