Piłka nożna: Jedno Euro się kończy, drugie zaczyna

    Nasza reprezentacja zakończyła udział w Mistrzostwach Europy na ćwierćfinałowym pojedynku z Portugalią. Odpadliśmy niestety w rzutach karnych i nasi piłkarze mogą udać się na zasłużony odpoczynek. O naszym zespole sporo się jednak mówiło i pisało w Europie, podkreślając, że jesteśmy mocną i solidną ekipą, która mogła zajść dużo dalej. Udział zakończyliśmy jednak w pierwszej ósemce drużyn i jest to wynik niezły.

    Kiedy spojrzymy na zawodników, którzy wychodzili na mecze Euro w podstawowej jedenastce, to obok reprezentantów klubów europejskich, Bayernu, Borussi czy Sevilli, szczególnie rzucało się w oczy wystawianie zawodników grających w polskiej Ekstraklasie – Pazdana, Jędrzejczyka, Mączyńskiego. Nie zapominajmy też o wchodzących z ławki Kapustce, Jodłowcu czy Peszce. A przecież swoje kraje na mistrzostwach reprezentowali również Nikolic, Kadar, Guzmics czy Duda i wszystkim udało się wyjść ze swoich grup.

    Czy to znaczy, że nasza liga jest coraz mocniejsza? Mogły być ku temu takie przesłanki, ale kiedy my wszyscy przeżywaliśmy porażkę w ćwierćfinałowym pojedynku z Portugalią i koniec naszego udziału w Euro, inne euro się zaczynało, właściwie zaczynał – czas tzw. eurowpierdoli.

    sofia-zaglebie-laczy-nas-pasja

    Tego samego dnia uplasowaliśmy się na równi z San Marino, krajem, którego żaden z reprezentantów nie był w stanie choćby zremisować w eliminacjach do dalszej fazy europejskich pucharów. Porażka kadry nieco zajęła nasze myśli, ale gdyby nie odbywające się Mistrzostwa Europy, to cała piłkarska polska skupiłaby się na wyszydzeniu naszych pucharowiczów.

    Siódmego lipca rewanże, a piłkarze Zagłębia i Cracovii będą musieli odrabiać straty z wyjazdowych pierwszych meczów.

    Oba zespoły jechały do swoich przeciwników jako faworyci, oba poległy. Najpierw Lubinianie nie wykazali się w Bułgarii. Mimo iż przeważali w meczu ze Slavią, to ostatecznie dali sobie wbić bramkę i z boiska schodzili jako pokonani.

    Jeszcze gorzej zaprezentowali się krakowianie, którzy dali sobie wbić po jednej bramce w każdej połowie i pod Wawelem będą musieli odrabiać aż dwubramkową stratę.

    Znamienne jest, że obie ekipy nie poradziły sobie z przeciwnikami w momencie kiedy ich podstawowi zawodnicy, Filip Starzyński i Bartosz Kapustka, przebywali w Marsylii. Zwłaszcza brak Starzyńskiego, reżysera gry Zagłębia, był szczególnie widoczny. Dziwmy się, że nasza reprezentacja odpada z Portugalią, skoro dwie czołowe drużyny naszej ligi przegrywają z Bułgarami i Macedończykami?!

    cracovia-liga-europy-0-2-laczy-nas-pasja

    To świadczy tylko o tym, że w Ekstraklasie trafi się jakaś perełka, oczywiście według naszych standardów, bo na arenie międzynarodowej będzie to wybitnie przeciętny kopacz i od razu robi się wielkie „halo”.

    Nasze kluby w Europie nic nie znaczą, pogódźmy się z tym.

    Teraz czekamy co pokażą, albo raczej czego nie pokażą, Legia w pojedynku z bośniackim Zrinjskim Mostarem i Piast przeciwko zwycięzcy z pary IFK Goeteborg- Llandudno Town. Nie możemy się doczekać – ależ skąd, znamy przecież dobrze smak eurowpierdolu

    Komentarze