Piłka nożna: Nie obrażajcie „polityki transferowej”

    Od kilku miesięcy Wisła Kraków jest synonimem organizacyjnego bałaganu, finansowego dna i generalnie kiedy mówimy o obecnej Wiśle, to przed oczami staje nam jeden wielki pierdolnik.

    Przy Reymonta miało powoli wszystko iść ku lepszemu, ale chociaż nie można rozliczać nikogo po tak krótkim okresie sprawowania rządów, to już widać, że sposób działania nowych właścicieli nikomu nie przypadnie do gustu, a i klubu też nie uratuje.

    Kilka dni temu zostaliśmy poinformowani o rozwiązaniu zespołu rezerw, czego powodem było oczywiście cięcie kosztów. Nie minęło wiele czasu, a z Krakowa przyszły kolejne niedobre wieści.

    Zwolnionych zostało kilka osób odgrywających dosyć ważną w klubie rolę, m. in. Marcin Broniszewski – asystent  Dariusza Wdowczyka, Paweł Primel – trener bramkarzy, Paweł Pączko – analityk, Jan Batko – magazynier i Kazimierz Antkowiak kierujący ośrodkiem treningowym w Myślenicach.

    Najgorsze dla krakowskiej drużyny jest to, że o odejściu myśli sam Wdowczyk. Zaskoczeniem dla niego było odwołanie członków jego sztabu szkoleniowego i fakt, że zrobiono to za jego plecami na pewno nie poprawi stosunków z władzami Wisły. Podobno pożegnał się już z częścią zawodników i piłkarzy, ale z trenerem dalej jest, wczoraj poprowadził zespół w wygranym 7:0 sparingu z Kalwarianką Kalwaria Zebrzydowska.

    wdowczyk-wisla-karuzela-laczy-nas-pasja

    Dzień bez Wisły jest dniem straconym, więc wczoraj oficjalna strona klubu postanowiła pozytywnie nastroić nas przed weekendem i wydała oświadczenie tłumaczące dlaczego do zespołu nie dołączył żaden nowy zawodnik. Oświadczenie ładnie zatytułowano: „Polityka transferowa Wisły Kraków”.

    Kiedy spojrzymy na ten tytuł zaraz po przeczytaniu tekstu, to nie możemy pozbyć się ironicznego uśmiechu. Zacytujmy:

    Okno transferowe w Ekstraklasie zostało zamknięte, a do Wisły Kraków w ostatnim czasie nie dołączył żaden zawodnik. Spowodowane jest to faktem, iż w aktualnej sytuacji jakiekolwiek transfery do klubu uzależnione były od tego, czy uda się sfinalizować transakcję transferu gotówkowego z klubu – a zatem „sprzedać” któregoś z obecnych piłkarzy Białej Gwiazdy. Rozmowy dotyczące sprzedaży graczy były prowadzone. Zaledwie kilka dni działalności w nowej strukturze właścicielskiej i nowego Zarządu sprawiło, iż czas na sfinalizowanie tego typu negocjacji nie okazał się wystarczający.

    Krótko mówiąc – nikogo nie sprzedaliśmy, nie mamy za co kupować. Jeżeli w ten sposób nowy właściciel wyobrażał sobie odbudowywanie potęgi krakowskiej Wisły, to podziwiamy optymizm! Ale to nie koniec:

    Okno transferowe nie jest bowiem zamknięte we wszystkich krajach, w tym krajach europejskich, co pozostawia furtkę do ewentualnego sfinalizowania sprzedaży zawodników z aktualnej kadry pierwszej drużyny. Otwierałoby to możliwości, aby pozyskać do klubu tak zwanych „wolnych” graczy, czyli tych pozostających bez ważnego kontraktu z innym klubem.

    wisla-krakow-meresinski-2-laczy-nas-pasja

    Jest nadzieja, przecież jeszcze może się uda się kogoś wypchnąć i zwabić do Krakowa jednego z setek rewelacyjnych wolnych graczy, którzy będą pałętać się na rynku transferowym.

    Plan główny, sprzedaj – kup, nie wypalił, ale Wisła ma w zanadrzu plan B, który wygląda na jeszcze lepszy, sprzedaj – ściągnij za darmo. Panie i Panowie, którzy macie jakąkolwiek władzę w krakowskiej Wiśle, każdy wie, że kasa świeci pustkami, ale nazywać brak wzmocnień z powodu braku pieniędzy „polityką transferową” to już istny kabaret!

    Komentarze