Piłka nożna: Święta, święta i po świętach!

Święta, święta i po świętach! Nie znam drugiego powiedzonka, które miałoby w sobie taką dawkę emocji. Negatywnych oczywiście! Miesza się w nim tęsknota, rozżalenie i taki pakiet lenistwa, którym można by obdzielić siedemnaście poniedziałków! Bo o ile każda niedziela powoli przygotowuje nas do nieuchronnie nadchodzącego pierwszego dnia tygodnia, często wypełniona chorobą dnia poprzedniego, pozwalająca leniuchować pół dnia przed telewizorem, o tyle wtorek taki jak dziś spada na nas jak piorun z jasnego nieba! Przecież jeszcze wczoraj świętowaliśmy pełną gębą. Odwiedziny u rodziny, stoły uginające się pod ciężarem ciast, sałatek, bigosu, wędlin i napojów o każdym możliwym stężeniu procentów. I nie ma się co oszukiwać, prawie każdy z nas folguje sobie przy takich okazjach. Restrykcyjne diety idą w odstawkę, abstynenci dają się namówić „na jednego” na lepsze trawienie, siłownie i baseny pozamykane, a biegacze mają dobra wymówkę, że przecież Święta, że nie wypada tak ganiać w dresach. Znacie to skądś? Gdzieś zanika też na te kilka dni uzależnienie od biernego uprawiania sportu, bo kiedy obejrzeć mecze, zrobić poranną prasówkę? Wiadomo, na pozycje obowiązkowe, jak mecz Polska – Finlandia, zawsze znajdzie się czas, ale to wszystko!

I nagle strzał w pysk! Wtorkowy poranek obijający nas po gębie jak, nie przymierzając, Kliczko Sosnowskiego. Zwlec się z łóżka graniczy z niemożliwością, ostatkiem siły woli zmusić się do porannej wizyty na siłowni, w końcu parę kilo złapaliśmy, gdzieś te wszystkie makowce, serniki i inne szarlotki trzeba spalić. A tam cuda, ciężary cięższe niż zwykle – potwierdzają to wszyscy stali bywalcy, powietrze jakieś gęstsze niż zwykle, stawia niemożliwy opór, oddech też jakoś płytszy, tlenu mniej niż zawsze, błagalne spojrzenia współtowarzyszy niedoli – niech ktoś otworzy okno bo popadamy tu jak muchy! Najdłużej wyczekiwany moment treningu – prysznic! W porządku, żyjemy. Potem biurko, komputer, czas napisać tekst. Czym uraczyć naszych czytelników? Pierwsza myśl, pustka, druga, trochę konkretniejsza, czarna dziura! Co dziś się dzieje w sporcie, na pewno po takiej przerwie mamy wysyp hitów. Piłka, twój konik, znajdziesz coś o czym warto napisać, a nawet jeśli nie to zawsze masz setki przemyśleń na najdziwniejsze tematy. Uff, grają, ale kto i dlaczego, tego nie wiem! Kwalifikacje do Pucharu Narodów Afryki. Coś mi to mówi! A tak, kilka lat temu najlepsza seria jedenastek jaką widziałem była w finale, Wybrzeże Kości Słoniowej wtedy przegrało, ale z kim – nie pamiętam, chciałem napisać coś kiedyś na ten temat, ale dzisiejsze mecze chyba tylko dla kilku nielicznych w naszym kraju wielbicieli afrykańskiego futbolu. Może odpuszczę, poczekam na kolejne etapy rozgrywek. Kwalifikacje do Mistrzostw Europy U21. Też fajny materiał na dłuższy tekst, a kto dziś – Andora – Włochy, Malta – Czechy, Luksemburg – Bułgaria?! Za jakie grzechy? Rozgrywki jeszcze bardziej leniwe niż mój poranek!

Ostatnia nadzieja – mecze towarzyskie, musi się coś dziać, sprawdźmy rozkład jazdy – Gibraltar – Łotwa, Luksemburg – Albania, Gruzja – Kazachstan, brrrr, kto to wymyślił? Ale nie, jest ratunek na dzisiejszy wieczór! I to jaki! Niemcy – Włochy, Anglia – Holandia, Francja – Rosja, Portugalia – Belgia! Udało się, jeśli czujecie się dziś mniej więcej tak jak ja, to nie ma lepszego sposobu na przygotowanie się na jutrzejszy dzień – środę, która będzie musiała obejść się już bez wymówek. Kilka dobrych spotkań, może i o nic, ale takie ekipy gwarantują pewien poziom. A nawet pomimo braku czasu na oglądanie, wiemy, jaka wtopę zaliczyła drużyna Niemiec z Anglią czy jak Francja zbiła Holandię. Ktoś jednak ma coś do udowodnienia! Bez zbędnych ceregieli zachęcam więc do obejrzenia i błagam o wybaczenie każdego, kto dotrwał dziś do końca tego tekstu 😉

Komentarze