Piłka nożna: W Ekstraklasie żarty na bok!

    Pożartować można było wczoraj, widać to było na boiskach Ekstraklasy. Nie był to być może festiwal dowcipu, ale nieźle grający Górnik, znowu bez gola, ale harujący jak wół Kante, zwycięstwo Śląska w Poznaniu po debiutanckiej bramce Morioki, to rzeczy, które zasługują na miano „niecodziennych”. Prima aprilis jednak już się skończył i dzisiaj nasza Ekstraklasa zaprasza na spotkania, w których nie ma już miejsca na żarty. Walczą ekipy, które mają szansę coś ugrać, zapewnić sobie utrzymanie czy przybliżyć się mocno do pucharów. Sprawdźmy co dziś serwuje nam Ekstraklasa.

    Termalica – Korona. Pierwsze dzisiejsze spotkanie rozpoczynamy o 15:30 w Niecieczy. Szykuje się niezły pojedynek, gdyż obie ekipy nie złożyły jeszcze broni w walce o pierwszą ósemkę. Na dwie kolejki przed końcem piłkarze z Niecieczy mają dwa punkty straty do ósmego miejsca, natomiast „koroniarzy” dzieli od niego punktów cztery. Przy nieprzewidywalności polskiej piłki są to straty jak najbardziej do odrobienia. Po wielkim laniu od krakowskiej Wisły zawodnicy Piotra Mandrysza zdołali się pozbierać i wywieźli jeden punkt z Gdańska, co wspomnijmy, nie było zadaniem łatwym, Lechia u siebie nie zwykła tracić punktów. Krzysztof Witkowski, właściciel Termaliki, otwarcie mówi, że nie interesuje go walka o utrzymanie, nie po to mozolnie budował zespół na miarę najwyższego szczebla rozgrywek by teraz nie być pewnym gry w Ekstraklasie. Imponuje nam przede wszystkim postawa Wojciecha Kędziory, który w tej rundzie strzelił już pięć goli i zaliczył trzy asysty. Czy jego forma przełoży się na grę całej drużyny – w Niecieczy bardzo na to liczą. Korona natomiast notuje serię czterech meczów bez porażki. Co z tego, skoro tylko remisuje. Cztery punkty w czterech meczach to za słaby wynik by myśleć o poprawieniu swojej pozycji w tabeli. Najbardziej szkoda bramek Cabrebry, który strzela na potęgę, ale jego gole nie dają drużynie zwycięstw. Czy dziś dojdzie do małego pojedynku Kędziory i Cabrery? Na to liczymy i czekamy na grad goli!

    Cracovia – Górnik Łęczna. O 18:00 spotkanie przy Kałuży. Zapowiada się walka nie tylko o punkty, ale też o przełamanie. Krakowianie ostatnio mają spadek formy, w ostatnich pięciu meczach odnieśli tylko jedno zwycięstwo, co, patrząc na ich aspiracje do gry w pucharach, jest wynikiem beznadziejnym. W poprzedniej kolejce zremisowali ze swoim bezpośrednim rywalem do gry w Europie, Pogonią Szczecin, ale piłkarze Michniewicza wczoraj podzielili się punktami z Górnikiem Zabrze i przed Cracovią otwiera się realna szansa na wskoczenie na trzecie miejsce w tabeli. Dziś będą starali się wrócić na ścieżkę zwycięstw i najważniejsze – czas zacząć zbierać punkty, które po podziale będą na wagę złota. W nieco innej sytuacji są piłkarze Szatałowa. Po wczorajszym zwycięstwie Śląska spadli na przedostatnie miejsce w tabeli i chociaż matematyka mówi, że mają jeszcze szanse na ósme miejsce to rzeczywistość jest taka, że będą bronić się przed spadkiem. A przy tym co ostatnio prezentują będzie to walka bardzo trudna, cztery porażki z rzędu nie wróżą niczego dobrego! Panowie „Górnicy”, czas się obudzić! Liczymy, że Świerczok i Piesio w końcu zagrają na miarę swoich możliwości i nie pozwolą Łęcznej doznać czwartej kolejnej porażki na stadionie Cracovii.

    Legia – Lechia. O 20:30 w Warszawie wisienka na torcie dzisiejszych gier. Gdańszczanie, którzy mieli być trzecią siłą polskiej piłki, ciągle zawodzą, a przed nimi chyba najtrudniejsze spotkanie w tym sezonie – na dwie kolejki przed końcem walczą o awans do grupy mistrzowskiej i los na ich drodze postawił Legię. Legię piekielnie mocną i rozpędzoną w walce o tytuł mistrzowski na stulecie klubu! Nieistotne są wyniki z poprzednich kolejek, Lechia musi wzbić się na wyżyny swoich umiejętności, trener Nowak bezbłędnie wytypować skład, a piłkarze zrealizować założenia taktyczne. Jeden błąd czy chwila nieuwagi a Nikolic czy Prijovic mogą zabić marzenia o pierwszej ósemce! Na szczęście w Gdańsku jest na tylu dobrych piłkarzy, którzy prezentują się coraz lepiej, że może i Lechia nie jest faworytem, ale nie będzie też chłopcem do bicia. Chrapek, Paixao, Kuświk, czy wracający Mila to paczka, której lekceważyć nie można nawet będąc Legią Czerczesowa! Zapowiada się futbol na najwyższym ekstraklasowym poziomie!      

    Komentarze