Piłka nożna: Hymn Polski na Euro? Proponuję zostać przy Mazurku Dąbrowskiego!

Siadając do tego tekstu bałem się, że klawiatura zacznie mi się palić pod palicami, tyle miałem myśli, które chciałem przelać jak najszybciej na papier. Wczoraj Prezes Boniek wystrzelił z informacją, że UEFA planuje zrezygnować z tzw. reformy Platiniego, która najogólniej mówiąc pozwalała klubom z krajów piłkarsko słabszych od wielkich potęg na łatwiejszą drogę do Ligi Mistrzów. Kluby takie jak nasi krajowi mistrzowie w eliminacjach nie musiały mierzyć się z futbolowymi potęgami a między sobą i dzięki tej „niemistrzowskiej” ścieżce miały szansę na awans do rozgrywek grupowych. Rozgorzała dyskusja jakie mieć to będzie znaczenie dla naszego kraju i bardzo chciałem podzielić się z czytelnikami swoimi przemyśleniami. Nic lepiej nie komentuje takich zmian, jak wypowiedzi naszych piłkarzy, przeglądałem więc różne portale społecznościowe i profile zawodników, szukając perełek podobnych do klasyka mówiącego, że przecież niedzielne, słoneczne popołudnie, bezwietrzna pogoda bez upałów, to nie są warunki do gry w piłkę! Któryś z naszych ligowców pewnie wyrwałby się z komentarzem, że teraz to już polska ekipa na pewno nie awansuje do fazy grupowej Champions League, że UEFA robi nam na złość, że teraz to będzie naprawdę trudno! Cholera, jest niby łatwo a i tak nie dajemy rady!

Ale nie o tym będzie mój wywód. Podczas wspomnianych poszukiwań trafiłem na tytuł, który przyciągnął moją uwagę, a po zapoznaniu się z nim szczęka opadła mi na podłogę i cała reforma Platiniego poszła w odstawkę, bo nie umiałem się skupić na niczym innym! „Hymn Polski na Euro 2016”, świetnie, piłka nożna plus muzyka, moje dwie ulubione formy rozrywki, bo i obejrzeć mecz lubię i pośpiewać w jego przerwie. A jeśli mamy hymn na mistrzostwa to zerknę co motywować będzie we Francji naszych chłopaków i co miliny kibiców będą nucić pod nosami od połowy czerwca. Odpaliłem, posłuchałem i zaniemówiłem. Nie mogłem uwierzyć w to co usłyszałem więc przesłuchałem po raz drugi. I to był błąd, bo idąc w ślady trenera Probierza powinienem wcześniej „pierdolnąć whiskey”! Niejaki Popek, „Król Albanii”, chyba samozwańczy, ale nie wiem, nie interesuję się polityką, nagrał kawałek „Gdzie jesteś tato stary”, który jak się potem okazało, kilka portali zareklamowało jako hymn Polaków na Euro! Wiem, że jakieś informacje i chwytliwe newsy trzeba wrzucać na swoje strony, ale ja się pytam panów redaktorów i panie redaktorki, którzy są odpowiedzialni za umieszczenie tego na swoich portalach: jak wam, k…a, nie wstyd używać słowa „hymn” w odniesieniu do tego „utworu”?! Zdaję sobie sprawę, że teraz wszystkie pojęcia, nawet te podniosłe, powszednieją i każdy może sobie nazwać co chce jak chce, ale jeśli hymnem Polski jest „Mazurek Dąbrowskiego” a obok niego stawia się wyżej wspomnianą twórczość Popka, to coś tu nie gra. O gustach się nie dyskutuje, każdy ma swój, jeden lubi bułki, drugi córkę piekarza. Nie jestem fanem ani osoby ani muzyki Popka, zdecydowanie wolę Lady Pank. Muzycznie skojarzenia z Albanią mam tylko w nawiązaniu do utworu „John Belushi”, gdzie „Panki” śpiewają, że „Albania to był raj”. Nie zmienia to faktu, że jeśli ktoś słucha Gangu Albanii i jej lidera, to jest mi to zupełnie obojętne, mamy demokrację, szanuję! Ale mogę też mieć swoje zdanie na temat tego rzekomego „hymnu”, który dla mnie brzmi jakby nagrywany był w toalecie bo „wokalista” miał zatwardzenie. Hymn to zazwyczaj pieśń podniosła, uroczysta czy pochwalna, w tym wypadku ma motywować, jednoczyć we wspólnej walce na Euro.  Kiedy zobaczyłem „drącego mordę” kolesia z drinkiem ryczącego „aaa jeee, pijany jest każdy Polak” albo „gdzie jesteś tato stary bo odkręcamy flaszkę”, zwątpiłem…

Mógłbym jeszcze długo czepiać się tego, co mi nie pasuje w tym kawałku i dlaczego osobiście obraża mnie nazywanie go „hymnem Polaków”, ale niestety takie czasy, liczy się promocja i jeśli można się podpiąć pod sukcesy kadry to każdy to wykorzystuje. Sprawdziłem jakie jeszcze mamy „hymny” na nadchodzące Euro i od razu trafiłem na zespół Weekend, który bazując na popularności kawałka „Ona tańczy dla mnie” i fakcie, że disco polo dzięki Grosikowi na stałe zagościło w szatni kadry, nagrał przeróbkę swojego hitu – „Oni tu są i grają dla nas”! Może i jestem staroświecki, ale łatwiej przyswajam wyciągnięty z lamusa (młodsi niech doczytają, kiedyś to słowo miało inne znaczenie niż dziś!) „Futbol” Maryli Rodowicz. Samozwańcze „hymny” przed wielkimi świętami sportowymi mnożą się zawsze jak grzyby po deszczy, wystarczy dodać dobry opis na YouTube i promocję mamy zapewnioną. Apeluje jednak, niech kadra przed meczami i my w domach stójmy na baczność przy dźwiękach „Mazurka Dąbrowskiego”, jedynego Hymnu Polski!

Komentarze