Piłka nożna: Oświadczenie SKLW – tłumacz pilnie poszukiwany

    Wydawało nam się do tej pory, że mistrzostwo w formułowaniu swoich oświadczeń osiągnęła krakowska Wisła. Szczytowym jej osiągnięciem były komunikaty wydawane w sprawie Cierzniaka, który zamienił Kraków na Warszawę. Żeby zrozumieć o co chodziło, musieliśmy konsultować się z polonistami, prawnikami i filozofami jednocześnie. I do dzisiaj nie jesteśmy pewni, o co krakowianom chodziło.

    Na szczęście od dwóch dni problem jest nieaktualny, bo mamy kolejny orzech do zgryzienia – oświadczenie Stowarzyszenia Kibiców Legii Warszawa odnoszące się do kary nałożonej przez UEFA na klub po meczu z Borussią Dortmund. I chociaż nadzieje jeszcze są, że meczem z Realem będziemy cieszyć się oglądając pełne trybuny, to trochę nie rozumiemy stanowiska SKLW.

    „Od chwili kiedy przy Łazienkowskiej 3 pojawił się nowy zarząd, wspólnie z SKLW wypracowano model współpracy, w którym na pierwszym miejscu postawiono dobro naszego klubu. Przez 4 lata doprowadziliśmy wspólnie do sytuacji, w której Legia Warszawa rozwijała się zarówno pod względem sportowym, marketingowym, jak i kibicowskim.”

    Otóż Panie i Panowie nie! Pod względem kibicowskim Legia stoi w miejscu od czterech lat – a jeśli stoisz w miejscu, kiedy świat idzie do przodu, to znaczy, że się cofasz. W 2013 roku przy pustych trybunach rozegrano mecz z Apollonem Limassol, rok później podobna sytuacja miała miejsce podczas pojedynku z Trabzonsporem, a potem z Ajaxem. Niestety to nie postęp, a recydywa i skutek braku rozwoju.

    kibice-legii-laczy-nas-pasja

    „Dowodem tego są wszystkie zdobyte w tym czasie trofea, postawa w europejskich pucharach, zwieńczona tegorocznym awansem do Ligi Mistrzów, wysoki wzrost frekwencji na stadionie, atmosfera, z której kibice Legii słyną na całym świecie i wiele akcji organizowanych przez kibiców, wykraczających swoim zasięgiem poza stadion.”

    Jasne, ale trofea i gra w pucharach są m.in. konsekwencją tego, że stołeczny klub jest najbogatszym w Polsce. Na krajowym podwórku powinien(!) bić wszystkich, a tytuły są wręcz obowiązkiem. W Europie radzi sobie Legia rzeczywiście nie najgorzej, ale to nie dzięki, a mimo postawy kilku baranów, którzy rzucają rasistowskimi hasłami i racami na murawę. Atmosfera „na Legii” jest rzeczywiście niepowtarzalna, ale społeczność kibicowska powinna dbać o to, by wspomniane „jednostki” nie psuły opinii o niej.

    „Jak w każdych działaniach, zdarzają się sytuacje trudne i w takiej właśnie znaleźliśmy się po meczu z Borussią Dortmund. Bez względu jednak na wszystko, uważamy, że wydarzenia z tego meczu nie powinny przekreślić i przysłonić wszystkich pozytywnych aspektów i sukcesów, które osiągnęliśmy w tym czasie. Stowarzyszenie Kibiców Legii Warszawa stoi na stanowisku, że dobro Legii Warszawa jest nadrzędną wartością, która łączy wszystkie strony zaangażowane w jej rozwój. Stanowisko to pozostaje niezmienne i dotyczy całego środowiska kibiców Legii Warszawa.”

    kibice-legia-laczy-nas-pasja

    No tak. To chyba oczywiste, że dobro klubu jest nadrzędną wartością, zwłaszcza dla stowarzyszenia jego kibiców. Ale co z tego „masła maślanego” więcej wynika, skoro podobno jest jednym głosem wszystkich kibiców? A co z tymi, przez których te wszystkie kary zostają nakładane? Czy SKLW ich broni czy piętnuje?

    Czy race lecą na boisko w imię dobra Legii? W każdej społeczności trafiają się „czarne owce”, przez które cierpi większość. Kibice Legii potrafią zgotować gorący doping czy przygotować niesamowitą oprawę, ale dopóki jasno nie określą we własnym gronie co jest dla klubu dobre, a co złe, dopóki nie pozbędą się tych, przez których klub traci – sportowo, marketingowo i kibicowsko, dopóty nie będzie mowy o rozwoju.

    Komentarze