Piłka nożna: Karuzelę czas rozkręcić!

Ligowe rozgrywki mamy już za sobą, nadszedł czas na głębsze analizy, podsumowania i rankingi. Poszczególne mecze, dorobki zawodników i drużyn będą rozkładane na czynniki pierwsze i stworzymy z nich całe tomy encyklopedii podsumowujących sezon 2015/16. Ale gdyby spojrzeć na niego bez zagłębiania się w szczegóły możemy już teraz powiedzieć kto jest przegranym a kto wygranym. Na zawodników jeszcze przyjdzie kolej, na pewno będziemy świadkami co najmniej kilku sag transferowych, ale już teraz powoli rozkręca nam się karuzela trenerska. Kilku z nich już pożegnało się z klubami, kilku ma pewne stanowisko na przyszły sezon, kilku ciągle nie jest pewnych swojej przyszłości. Sprawdźmy, kto jest wygranym a kto przegranym tego sezonu i kogo będziemy oglądać w przyszłym roku. Przyjrzeliśmy się tylko trenerom, którzy zasiadali na ławce w ostatniej kolejce, pisanie o np. von Heesenie nie miałoby raczej większego sensu.

Zacznijmy od Mistrzów – obecnego, warszawskiej Legii i byłego, czyli Lecha Poznań. Stanisław Czerczesow przejął Legię po krytykowanym Henningu Bergu. Wielu uważało, że Norweg nie wykorzystuje potencjału zespołu, który wtedy musiał gonić uciekającego Piasta. Zadanie to powierzono Rosjaninowi i trzeba przyznać, że wywiązał się z niego doskonale. Postawiony przed nim cel zrealizował – zdobył podwójna koronę – i w tych kategoriach należy go rozliczać. Po zdobytym mistrzostwie nie składał jednak żadnych deklaracji co do swojej przyszłości, a wręcz uzależniał ją od rozmów z władzami klubu. Te mogą być zadowolone z jego pracy, ale czy uda im się zatrzymać Czerczesowa i dać mu szansę na wprowadzenie Legii do Ligi Mistrzów? To, że dodaje on kolorytu piłkarskiemu środowisku raczej nie będzie miało wpływu na ich decyzję, a kluczowe będą z pewnością warunki jakie postawi znany z twardego charakteru Rosjanin. Podobno ofertę pracy złożył mu już Rubin Kazań, a po wygraniu naszych rozgrywek propozycji pojawi się pewnie jeszcze więcej. Inaczej sytuacja przedstawia się w szatni byłego już Mistrza. Lech podał oficjalną informację o przedłużeniu kontraktu z Janem Urbanem. Chociaż poznaniacy mogą spisać ten sezon na straty to nie Urban jest temu winien. Jemu udało się wyciągnąć zespół z dołu tabeli i doprowadzić do finału Pucharu Polski. Włodarze Lecha argumentowali swoją decyzję chęcią dania trenerowi prawdziwej szansy, jaką ma być przygotowanie do nowego sezonu.

jacek-zielinski-cracovia-laczy-nas-pasja

Wygranymi tego sezonu są też trenerzy pozostałych pucharowiczów. Jacek Zieliński zrobił w Krakowie kawał dobrej roboty a jego kontrakt obowiązuje do 2019 roku. Odkąd prezes Filipiak przestał nieco ingerować w poczynania drużyny Cracovii powoli zaczyna się tam wszystko układać, czego dowodem jest czwarte miejsce w lidze, puchary i oczywiście poziom gry – Kapustka czy Cetnarski to dowody na to, że personalnie mamy w Krakowie naprawdę mocną ekipę! Wystarczyło trochę stabilizacji i spokoju! Na ich brak nie może narzekać też trener Stokowiec, w Lubinie bardzo ceni się jego pracę i po zajęciu trzeciego miejsca w tym sezonie o posadę może być spokojny. Ma on swoja wizję tej drużyny i konsekwentnie stara się ją realizować. Mało tego, styl jaki narzucił drużynie, nie jest może efektowny, ale do bólu efektywny a to się w Lubinie ceni!

Jeśli szukać trenerskich porażek to gdzie jak nie w grupie spadkowej?! Spadł Górnik Zabrze z trenerem żurkiem i wydaje się, że jest to jego koniec w roli selekcjonera wielokrotnego mistrza kraju. Niesmak pozostał zwłaszcza po ostatnim meczu, kiedy to zabrzanie mieli pół godziny na strzelenie zwycięskiego gola dającego utrzymanie. Nie udało się więc muszą polecieć głowy! Niby Górnik nie przegrywał ostatnio, ale zbyt często remisował, a jak twierdzi klasyk lepiej raz wygrać i raz przegrać niż dwukrotnie dzielić się punktami. Jan Żurek wydaje się być sympatycznym facetem, ale nie widzimy go w roli trenera, który miałby wprowadzić zabrzan ponownie do elity! Ostatnim przeciwnikiem Górnika w tym sezonie była Termalica. Beniaminek z Niecieczy utrzymał się w Ekstraklasie, ale trener Mandrysz prawdopodobnie pożegna się z zespołem. Utrzymanie to jedno, ale styl gry „Słoników” pozostawiał, zwłaszcza na wiosnę, sporo do życzenia. Kontrakt Mandrysza wygasa w czerwcu, a krążą plotki, że jego następcą ma zostać dotychczasowy trener Korony Kielce Marcin Brosz. Trener, dla którego ten sezon był również wyjątkowo udany. Korona skazywana była na spadek, ale Broszowi udało się nie dość, że utrzymać, to jeszcze sprawić, że zespół grał na naprawdę przyzwoitym poziomie! Drużyna z Kielc pożegna się jednak po sezonie z wieloma ważnymi zawodnikami, budowanie jej więc od podstaw w przyszłym roku może okazać się zadaniem bardzo niewdzięcznym! Tego co stało się z piłkarzami Roberta Podolińskiego nie chcemy nawet komentować, Podbeskidzie po podziale punktów zajmowało pierwsze miejsce w grupie, po siedmiu meczach było ostatnie. Wpis do trenerskiego CV dla Podolińskiego raczej marny!

wdowczyk-wisla-karuzela-laczy-nas-pasja

Grupa, w której zespoły walczyły o pozostanie w Ekstraklasie miała jednak również trenerskich bohaterów – wspomniany Brosz w Koronie, Wdowczyk cudownie odmieniający Wisłę i wyprowadzający ją na dziewiąte miejsce na zakończenie sezonu, Rumak obejmujący Śląsk, który zajął drugie miejsce w grupie – Ci Panowie powinni być spokojni o swoje posady i w nowym sezonie pewnie dostaną szansę na pokazanie jeszcze większych możliwości swoich ekip! Ciekawi jesteśmy czy Rybarski, który prowadził Łęczną po rezygnacji Szatałowa, dostanie szansę na trenowanie drużyny przez pełny sezon, nie tylko z doskoku. Pod jego rządami zespół grał naprawdę nieźle! Nieśmiertelny w Białymstoku wydaje się być Michał Probierz, raz pokłóci się z prezesem, innym razem z kibicami, raz wygra, innym razem dostanie sromotne lanie, ale zawsze potrafi zbudować zespół pomimo wyprzedaży najlepszych zawodników. Zresztą bez niego ta liga byłby zdecydowanie nudniejsza!

Pewna wydaje się być też posada trenera Nowaka w Lechii, może i nie awansował do pucharów, ale w końcu gdańszczanie grają na miarę swoich możliwości. Kilka uzupełnień składu, zwłaszcza w defensywie i stawiamy wszystkie pieniądze, że Lechia zamelduje się w przyszłym sezonie na podium. Nie zamelduje się tam na pewno Pogoń Michniewicza. Znaczy Pogoń może i tak, ale nie pod wodzą Pana Czesława, gdyż ten swój ostatni mecz w roli trenera szczecinian rozegrał w Warszawie. Status nieśmiertelnego, podobnie jak Probierz na Podlasiu, ma Waldemar Fornalik w Chorzowie. „Waldek King’’ utrzymał drużynę w Ekstraklasie i właściwie to wystarczy żeby dostać kredyt zaufania na kolejny sezon. Niby fajnie, ale ta bezpłciowość Ruchu i brak większych ambicji zaczyna być drażniąca…

Karuzela ruszyła i na pewno będziemy świadkami spektakularnych zwolnień, wymian, pewnie pojawi się w przyszłym roku kilka nowych nazwisk, kilka znowu pozostanie niewzruszonych na swoich trenerskich stołkach, ale jedno jest pewne – nie będzie nudno! Nigdy nie jest!

Komentarze