Piłka ręczna: Ekshibicjoniści z Kielc! Viva Vive!

Co to był za mecz! Nadzieja, zwątpienie, znowu nadzieja, buzująca w żyłach adrenalina, jeden stan przedzawałowy, potem drugi i trzeci i w końcu niesamowita radość! Do dzisiaj czuję jeszcze emocje po finale Ligi Mistrzów! Nie, nie tym sobotnim w Mediolanie! Emocje po wczorajszym finale Final Four pomiędzy Vive Kielce i Veszprem jeszcze długo będą mi towarzyszyć! Chociaż moją dyscypliną jest futbol, to po tym co zobaczyłem wczoraj w Kolonii mogę śmiało powiedzieć, że madryckie derby nie umywają się skalą emocji do wczorajszego pojedynku w ręczną!

Veszprem, utytułowana drużyna z Węgier, przystępuję do pojedynku jako faworyt. Dzień wcześniej odprawiają po dogrywce THW Kiel i w finale mają spotkać się z Vive Tauron Kielce. Mistrz Polski i zdobywca Pucharu Polski, drużyna, dla której awans do finału Ligi Mistrzów to największy sukces w tych rozgrywkach. Kielczanie w półfinale, po zaciętej walce, zwyciężyli z faworyzowanym PSG i w ostatnim meczu też chcieli pokusić się o niespodziankę! Niestety, początek zgodnie z przewidywaniami dla Veszprem. „Scyzoryki” jacyś niemrawi, jakby się jeszcze nie rozkręcili. I wtedy dopadło mnie pierwsze zwątpienie – a jednak, pewnego pułapu nie przeskoczą, walczyli jak lwy, a skończą jak, nie przymierzając, wczoraj Atletico! 17:13 do przerwy, a początek drugiej połowy nie zapowiadał zmian. Punktujący Węgrzy, pięć, sześć, siedem, osiem bramek straty, spojrzenie na zegar, dziewięć bramek do odrobienia na czternaście minut przed końcem! No cóż, lepiej przegrać w finale niż wygrać w meczu o trzecie miejsce! I wtedy jakaś magiczna przerwa na wytarcie parkietu – magiczna, bo to co stało się po niej brzmi jak jedna z opowieści Braci Grimm!

Gol dla nas, słupek dla Węgrów, gol dla nas, kara dwóch minut dla rywala, obrona Szmala, gol dla nas, słupek Węgrów, gol dla nas, Szmal broni, gol dla nas i tak niezmiennie!!! Niesamowite miesza się z niemożliwym! Na tym poziomie, w finale Ligi Mistrzów, bezsilny faworyt trwoniący taką przewagę! I jeszcze ten ekshibicjonizm kielczan – pokazywać TAKIE jaja w TAKIM meczu! Pięćdziesiąta siódma minuta i mamy remis, przeciwnicy jedenaście minut bez strzelonej bramki, a Szmal broni karnego – stan przedzawałowy murowany, a do zawału minuty! Karny dla nas i szok, Bielecki nie trafia, kontra i znowu przegrywamy na dwie minuty przed końcem! Kolejny karny i nie trafia Strlek! Znowu chwila zwątpienia, ale nie, to nie może się tak skończyć! Trzydzieści sekund przed końcem piłka dla Węgrów i gra pasywna! Przejmujemy, sekundy do końca, jeden gol do dogrywki! Siedem, sześć, pięć, cztery… rzut ze skrzydła, niemożliwy kąt, niemożliwa pozycja, ale wpada! Szał radości! Mamy dziesięć minut dogrywki! W tym czasie miałem chyba dwa zawały, ale głupio w takim momencie odchodzić sprzed telewizora, kilkanaście minut wytrzymam!

Pierwsze pięć minut i gra toczy się od bramki do bramki, gol za gola, ale feralna końcówka i gramy w osłabieniu! Dwie minuty kary dla Jureckiego, w dodatku kończymy pierwszą część dogrywki przegrywając jednym oczkiem! Kolejne pięć minut, półtorej minuty musimy grać bez jednego zawodnika, ale walczymy. Remis i obroniony karny, na trybunach nikt już nie siedzi, a i ja mam problem żeby wytrzymać na kanapie! Minuta do końca i prowadzimy jedną bramką. Walka nie do opisania! Węgrzy nie odpuszczają, a my faulujemy jak natchnieni, kara dla Chrapkowskiego, ale jakie to ma znaczenie?! Znowu odliczanie sekund i teraz to musi być już zawał! Pięć, cztery, trzy, dwie, rzuca Ugalde i remis! Karne!

Pierwsza seria, zaczynają gracze Veszprem. Bramka! Teraz my… Alilović broni strzał Cupića! Ależ nerwy! Potem już tylko lepiej, strzelamy i bronimy, ostatnia kolejka, mamy jedno oczko więcej, piłkę bierze Aginalagalde, jeśli trafi to Vive wygra Ligę Mistrzów! Rzuca… i bramka! Szaleństwo!

To się nazywa wola zwycięstwa! Z piekła do nieba! Takie mecze przechodzą do historii, tak się rodzą bohaterowie! Tak rodzą się nowi kibice! Mnie nasi ręczni z Kielc już mają i jestem pewien, że parę tysięcy nowych fanów Vive dziś zyskało! Zyskało też tytuł, sławę i szacunek! Brawo Panowie!

Komentarze