Piłka Ręczna: Jednak gramy w Lidze Mistrzów!

    Wczorajszy tekst o tenisie i fotkach Urszuli Radwańskiej na Instagramie wywołał żywą dyskusję z siedzącym biurko obok kolegą na temat jakości polskiego sportu. Dla tych, którzy nie czytali, w telegraficznym skrócie wyjaśnię – zastanawiałem się czy pisząc o tym, co się dzieje w polskim tenisie ziemnym należy uwzględniać jeszcze młodszą z sióstr Radwańskich, która bardziej jest celebrytką niż zawodniczką. Dyskusja z kolegą zeszłą w końcu na nasz ulubiony temat, piłkę nożną – ja – wielki fan, on – zdecydowany antagonista! Moje argumenty – najpopularniejszy sport świata, a przynajmniej naszej jego części, największe imprezy, najlepiej zorganizowane ligi itp. Jego argumenty – sztucznie pompowany, pieniądze nie przekładające się na wyniki, przepłacani zawodnicy itp. Nie ma sensu powtarzać dokładnie samej treści naszej, powiedzmy, kłótni, gdyby wykreślić z niej niecenzuralne słowa zostałyby pewnie tylko spójniki i przyimki. Kolega rzucił jednak jeden mocny argument, który skłonił mnie do napisania tego tekstu – zapytał dlaczego nie fascynuje mnie tak piłka ręczna, przecież osiągamy w niej duże sukcesy, mamy mocna pozycję w Europie, a Euro 2016 w naszym kraju było perfekcyjnie zorganizowaną imprezą?!

    Skoro już wcześniej postanowiłem się „doktoryzować” w innych dyscyplinach sportu, to dlaczego dziś nie zerknąć na szczypiorniaka. Najpierw poczytałem chwilę o wspomnianym Euro 2016. Oczywiście wiedziałem, że jesteśmy gospodarzami takiej imprezy, mało tego, raz nawet w przerwie meczu piłkarskiego włączyłem mecz bodajże z Francją, ale te 10-15 minut to jedyne minuty które oglądałem. Potem tylko czytałem nagłówki w gazetach – raz o genialnym Szmalu, innym razem o naszych „patałachach”. Na koniec wyłowiłem tylko z natłoku informacji, że zwyciężyli Niemcy a my mamy siódmy plac. Zapytałem rzeczonego kolegę o powód, dla którego miałbym zamiast nożnych oglądać piłkarzy ręcznych, skoro na szesnaście zespołów zajmują siódme miejsce, w dodatku na mistrzostwach organizowanych u siebie?! Na Euro 2012 nożni dali ciała, na Euro 2016 zrobili to ręczni, gdzie więc jest różnica? Podobno jest! Jak określił szczypiornistów kolega – podobno to walczaki jakich ze świecą szukać, nie to co, tu zacytuję: „wyżelowane pizdusie”. Według niego w „nogę” grać nie potrafimy, zwyczajnie nie potrafimy i nie docierają do niego argumenty o Lewandowskim. W piłce ręcznej podobno, mimo słabego wyniku na Euro, jesteśmy jedną z potęg w Europie! To trochę mnie zaskoczyło, bo na miano potęgi trzeba sobie zasłużyć! Tu kolega rzucił tylko – „spójrz na Ligę Mistrzów”!

    Lekkie zdziwienie – przecież spoglądam na nią co wtorek i środę! Okazało się, że w szczypiorniaku też mamy LM, nie zaczyna się co prawda od „kaszanki”, ale swoją renomę w Europie ma! I mamy w niej swoich przedstawicieli! Zerknąłem! Jedna z grup – mamy Wisłę Płock, szóste miejsce na osiem, słabo, no ale w grupie m.in. PSG, z piłkarskiego punktu widzenia nazwa działająca na wyobraźnię. Sprawdzam dalej, grupa B, pierwsze miejsce Barcelona – dla mnie nic nowego! Ale na drugim Vive Kielce! Jest nieźle, tylko jakie to ma przełożenie, co to znaczy w świecie piłki ręcznej? Musiałem sprawdzić gdzie na arenie europejskiej piłki ręcznej plasują się oba zespoły. Najpierw Barca – bez zaskoczenia, jeden z najbardziej utytułowanych klubów w tym sporcie, gdyby szukać odpowiednika w świecie futbolu to byłaby nim pewnie… FC Barcelona! Ta z Messim, Neymarem i Suarezem! Ostanie 20 meczów – 19 zwycięstw, jedna porażka! Sprawdzam z kim – szok, niedowierzanie – z Vive i to u siebie! Poprzedni mecz pomiędzy obiema ekipami – remis w Kielcach! Ładnie, ale dla pewności sprawdzam jak radzą sobie kielczanie – w każdym sporcie zdarza się, że jakiś „Kopciuszek” leje mistrza! Ale nie, 20 meczów – jedna porażka, dwa remisy i siedemnaście zwycięstw! W świecie futbolu Vive byłoby pewnie zespołem pokroju Bayernu! Mamy swój „Bayern” w piłce ręcznej, ba, w Lidze Mistrzów!

    Może rzeczywiście kolega miał rację, może warto obejrzeć jakiś mecz Vive Kielce, zobaczyć jak w jakimś sporcie „nasi” leją kogoś w Lidze Mistrzów?! Nie mówię, że od razu porzucam futbol i zostaję wielkim fanem ręcznej, ale dla własnej satysfakcji w niedzielę po południu zamiast Legii z Ruchem obejrzę Montpellier –Vive Kielce!

    Foto: pgnig-superliga.pl

    Komentarze