Piłka nożna: Legia bez szału, ale i bez kompromitacji

Niewielu kibiców skusiło się chyba wczoraj na obejrzenie pierwszego meczu Legii Warszawa w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów z Zrinjskim Mostar.

Ci, którzy odpuścili sobie to spotkanie, nie mają kompletnie czego żałować. Nie było to porywające widowisko, mecz bardziej przypominał przedsezonowy sparing i to taki, w którym testowani mieli być zmiennicy.

Kiedy spojrzeliśmy na skład Legionistów od razu można jednak było dostrzec, że na to spotkanie trener Hasi wystawił najmocniejszy skład, jakim w tym momencie dysponował. Na murawie pojawili się wracający po Mistrzostwach Europy Nikolic i Duda, a także nowy nabytek Wojskowych, piłkarz, w którym pokłada się wielkie nadzieje, Thibault Moulin.

Formy tej trójki ciekawi byliśmy najbardziej. Węgier i Słowak nie zdążyli jeszcze dobrze poznać nowego trenera i jego założeń taktycznych, zagadką było również to, jak Francuz wkomponuje się do zespołu.

ondrej-duda-laczy-nas-pasja

Nie spodziewaliśmy się szaleńczego tempa od pierwszego gwizdka, zwłaszcza, że spotkanie rozgrywane było w niesamowitym upale. Trzydzieści sześć stopni to nie jest temperatura, do której przyzwyczajeni są nasi piłkarze.

I było to widać już od samego początku. Chociaż Legioniści od pierwszych minut starli się zdominować zawodników mistrza Bośni i Hercegowiny, to wszystko to działo się w nieco sennym tempie.

Akcji bramkowych było jak na lekarstwo, a żadna z drużyn nie wyglądała na tyle zdeterminowaną by wygrać spotkanie. Wyglądało to bardziej tak, jakby obie ekipy w ciemno przyjęły remis i umówiły się, że rozstrzygną wszystko za tydzień w Warszawie. Piłkarze Hasiego byli lepsi i jeśli już podchodzili pod bramkę przeciwnika, to ich ataki były groźniejsze, ale nie na tyle by zmienić wynik.

Na szczęście coś drgnęło w ofensywnych poczynaniach Mistrza Polski po przerwie. Cztery minuty po wznowieniu gry nowy nabytek Legii, Moulin, zagrał do Nikolica, a ten bezlitośnie wykończył akcję i było 1:0.

nikolic-legia-laczy-nas-pasja

W tym momencie piłkarze Wojskowych wyglądali jakby było po meczu i nic nie jest w stanie im zagrozić. Ta pewność ich zgubiła, bo rywal zamiast położyć się w polu karnym i czekać na kolejne trafienia, przyspieszył. Jakież było zdziwienie w szeregach Legii, kiedy Zrinjski zaczął raz za razem atakować. Kompletnie stracili orientację w tym co się dzieje na boisku i dali się zaskoczyć.

Najpierw prostopadłym podaniem przecinającym linię naszej defensywy, po którym zawodnik rywala miał doskonałą sytuację do wyrównania, ale na posterunku był Cierzniak, który wybił futbolówkę na rzut rożny. I właśnie po tym stałym fragmencie gry gospodarze wyrównali. Mocno bita piłka, ospałość warszawskiej defensywy i mieliśmy znowu remis.

Wszystko wróciło do normy, zarówno gospodarze jak i goście byli zadowoleni z wyniku i tylko jeden Guilherme, najlepszy zresztą wczoraj na boisku, próbował kilkukrotnie szybkiego wyjścia z kontratakiem.

Nasz Mistrz ani nie zachwycił, ani się skompromitował. Bramkowy remis stawia ich w dobrej sytuacji przed rewanżem, zwłaszcza, że rywal nie jest zbyt wymagający. Pamiętajmy jednak, że czeka ich tylko i aż dziewięćdziesiąt minut w Warszawie, podczas których będą musieli udowodnić swoją wyższość.

Komentarze