Piłka nożna: Real- Napoli i Bayern-Arsenal!

Wczoraj mieliśmy powody do tego, by poczuć ekscytację. Patrzyliśmy na wieczorną rozpiskę gier w Lidze Mistrzów i naprawdę z niecierpliwością czekaliśmy na 20:45. Wróciła Champions League, co oznacza jedno – będzie się działo. Dziś, po pierwszym rozdaniu, dochodzimy do wniosku, że najlepsze dopiero przed nami. Jeśli wczoraj byliśmy świadkami meczów dobrych, to dziś zobaczymy prawdopodobnie mecze rewelacyjne. Partidazo – tak nazywają to Hiszpanie. Jaki byłby najlepszy odpowiednik tego słowa w naszym języku? Meczycho, niech będzie meczycho.

Real Madryt zagra u siebie z Napoli, Bayern Monachium na Alianz Arena podejmie Arsenal Londyn. Co rzuca się już na pierwszy rzut oka? Zarówno Real, jak i Bayern, czyli faworyci w tych parach, zagrają mecze rewanżowe na obcych boiskach. To efekt zajęcia drugich miejsc w swoich grupach. Królewscy jesienią musieli uznać wyższość Borussi Dortmund. Bawarczycy w bezpośrednim starciu okazali się gorsi od Atletico Madryt.

Ciekawi jesteśmy ekipy z Neapolu. Od kiedy w klubie tym zameldował się Arkadiusz Milik i Piotr Zieliński zdecydowanie częściej śledzimy losy wice mistrzów Włoch. Napoli gra w tym sezonie dobrze, o czym świadczy chociażby pierwsze miejsce w grupie i ogranie Benficy Lizbona, Besiktasu Stambuł i Dinamo Kijów. Milik i spółka wygrali jednak tylko trzy spośród sześciu spotkań i do ostatniej kolejki walczyli o miejsce numer jeden w grupie, które zapewnia nie tylko awans z grupy, ale i gwarantuje rozegranie spotkania rewanżowego w 1/8 na własnym boisku.

W Serie A Napoli gra jak z nut, choć zajmuje na tę chwilę 3. miejsce. W stawce przewodzi Juventus, druga jest Roma. Piłkarze Maurizio Sarriego są ostatnio w znakomitej formie, gdyż w ostatnich 10 spotkaniach ligowych wygrali aż ośmiokrotnie i tylko dwukrotnie zremisowali. W Coppa Italia są już w półfinale, gdzie zmierzą się z Juventusem.

Real, jak to Real. Systematycznie zbiera punkty w lidze, choć na początku roku Królewskim przydarzył się kryzys, przez co Ronaldo i spółka stracili punkty w lidze i odpadli z Pucharu Króla. Poza kontuzjowanym Bale’m wszyscy piłkarze z pierwszego składu powinni zameldować się dziś na boisku od początku. Zinedine Zidane na wczorajszej konferencji prasowej został zapytany o ewentualną obronę trofeum sprzed roku:

“Znamy trudności, jakie niosą ze sobą te rozgrywki. Nie można stwierdzać, że coś się wygrało po jednym meczu czy dwumeczu, to niemożliwe. Dlatego my stawiamy na spokojny marsz krok po kroku i mecz po meczu. Każdy chce wygrać Ligę Mistrzów, ale to długa i trudna droga. My się na niej znajdujemy i najważniejsze, że czujemy się dobrze. Dzisiaj pracujemy ze wszystkimi zawodnikami i nagle najtrudniejsze dla mnie jest stworzenie kadry, ale cieszymy się z takiego problemu i powrotu Ligi Mistrzów.”

***

Bayern podejmuje Arsenal i ta para w ostatnich latach bardzo często stawała na przeciwko siebie na boisku. Za każdym razem górą wychodzili Niemcy, którzy mieli patent na ekipę Arsene Wengera. Za sterami bawarskiej ekipy jest jednak Carlo Ancelotti, który ma sporo problemów w Bayernie. Mimo że brzmi to dosyć dziwnie, gdyż ekipa z Monachium prowadzi w Bundeslidze z siedmiopunktową przewagą nad drugim RB Lipsk. Przegranie w grupie z Atletico, nie najlepsza forma Thomasa Mullera, zakończenie kariery przez Philippa Lahma oraz słaba dyspozycja Renato Sancheza. Ancelotti ma o czym myśleć.

Arsenal mecze dobre przeplata słabymi. W ostatni weekend Kanonierzy wygrali z Hull 2:0, wcześniej przegrali z Chelsea i Watfordem. Dyspozycja w dzisiejszy wieczór ekipy z Emirates Stadium to wielka zagadka. Należy pamiętać, że jesienią Arsenal okazał się lepszy od PSG, które wczoraj niespodziewanie gładko pokonało Barcelonę. Z drugiej jednak strony, Kanonierzy w lidze angielskiej zajmują dopiero czwarte miejsce. Jeżeli dziś zobaczymy dobrze dysponowaną drużynę ze stolicy Anglii, to Bayern może mieć problemy. Jeśli powtórzy się scenariusz z poprzednich konfrontacji pomiędzy tymi zespołami, to kwestia awansu może rozstrzygnąć się już po pierwszym spotkaniu.

Arsenal ma zagrać dziś nieco inaczej, niż ma to w zwyczaju. Tak przynajmniej zapowiada Arsene Wenger:

“W Niemczech wygraliśmy już wcześniej, z tym że teraz gramy tam pierwsze spotkanie dwumeczu. To ważne, aby uzyskać dobry rezultat i w rewanżu zachować szansę na awans. Drugi mecz rozgrywany u siebie daje nam możliwość przejścia dalej. W środę nie chcemy zagrać wysoko, musimy się dobrze bronić jako drużyna.”

A my jesteśmy szczególnie ciekawi, jak na tle Realu wypadną Polacy. W lidze włoskiej już zdołali pokazać się z dobrej strony. Teraz czas zaznaczyć swoją obecność w Europie.

 

Komentarze