Piłka nożna: Jak dobrze idzie, to chwalmy!

    Skoro piłka nożna to najpopularniejszy na świecie sport, a nasi zawodnicy bardzo powoli zaczynają odgrywać istotne role w drużynach grających w najlepszych ligach Europy, to musimy o tym pisać. Mało tego, chwalić ich, bo budowanie dobrej atmosfery i pozytywnej otoczki wokół naszych reprezentantów może przynieść nam tylko korzyści.

    Takie weekendy jak ten dają nam nadzieję, że nasza reprezentacja może w końcu zacząć coś znaczyć na arenie międzynarodowej. Trzeba jak najszybciej zapomnieć o meczu z Kazachstanem, potraktować go jak wypadek przy pracy i zwrócić uwagę na to, co dzieje się u naszych piłkarzy w rozgrywkach klubowych, bo to powinno przełożyć się na wyniki kadry.

    A podziało się sporo, zacznijmy od duetu naszych reprezentacyjnych napastników. Robert Lewandowski pierwszy rozgrywał swoje spotkanie i oczywiście wpisał się na listę strzelców. Napisać, że bramki Lewego co występ stają się nudne, to przesada, ale zwyczajnie już nie dziwią. Trzy mecze w Bundeslidze, pięć goli i asysta, jakieś pytania?

    Forma Roberta jest stabilna, ale wszyscy martwią się o skuteczność drugiego z duetu naszych strzelb. W kadrze póki co dobrze nie jest, ale w klubie Milik odnajduje się rewelacyjnie. Dwie bramki w Lidze Mistrzów we wtorek? Nie ma problemu! Dublet w sobotę w lidze? Proszę uprzejmie! Cztery trafienia w czterech spotkaniach Serie A. Hasło rzucone w jednej z włoskich gazet może i brzmi mocno górnolotnie, ale naprawdę „to nie Milik musi dostosować się poziomem do Napoli, ale Napoli do Milika”.

    milik-radosc-po-golu-z-dynamem-kijow-laczy-nas-pasja

    Nie tylko z Arka mają pociechę we Włoszech. Kolejne spotkanie rozegrał w barwach Sampdorii Karol Linetty i chociaż jego zespół przegrał 0:1, to nasz rodak dostał jedną z najwyższych not w swojej ekipie i jest chwalony przez media za swój występ. Cieszy, że Karol wywalczył sobie miejsce w pierwszej jedenastce zespołu grającego w silnej lidze i zaczyna stanowić o jego sile.

    Dobre informacje napływają też do nas z francuskiej ziemi. Najpierw Grzegorz Krychowiak poprawił nam humory wychodząc w końcu na mecz w podstawowej jedenastce i co najważniejsze zebrał za swój występ bardzo dobre oceny.

    Monaco z Kamilem Glikiem w składzie wygrało swój mecz 3:0 i lideruje francuskiej Ligue 1. Polski stoper chwalony jest za solidną grę w obronie, ale również za postępy w rozgrywaniu piłki. Wczoraj zadebiutował inny polski obrońca, Igor Lewczuk. Jego Bordeaux przegrało, ale Polak również został pochwalony za swój występ.

    Strzelanie we Francji rozpoczął Mariusz Stępiński, którego Nantes zremisowało z Nancy. Polak pierwsze trafienie w nowym zespole ma już za sobą, ale musi popracować nad skutecznością, bo mógł jeszcze wpisać się na listę strzelców. Nie ma jednak co narzekać, jeśli dostanie więcej szans na grę, regularność w zdobywaniu goli na pewno przyjdzie.

    Komentarze