Piłka nożna: Malarz wkur…, burza w szatni Legii

    „Co to jest za tłumaczenie, że gramy w Lidze Mistrzów, że przygotowujemy się do najważniejszego spotkania, myślę że dla wszystkich w piłkarskiej karierze? Dzisiaj zagraliśmy po raz kolejny bardzo słabo, po raz kolejny tracimy bramkę ze stałego fragmentu gry, chyba dość już tego. Naprawdę musimy się ogarnąć, a nie mówić, że chcemy w jakiś sposób odpocząć, przygotować się do Ligi Mistrzów.

    Nam liga ucieka, przegraliśmy Puchar, wcześniej Superpuchar. Kurwa, przepraszam za wyrażenie, ale obudźmy się w końcu bo nam wszystko ucieknie. Dość tego, głaskania się…, że mamy Ligę Mistrzów. I co z tego? Coś osiągnęliśmy, awansowaliśmy, otworzyła się przed nami szansa, ale nikt się przed nami nie położy.

    To pokazał dzisiaj Górnik Łęczna. Nie ma zespołów słabych, także obudźmy się w końcu. Mam nadzieję, ze sobie porozmawiamy w szatni, bo tak dalej być nie może, naprawdę. My gramy w Legii Warszawa, w Legii Warszawa, kurwa!”

    malarz-zlosc-laczy-nas-pasja

    Mówiąc te słowa w pomeczowym wywiadzie bramkarz Legii Warszawa, Arkadiusz Malarz, był jeszcze w miarę spokojny i opanowany, ale nie chcemy sobie nawet wyobrażać, co działo się w szatni Mistrza Polski po spotkaniu z Górnikiem Łęczna.

    Legioniści przegrali 0:1, ale nie sam wynik razi w oczy, a gra warszawskiego zespołu. Bezpłciowi, bez pomysłu, popełniający proste błędy i rażąco nieskuteczni. Podobnych epitetów o stylu Wojskowych można by używać w nieskończoność.

    Nie dziwi nikogo frustracja Malarza, najlepszego w tym sezonie zawodnika z Warszawy. Wielokrotnie już ratował swój zespół od straty punktów. W tym meczu również dwoił się i troił, bronił strzały teoretycznie nie do obrony, o rzucie karnym Bonina nawet nie wspominając.

    Co z tego, kiedy forma kolegów z drużyny jest lata świetlne za jego dyspozycją. Na pewno w szatni Legii wczoraj latały gromy i błyskawice, nie mówiąc już o dobitnych kurwach! Do kogo bramkarz może mieć największe pretensje? Oczywiście do bloku defensywnego.

    Zespół pokroju Legii nie może sobie pozwalać na to, żeby Łęczna, do wczorajszego meczu ostatni zespół w tabeli, oddawał piętnaście strzałów na ich bramkę, w tym sześć celnych. Pazdan, Rzeźniczak, Hlousek i Broź musieli grubo tłumaczyć się przed swoim golkiperem. A że na swoją obronę nie mają nic, to wypadało pewnie tylko spuścić głowy i przyjąć wszystko na klatę.

    malarz-kontuzja-laczy-nas-pasja

    Malarz wyraził to, co myślą wszyscy. Liga Mistrzów to jedno, ale warszawski zespół daje ciała na wszystkich pozostałych frontach. Jeśli cała reszta ma być przygotowaniem do Champions League, to już możemy pogratulować Dundalk awansu. Przecież piłkarskie powiedzenie mówi, że jak trenują, tak grają.

    Trener Besnik Hasi na pomeczowej konferencji powiedział, że problem tkwi wyłącznie w głowach jego piłkarzy. Nie było to stwierdzenie zbyt odkrywcze, ale Panie Trenerze, od tego tam Pan jest, żeby zawodnicy mieli wolne głowy i skupiali się na każdym kolejnym spotkaniu. To też część Pana pracy!

    Awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów sprawi, że Wojskowym zostaną wybaczone wszystkie grzechy, ale z taką grą zrobią tam z siebie pośmiewisko, a przecież nie po to chcą się tam dostać!

     

    Komentarze