Piłka ręczna kobiet: Bo tylko wiarygodny jest trener głodny

Oglądałem wczoraj dłuższy wywiad z Michałem Żewłakowem. W momencie kiedy wyjaśniał, dlaczego zdecydował się na nowego szkoleniowca, to argumentował, że klub potrzebuje kogoś młodego i ambitnego, dla którego Legia nie jest tylko krótkim przystankiem w karierze, ale miejscem w którym może wspólnie osiągnąć coś wielkiego. Ten opis mi  strasznie przypasował do postaci, która jest głównym bohaterem tego tekstu. Wczoraj pożegnaliśmy Kima Rasmussena, który po 6 latach rozstał się z reprezentacją Polski piłkarek ręcznych.

„Bo artysta syty nie ma nic do powiedzenia, chce picia i jedzenia, nie chce nic zmieniać, artysta głodny jest o wiele bardziej płodny, tylko wiarygodny, jest artysta głodny

Powyższe cytat są z Kazika Staszewskiego, który idealnie opisuje historię duńskiego szkoleniowca. Kadrę objął w 2010 roku. Miał 38 lat i praktycznie żadnego doświadczenia na arenie międzynarodowej. Zanim rozpoczął pracę z Polkami, prowadził młodzieżowe drużyny w Danii oraz dwa kluby – żeński Lyngby HK i męski Stavsten IF. Fanom piłki ręcznej w Polsce nie mówiło to zbyt wiele. Wyśmiewano go ze względu na to, że miał znikome doświadczenie. Niejednokrotnie wyzywanego go od nauczyciela wuefu. On pomimo trudnych początków wprowadził kobiecą piłkę ręczną w naszym kraju na salony.

Pod jego wodzą nasze reprezentantki w ciągu tych 6 lat dwukrotnie dotarły do półfinału mistrzostw świata. Można śmiało postawić tezę, że zrobił coś  z niczego. To dzięki niemu kibice zaczęli również doceniać piłkę ręczną kobiet. W 2009 roku na mecze Polek przychodziło po 700 osób. W grudniu 2015 roku ćwierćfinałowym bojem Biało-Czerwonych z Rosjankami na mistrzostwach świata emocjonowało się już blisko 6 milionów przed telewizorami. W skrócie można podsumować, że przyszedł trener znikąd, bez większego doświadczenia, ale z wielką żądzą sukcesu i zapałem do pracy. Osiągnął niebywałe sukcesy sportowe, które przełożyły się na zainteresowanie kadrą kobiet. Można śmiało napisać ,że dołożył do tego jeszcze pracę przeznaczoną dla specjalistów od marketingu i public relations.

Dlaczego więc odchodzi? O co poszło? No jak zwykle o pieniądze. Związek Piłki Ręcznej w Polsce nie dogadał się z nim w sprawie nowego kontraktu. Uznano, że 4 – letnia umowa, jaką sobie zażyczył Rasmussen, to było zbyt wiele. Być może szansa na porozumienie byłaby większa, ale we wrześniu odbędą się wybory na nowego prezesa w związku piłki ręcznej. Nie wiadomo, kto będzie zarządzał. W tej sytuacji Duńczyk związał się z reprezentacją Węgier i teraz tam będzie starał się odnosić sukcesy.

Wczoraj Polki zagrały po raz ostatni pod jego wodzą. Pokonały 28:25 Słowaczki i przypieczętowały tym samym awans do finałów mistrzostw Europy. Warto podkreślić, że przed tym meczem miały już zapewniony start w tym turnieju. Tym większy należy się im szacunek, że koniecznie chciały pożegnać swojego szkoleniowca osiągając korzystny rezultat. Po spotkaniu zawodniczki, kibicie i dziennikarze dziękowali Rasmussenowi za pracę. Dziękujemy i my. Życzymy sukcesów z reprezentacją Węgier w każdym meczu, za wyjątkiem starcia z biało – czerwonymi.

Komentarze