Piłka nożna: Janusz na Żylecie

    Przychodzi czasami taki moment kibicowskiego życia, kiedy fotel przed telewizorem zostaje wreszcie zamieniony na miejsce na stadionie. Stadionowy debiut jest często odwlekany ze względu na nasze miejsce zamieszkania. Pewnie ten przypadek dotyczy wielu z was.

    Nie jest wielką tajemnicą, że wybór trybuny na każdym stadionie ma znaczenie. Mamy do wyboru loże vipowskie, sektory dla pikników czy też miejsce skąd dopingują najbardziej zagorzali fani danego zespołu.

    Posłużę się przykładem słynnej warszawskiej „Żylety”. Jeśli chcecie być częścią dopingu trwającego pełne 90 minut, musicie dostosować się do pewnych norm i zasad jakie tam panują.

    Po pierwsze ubieracie się na biało. Chodzi oczywiście o koszulkę lub bluzę. Zauważcie sobie oglądając transmisje w telewizji, że cała „Żyleta” jest w białych barwach.

    Pomimo tego, że kupując bilet na tą trybunę macie przypisane konkretne miejsca, to niech nie przyjdzie wam do głowy wykłócanie się z kimś o to. Tam stoimy, gdzie jest wolne. Właśnie. Stoimy, na „Żylecie” przez cały czas trwania meczu oglądamy i dopingujemy na stojąco.

    zyleta-doping-laczy-nas-pasja

    Jeśli macie słabość do bawienia się telefonem i jesteście uzależnieni od robienia selfie i filmików, to zmieniajcie miejsce na stadionie. Co gorsza, jeśli jest wśród was jakiś miłośnik szukania pokemonów, to radzę sobie odpuścić, bo to mogą być wasze ostatnie chwile w życiu. 🙂

    Do wszystkich gestów i pokazywania „elki” używamy prawej ręki. I co najważniejsze, słuchamy wodzireja (w tym przypadku najczęściej „Starucha”, albo jego zastępców) i dopingujemy i śpiewamy, to co on nam zaintonuje.

    Jakie są plusy oglądania meczu na Żylecie? Przede wszystkim macie wrażenie, że naprawdę jesteście częścią drużyny. Poprzez ciągły doping i zaangażowanie gracie ten mecz razem z zawodnikami.

    Jeśli na murawie wieje nudą, to spędzając czas na ciągłym dopingu nie będziecie się nudzić. Na innych trybunach pewnie nie raz ucielibyście sobie drzemkę.

    Nie ma co ukrywać, że i cena biletu jest najbardziej korzystna. Na inne trybuny trzeba zapłacić kilka razy większą kwotę, żeby obejrzeć mecz.

    zyleta-race-laczy-nas-pasja

    Jeśli jednak chcecie mieć idealną widoczność na każdy fragment murawy, to możecie narzekać. Jako, że stoicie za jedną z bramek, to widoczność na drugą stronę boiska nie jest idealna.

    Jednak polecam wszystkim Januszom, takim jak ja spróbowanie wzięcia udziału w meczu waszej ulubionej drużyny z trybuny najwierniejszym sympatyków danego klubu. Wtedy przekonacie się, jak można bardzo kochać swoje ulubione barwy. Szczerze polecam.

    Janusz

     

     

     

     

    Komentarze