Piłka nożna: Piłkarska Europa odleciała na punkcie polskich piłkarzy

Muszę przyznać, że trudno mi się odnaleźć w tej nowej polskiej transferowej rzeczywistości. Każdego dnia dochodzą do nas informacje, o nowych klubach naszych kadrowiczów.

Jestem z tego pokolenia, które pamięta, jak większą część reprezentacji stanowili gracze kopiący piłkę w rodzimej lidze. W jesiennych eliminacjach spodziewam się zaledwie kilku nazwisk z Ekstraklasy w szerokim składzie.

Co ciekawe, popyt nie jest tylko i wyłącznie na zawodników z pierwszego składu. Swoje kluby zmieniają nawet zawodnicy, którzy byli w kręgu zainteresowań trenera Nawałki, ale ostatecznie na Euro do Francji nie pojechali.

Przemysław Tytoń czyli bramkarz nr. 4 w reprezentacji Polski zamienił właśnie VFB Stuttgart na hiszpańskie Deportivo La Coruna. Z kolei, do Anderlechtu Bruksela na roczne wypożyczenie, z opcją pierwokupu przechodzi Łukasz Teodorczyk.

Z tym samym klubem, od jakiegoś czasu łączony jest też Mariusz Stępiński. Angaż tej dwójki jest mało prawdopodobny, jeśli jednak by do tego doszło, to transmisje z meczów „Fiołków” byłyby bardzo chętnie oglądane w naszym kraju. Zawodnicy grając wtedy w barwach jednego klubu, walczyliby o pozycję napastnika numer 3. w Polsce. Byłoby ciekawie!

stepinski-laczy-nas-pasja

Karol Linetty zamienił Lecha Poznań na Sampodorię Genua, a jego były klubowy kolega Marcin Kamiński został piłkarzem VFB Stuttgart. Specjalnie nie wymieniam tych najważniejszych transferów, żeby pokazać, że nawet piłkarze „drugiego składu” polskiej reprezentacji przechodzą do uznanych firm.

Jeszcze przecież nie tak dawno „podniecaliśmy się”, że jeden z najlepszych polskich napastników Andrzej Niedzielan odchodzi do NEC Nijmegen, albo Radosław Matusiak zostaje piłkarzem jakiegoś tam Palermo.

Zresztą sami sprawdźcie sobie, gdzie grali zawodnicy kadry Engela, Janasa czy Smudy. Poza kilkoma nazwiskami, to zdecydowana większość reprezentowała barwy średnich europejskich drużyn. Teraz mamy do czynienia, z momentem przełomowym w historii naszej piłki. I nie byłoby tego, gdyby nie Adam Nawałka i dobra postawa na Euro we Francji.

Lista nowych klubów polskich graczy robi się imponująca: Leicester, Napoli, PSG, As Monaco, Olimpique Lyon. Dodajmy do tego: Bayern Monachium, Romę czy Borussię Dortmund.

krychowiak-laczy-nas-pasja

I to tylko od naszych reprezentantów zależeć będzie, czy wykorzystają swoją niesłychaną szansę na zawojowanie europejskiego futbolu, czy też będziemy mogli w przyszłości wyzwać ich od frajerów i za sezon czy dwa przywitać z otwartymi ramionami w Ekstraklasie.

 

Komentarze