Piłka ręczna: Wisła Płock jeszcze bez punktów w Lidze Mistrzów

    Po wczorajszym spotkaniu z Paris Saint – Germain, ciągle bez punktów w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych, pozostaje Wisła Płock. Po drugiej serii gier Nafciarze zajmują niestety ostatnie miejsce w grupie A, ale patrząc na dotychczasowych rywali można spodziewać się, że będzie tylko lepiej. W pierwszej kolejce ulegli Barcelonie, a wczoraj musieli niestety uznać wyższość szczypiornistów z Paryża.

    Wstydzić się jednak nie mają czego, bo solidnie postraszyli faworyzowanych gospodarzy, a wynik spotkania wcale nie był od początku przesądzony. Dla PSG mecz nie rozpoczął się dobrze, bo to zawodnicy w Płocka wyszli na prowadzenie i to oni w pierwszej odsłonie spotkania prowadzili grę ani razu nie musząc gonić przeciwnika, trzykrotnie nawet prowadząc trzema trafieniami.

    Przed przerwą przydarzyła się jednak chwila dekoncentracji i gospodarze ostatecznie zdołali doprowadzić do remisu. Ten fragment spotkania okazał się decydujący dla losów meczu i był impulsem dla PSG, które w drugiej połowie nie pozwoliło już szczypiornistom z Płocka wyjść na prowadzenie.

    Mimo ambitnej gry, Nafciarze musieli uznać wyższość drużyny z Paryża, w szeregach której świetnie spisywali się Mikkel Hansen i Nedim Remili – najlepszy strzelec paryżan w tym spotkaniu i zawodnik meczu. To właśnie on zadał decydujący cios, ustalając wynik meczu na  33:30 dla gospodarzy.

    psg-ogrywa-wisle-plock-laczy-nas-pasja

    Porażka oczywiście boli, ale Wiśle należy pogratulować postawy i waleczności. Przegrana z jedną z najlepszych drużyn na świecie wcale nie wydawała się na początku taka pewna i wynik mógł być zgoła odmienny. Przed rewanżowym spotkaniem w Płocku paryżanie na pewno będą mieć w pamięci ten mecz i nie zlekceważą naszych zawodników.

    Zanim jednak dojdzie do tego pojedynku, to przed szczypiornistami Wisły kolejne szanse na zdobycie punktów. Pierwsza pojawi się już w kolejną sobotę, ósmego października. Rywalem Nafciarzy będzie węgierskie Veszprem.

    Podopieczni Piotra Przybeckiego z finalistą poprzedniej edycji Ligi Mistrzów zmierzą się u siebie i mamy nadzieję, że będzie to dla gości kolejny pojedynek z polską ekipą, którego nie będą dobrze wspominać. Przypominamy, że Węgrzy finałowe spotkanie EHF Champions League 2015/16 przegrali właśnie z Polakami, Vive Tauron Kielce.

    Komentarze