Piłka nożna: Z bohateiros na konfideiros

    Są zasady w życiu, do których porządny człowiek powinien się stosować. No chyba, że jest po prostu bez wartości. Nie wiemy, jak u was, ale w naszych domach uczono nas co jest dobre, a co złe. Kiedy ktoś się na kogoś poskarżył, to dostawał ochrzan od  rodziców. Można było wtedy usłyszeć zdanie w stylu: „Tak się nie robi”.

    Donosicielstwo, bo to jest słowo klucz do tego tekstu, to rzecz  absolutnie ohydna. Najczęściej jest ona popełniana w celu otrzymania kosztem kogoś jakiś korzyści. I to jest właśnie obrzydliwe. Kapusiów, konfidentów czy kabli jest w tym przypadku dwóch.

    Obaj w przeszłości zasłynęli z tego, że byli słynnymi rezerweiros. Tak między innymi o nich śpiewał Maciej Maleńczuk:

    „W akcie skruchy i desperacji i rozpaczy
    Treneiro stawia pięciu nowych graczy
    W trzecim meczu z Amerykaneiros
    Wchodzi pięciu rezerwowych bohateiros
    Bohateiros, bohateiros
    W pięknym stylu pokonali Hamburgeiros
    Rezerwieros, rezerweiros
    Nikomu niepotrzebnych pięciu bohateiros”

    Dzisiaj z bohaterskich rezerweiros zmienili się w konfideiros. O kim mowa? Radosław Majdan i Cezary Kucharski. To duet, który bardzo mocno wspiera Józefa Wojciechowskiego w wyborach na prezesa PZPN. Oczywiście licząc się z tym, że jak ich kandydat wygra, to przecież na pewno im się to opłaci.

    majdan-portret-laczy-nas-pasja

    Obaj panowie złożyli u ministra sportu Witolda Bańki pismo, które według nich ma uniemożliwić Zbigniewowi Bońkowi start w wyborach na prezesa PZPN. Chodzi o to, że Boniek nie mieszka na stałe w Polsce i jest twarzą nielegalnego bukmachera, ale jako obywatel Włoch nie ma z tego powodu żadnych problemów.

    Poza łamaniem ustawy hazardowej dochodzi aspekt moralny i etyczny. Sternik piłkarskiej centrali wspiera firmę, która odprowadza podatki za granicę” – powiedział Majdan. No błagamy, czy naprawdę o aspekcie etycznym mówi Radek Majdan?

    Żeby było jasne. Nie mamy absolutnie nic przeciwko kandydaturze Józefa Wojciechowskiego. Boli nas tylko sposób, w jaki jego sztab ludzi chce to osiągnąć. To wygląda mniej więcej tak, jakby Kliczko przed swoją walką najpierw pisał pisma, że jego przeciwnik może być na dopingu i w razie jego dyskwalifikacji cieszyłby się mistrzowskim tytułem. Niektórzy idą po trupach do celu, ale dla nas mimo wszystko liczy się styl. A ten jest bardzo kiepski.

    Komentarze