Piłka nożna: Superpuchar. To będzie mecz widmo!

    Wczoraj Walia – Portugalia, dziś Niemcy – Francja, a w niedzielę wielki finał Mistrzostw Europy. Futbol na najwyższym poziomie powoli dawkowany aż do końca tygodnia. Ale życie nie jest takie kolorowe, dziś na chwilę wrócimy do naszej krajowej piłkarskiej rzeczywistości.

    Poza meczami naszych dwóch drużyn w eliminacjach Ligi Europy, o godzinie siedemnastej trzydzieści zostanie rozegrany Superpuchar Polski. Zagrają, a dokładniej, żeby nie naginać rzeczywistości, wezmą w nim udział Legia Warszawa, mistrz kraju oraz Lech Poznań, finalista Pucharu Polski.

    Pierwszym nasuwającym się od razu pytaniem było to, dlaczego akurat dziś, kiedy mamy mecz Mistrzostw Europy i jednocześnie Ligę Europejską? Odpowiedź jest prosta – bo nie było kiedy! W przyszły piątek startuje nasza Ekstraklasa, a przecież nie zrobimy inauguracji sezonu po jego starcie, a w przyszłym tygodniu, zanim ruszy liga, Legia gra swój mecz w eliminacjach Ligi Mistrzów.

    Taki mamy kalendarz. Może doczekamy czasów, że eliminacji nie będziemy zaczynać tak szybko. Póki co, trzeba te wszystkie mecze jakoś upchać. I niech ktoś nam powie, że lipiec to czas wakacyjny. Nie dla piłkarzy i kibiców.

    superpuchar1

    Dlatego to będzie mecz widmo. Niby ktoś go obejrzy, pewnie przestraszy się jego poziomem, a potem szybko wymaże z pamięci i wspomnienie o nim uleci jak Sen nocy letniej. Zdobyte trofeum trafi do jednej z klubowych gablot, ale będzie to nagroda tak bez historii jak żadna inna. Zostanie w statystykach, można będzie się nią pochwalić, a pewnie za kilka lat i tak wszyscy zapomną w jakich okolicznościach została zdobyta.

    Szansa jest więc niepowtarzalna, zwłaszcza, że przeciwnik mocno osłabiony kadrowo. I nie mamy tu na myśli konkretnej drużyny. Obie wyjdą na murawę w mocno rezerwowych składach. Nic tylko wygrywać.

    niezgoda-legia-laczy-nas-pasjaBraki personalne w drużynach wynikają głównie z trwającego właśnie Euro. Z tego powodu mocniej ucierpiała warszawska Legia. Pazdan, Jodłowiec, Nikolić, Duda, Jędrzejczyk (który i tak po Euro wraca do Krasnodaru, więc brany pod uwagę w Legii nie był), podstawowi zawodnicy drużyny, która w ubiegłym sezonie zdobywała Mistrzostwo Polski będą nieobecni.

    Poza tym kontuzjowany jest Hamalainen, a Thibault Moulin, na którego bardzo liczono, nie dokończył wtorkowego treningu i istnieje duże prawdopodobieństwo, że na jego debiut w zespole będziemy musieli poczekać. Jedynym plusem jest powrót do zdrowia Aleksandara Prijovica, bo gdyby i jego miało zabraknąć, to kibice musieliby liczyć na to, że bramki Lechowi strzelał będzie Jarosław Niezgoda.

    W Lechu jest trochę lepiej, ale też wcale nie kolorowo. Z obecnych piłkarzy Kolejorza na Euro byli Thomas Kadar i Karol Linetty i ich na pewno nie zobaczymy. Prawie pewny jest też brak leczącego kontuzję Darko Jevtića. Pozostali piłkarze mają być do dyspozycji Jana Urbana i tutaj upatrywalibyśmy szansy drużyny z Poznania, aby pokonać mocno osłabionego przeciwnika.

    Optymizmem nie napawają też zdjęcia murawy, na której ma zostać rozegrane spotkanie. Szukanie trawy na tej pustyni, to dosyć karkołomne zadanie i mamy nadzieję, że ktoś mocno popracował przez ostatnie dni, żeby boisko nadawało się do jako takiego użytku.

    Generalnie mecz widmo, upchany między inne spotkania, jak niechciane dziecko w kąt i tolerowane z musu. Bez należnej otoczki, bo jak zachęcić potencjalnego widza do obejrzenia go, kiedy mamy i puchary i przede wszystkim półfinał Niemcy-Francja? Może rzućmy monetą, wpiszmy wynik do kronik, dajmy zwycięzcy puchar i nie traćmy czasu na spotkanie, które i tak nie zostanie zapamiętane.

    Komentarze