Piłka nożna: Lech kontra Lechia. Mecz o mistrzostwo?

7 zwycięstw Lecha, 1 remis i tylko 2 wygrane Lechii – to bilans ostatnich dziesięciu spotkań pomiędzy tymi drużynami. W całej historii potyczek ligowych aż 52 konfontacje, z których aż 25-krotnie górą wychodził Kolejorz, a 18-krotnie Lechia. Dziś zespoły staną na przeciw siebie po raz kolejny w lidze i my jesteśmy absolnie przekonani, że nie będzie to towarzyska kopanina. Kto wie, być może dzisiaj w Poznaniu rozstrzygną się losy mistrzowskiego tytułu.

Wiele osób czytających ten tekst, wiele pewnie puka się teraz z niedowierzaniem w czoło. Na boisko wyjdą jednak dziś pierwsza z trzecią drużyną w Ekstraklasie przed tą kolejką. Nie mamy również wątpliwości, że dwie najlepiej grające obecnie ekipy w naszym kraju.

To, że Lechia jest w czubie tabeli i głośno zapowiada walkę o mistrzowstwo Polski, to już wiemy. Gdańszczanie już jakiś  czas temu zakomunikowali całemu światu wszem i wobec, że nie interesuje ich walka o miejsce numer 6. na koniec sezonu. Po kilku słabszych sezonach i pustych przelotach na miejscach 4. czy 6. teraz czas stanąć w końcu na podium na koniec sezonu. Będąc bardziej precyzyjnym, Lechia chce rozwalić wszystkich i przywieźć nad morze mistrzowską koronę. “Jak kraść, to miliony” – z takiego założenia wychodzą Biało-zieloni.

Lech natomiast już drugi sezon zaczął rozgrywki słabo. Mecze kiepskie przeplatał załosnymi i zamiast z Legią i Lechią walczyć o fotel lidera, skupiał się na trzymaniu dystansu do uciekającej Cracovii. Już w sierpniu z posadą szkoleniowca Kolejorza pożegnał się Jan Urban i sprowadzono gościa, który miał wywrócić naszą ligę do góry nogami. Nenad Bjelica wszedł z marszu do szatni, wprowadził swoje rządy, udzielił kilku wywiadów i… Lech zaczął grać. Początkowo raz lepiej, raz gorzej, a po dłuższym czasie spędzonym wspólnie na trening, prezentować zaczął się coraz lepiej. Efekt – 4 w tym roku spotkania i wszystkie wygrane stosunkiem 3:0. To musi robić wrażenie.

Pamiętamy pierwsze spotkanie tych drużyn w Gdańsku. To Lech był lepszy, miał inicjatywę i serio mógł ten mecz z palcem w nosie wygrać. Jako że piłka jest jednak sportem niesprawiedliwym to z Gdańska wywiózł okrągłe zero, czyli do domu wrócił bez punktów. Lechia, która w tamtym czasie grała średnio, regularnie punktowała. Lech, który miał się coraz lepiej, regularnie zaliczał wpadki. Efekt – to Lechia dziś przewodzi w stawce. Lech, mimo że systematycznie połykający na swojej drodze kolejne ofiary, plasuje się “dopiero” na trzecim miejscu.

Ariel Borysiuk zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji przed meczem z Lechem, ale z optymizmem patrzy na dzisiejsze spotkanie.

“Na pewno czeka nas trudny mecz z drużyną, która w tym roku jeszcze gola nie straciła, a która strzela bardzo dużo. To dla nas fajne wyzwanie i z pewnością mecz będzie bardzo emocjonujący. W środku pola nastawiam się na ostrą walkę, kości będą trzeszczały, ale nie boje się tej rywalizacji. Każdy wie o co gra. My chcemy uciekać reszcie, Lech chce nas gonić.”

Nenad Bjelica natomiast nie planuje nic zmieniać w grze Lecha przed meczem z Lechią. – “Będziemy kontynuować swoją filozofię w tym meczu.”

“Dyscyplina, agresywność i organizacja gry. To wszystko jest dla nas bardzo ważne. Dzięki temu drużyna dobrze funkcjonuje. Nie zrobimy dobrego pressingu bez przygotowania fizycznego. To wszystko idzie w parze. Ciężko pracujemy na boisku. W trakcie meczów oraz treningów, a tego efektem są wyniki.”

We wstępie napisaliśmy, że ten mecz może rozstrzygnąć losy mistrzostwa Polski. Teza to dosyć odważna, ale gdyby Lechia dziś wygrała, to na 6 meczów przed podziałem punktów gdańszczanie mieliby 8 punktów przewagi nad Kolejorzem, który z całego peletonu wydaje się być w najlepszej formie. No nic, ostrzymy sobie pazury na 18:30. Będzie się działo.

Komentarze