Piłka nożna: W Europie go kochają, a w Polsce z niego szydzą

    Od wczorajszego wieczora, na łamach wszystkich polskich portali sportowych króluje Arkadiusz Milik. Polak zdobył wczoraj dwa gole dla Napoli w wyjazdowym meczu przeciwko drużynie Dynama Kijów. Z dużą łatwością przyszło mu zostać ulubieńcem kibiców.

    Oba gole Milik strzelił głową – najpierw w 36. minucie po dokładnej wrzutce Faouziego Ghoulama z lewej strony, a tuż przed przerwą po zamieszaniu w polu karnym Kijowian. Polak był w tym spotkaniu bardzo skuteczny.

    Sam napastnik był bardzo zadowolony po swoim występie: „To była magiczna noc dla mnie i Napoli. Strzeliłem dwa gole i jestem bardzo zadowolony. Powiedziałem na konferencji prasowej, że przyjechaliśmy tu by wygrać, mimo że mierzyliśmy się z mocnym rywalem. I rzeczywiście było ciężko, ale wracamy do Włoch z uśmiechem na ustach.”

    Chwalili go również koledzy z drużyny. Marek Hamsik powiedział, że napastnik reprezentacji Polski od razu dobrze wpasował się w zespół, a jego bramki przesądzają o losach kolejnych spotkań. Zadowolony z Milka był też bramkarz Pepe Reina, który podkreślał, że były gracz Ajaxu Amsterdam jest ważną częścią drużyny i ciężko pracuje na treningach.

    milik-radosc-po-golu-z-dynamem-kijow-laczy-nas-pasja

    Szkoda tylko, że od czasów Euro 2016 we Francji piłkarz urodzony w Tychach zatracił kompletnie skuteczność w kadrze. A przecież doskonałych sytuacji mu nie brakowało. Praktycznie w każdym spotkaniu podczas francuskiego turnieju marnował kilka „setek”.

    To samo miało miejsce w pierwszym spotkaniu eliminacyjnym do Mundialu w Rosji przeciwko drużynie Kazachstanu. Tam też trafiał w słupek, poprzeczkę oraz marnował sytuację sam na sam.

    Na zawodnika spłynęła fala krytyki i powstały na jego temat liczne dowcipy i memy, które cieszą się niesłabnącą popularnością w internecie. Praktycznie wszyscy eksperci podkreślają, że jest to piłkarz klasy światowej, ale w ostatnich miesiącach coś się dzieje z nim niedobrego, jeśli chodzi o spotkania w reprezentacji.

    Trudno wszystko zwalać na pecha. Ktoś może mieć słabszy jeden mecz, w porywach może dwa. Jeśli jednak mówimy o Miliku, który zdobywał mnóstwo goli w lidze holenderskiej, w eliminacjach do Euro, a teraz z marszu stał się ulubieńcem kibiców w Neapolu, to przyczyn należy szukać gdzie indziej.

    milk-radosc-po-golu-euro-laczy-nas-pasja

    Nie pytajcie proszę gdzie, bo tego chyba nie wie nawet sam Arek. Prawda jest na dzisiaj trochę przewrotna: w Europie go kochają, a w Polsce z niego szydzą. I tylko w jego nogach i przede wszystkim głowie jest to, aby to zmienić. Wierzymy, że już w spotkaniu z Danią Milik zamknie usta wszystkim jego krytykom (nam także) i powróci do seryjnego zdobywania goli w biało – czerwonych barwach.

     

    Komentarze