Piłka nożna: Reprezentacji zaszkodziła wóda sodowa

    No i stało się. Piłkarzom (niektórym) polskiej reprezentacji odbiło. Uwierzyli, że są „królami życia”. W końcu kasa i fejm się zgadza, a i media w ostatnim czasie wypowiadały się na temat kadrowiczów głównie w samych superlatywach.

    Większość z zawodników zmieniło kluby na dużo lepsze. Grają w najlepszych europejskich ligach i czują się „nieśmiertelni”. Niestety, wielu z nich niedługo przepadnie z kretesem, jeśli nie otrząśnie się bardzo szybko.

    Osobiście nie uważamy, że piłkarze powinni pić tylko wodę mineralną i kłaść się spać tuż po wieczornych wiadomościach. Każdy jest człowiekiem i musi czasami odreagować. Tylko dlaczego oni to muszą akurat robić na zgrupowaniu reprezentacji?

    Z jednej strony dumnie śpiewają hymn, a z drugiej doprowadzają się do takiego stanu, w którym nie mają siły rywalizować z Armenią i Kazachstanem. A na Euro 2016 nie przegrali przecież żadnego spotkania!

    Może to co napiszemy, to wyświechtane banały, ale ich postawa (tych którzy się źle prowadzą) plami koszulki z orzełkiem na piersi. Każdy z nich w wywiadach podkreśla, że reprezentacja to wielki zaszczyt i spełnienie marzeń. Tylko pomiędzy teorią, a praktyką jest spora różnica.

    teodorczyk-armenia-laczy-nas-pasja

    Jakim trzeba być idiotą (Teodorczyk), żeby po świetnym okresie w klubie i kontuzji Milika chlać do oporu na dwa dni przed meczem z Armenią, który mógł mu zapewnić pewny plac na dobre kilka miesięcy? „Teo” jest kompletnym półgłówkiem. Sorry Łukasz, taki mamy klimat.

    Podobno balował też Artur Boruc. Nie chcemy go usprawiedliwiać, ale przynajmniej potrafimy zrozumieć. Facet i tak nie jest nawet drugim bramkarzem, więc nic by nie zawalił w meczu. Problem w tym, że to recydywa. W przeszłości już popularnemu „Borubarowi” zdarzały się różne wpadki z alkoholem w tle.

    Ciekawe jest teraz, co w tej sytuacji zrobi Adam Nawałka. Pewnie dotychczas nie chciał psuć atmosfery, ale w momencie kiedy „brudy się wylały” nie ma już innego wyjścia. Scenariusze tego co zrobi szkoleniowiec są dwa: ostatnie ostrzeżenie albo wylot.

    Warto podkreślić w tym miejscu, że sytuacja nie podoba się Robertowi Lewandowskiemu, który jest wzorem profesjonalisty. Miał on odbyć z trenerem męską rozmowę po spotkaniu z Armenią.

    Co do samej publikacji „Przeglądu Sportowego”, to nie mamy złudzeń. Naszym zdaniem osoba z kręgu reprezentacji, w porozumieniu z najważniejszymi osobami w PZPN poprosiła o napisanie takich tekstów. Ma to być kara za zachowanie dla pewnych piłkarzy i moment zwrócenia opinii publicznej na to, że w reprezentacji Polski od dłuższego czasu nie dzieje się najlepiej.

    Komentarze