Piłka Nożna: Zespół z patentem na wygrywanie!

    Wszyscy w Europie zachwycają się rekordową serią odrodzonego Juventusu, fantastyczną grą Napoli, statystykami wykręcanymi przez trio kosmitów z Barcelony, a nieliczni w Polsce i Czechach sensacyjnym liderem naszej Ekstraklasy – Piastem Gliwicach. A przecież gdzieś na „peryferiach”, choć może trafniejsze byłoby określenie „przedmieściach”, europejskich gigantów futbolu – Anglii, Hiszpanii czy Niemiec – wyrósł zespół z receptą na wygrywanie, wcale przecież nie anonimowy, który w swojej historii  wielokrotnie zdobywał krajowe mistrzostwo, odnosił sukcesy na arenie międzynarodowej, i który nawet przez największe klubowe potęgi Starego Kontynentu uważany jest za trudnego przeciwnika.

    Paris Saint-Germain, popularne PSG, mistrz Francji, ubiegłoroczny, tegoroczny i przyszłoroczny – każdy kto twierdzi inaczej uznany zostanie za wariata! Na trzynaście kolejek przed końcem rozgrywek ma przewagę dwudziestu czterech punktów nad drugim Monaco. Gdyby komuś wydawało się, że źle przeczytał – 24 (!) oczka. Bardziej obrazowo – osiem wygranych meczów więcej, choć będąc uczciwym, PSG tych meczów wygrało od Monaco o 10 więcej! 22 zwycięstwa, 3 remisy, 0 porażek! Sceptycy mówią, że  miliony euro od Katarczyków zrobiły swoje w tak ogórkowej jak francuska lidze. Ale nazywanie jej ligą słabą jest nieuczciwe – takie marki jak Lyon, Monaco, Bordeaux czy Olympique Marsylia może i lata świetności mają za sobą, ale ciągle coś znaczą w Europie. Może i liga francuska jest słabsza od dajmy na to hiszpańskiej, ale idąc tym tokiem myślenia – jakim cudem Barcelona, uważana za „nadklub”, mistrzów ponad mistrzami, z trzema  „bogami” w ataku doznała w La Liga dwóch porażek, skoro przecież jest najlepsza?! Każdemu się zdarza? Nie każdemu, nie Paryżanom w tym sezonie! W ostatniej kolejce odwiedzili Marsylię, z której przywieźli, a jakże, trzy punkty! Ostatnia porażka – trzeciego listopada w Madrycie w meczu grupowym LM. 1-0 dla Realu, ale każdy kto oglądał to spotkanie wie, że PSG było ekipą zdecydowanie lepszą, a madrytczycy za wywalczone 3 punkty powinni dziękować udając się na kolanach do ichniejszej Częstochowy. Kolejne 4 miesiące – 21 spotkań – 20 zwycięstw, 1 remis. Dodajmy, że przed porażką w Madrycie nie było gorzej.

    Nudy?

    I żeby wszystko spiąć w jedną całość – jeśli Messi jest bogiem futbolu to oddajmy też cesarzowi, co cesarskie – paryżanie mają Zlatana. On sam pewnie stwierdziłby, że PSG nie byłoby tu gdzie jest teraz gdyby nie on… i pewnie ma rację! Komentarz jest zbędny.    

    Kolejne spotkania – Lille w lidze i Chelsea w LM, czyżby 6 punktów? Najprawdopodobniej!

    Foto: lexpress.fr

    Komentarze