Piłka nożna: Hiszpańska „kolejka prawdy”!

    Takie cuda się zdarzają! Nie tylko w naszej lidze, gdzie w poprzednim sezonie Legia frajersko, nie bójmy się tego słowa, przegrała tytuł Mistrza Polski. Dziś do podobnej sytuacji może dojść w jednej z najmocniejszych lig świata Lidze, która ma swoich dwóch przedstawicieli w półfinałach Champions League, hiszpańskiej La Liga! Hiszpańską, a właściwie Katalońską Legią, może dziś wieczorem zostać Barcelona!

    O kryzysie, a może lepiej ujmując zaistniałą sytuację, złej passie Blaugrany wiedzą wszyscy, kolejne mecze bez zwycięstwa, koniec przygody z Ligą Mistrzów, koniec marzeń o obronie potrójnej korony. Dziś może lec w gruzach kolejny cel, może oddalić się nawet obrona dwóch tytułów! Panika jest oczywiście niewskazana, do końca sezonu zostało jeszcze pięć kolejek, ale grupa pościgowa za Dumą Katalonii jest tak mocna, że brak trzypunktowej zdobyczy może ją zepchnąć na trzeci plac. Firmy, jakie depczą po piętach piłkarzom Enrique to, jednak nie Piast goniący „wojskowych”, to wielki Real Madryt i budujące swą wielkość Atletico! Jak wspomnieliśmy, nawet remis, przy zwycięstwach klubów z Madrytu, może kosztować Blaugranę spadek o dwie pozycje w tabeli. Zostaną im wtedy cztery kolejki na odzyskanie straconego prowadzenia, ale będzie to zadanie piekielnie trudne!

    Po pierwsze – przeciwników będzie dwóch. I to nie byle jakich! Ronaldo i spółka, mimo potknięcia z Wolfsburgiem w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, są w naprawdę świetnej formie, straty z Niemiec odrobili u siebie i awansowali do półfinału, w Gran Derbi wygrali na Camp Nou, generalnie w lidze notują serię siedmiu wygranych z rzędu. Ostatnio przegrali w derbach Madrytu. I to właśnie ich rywal zza miedzy ma teoretycznie większe szanse w pościgu za Barceloną. Atletico ma tyle samo punktów co Katalończycy i jeden więcej od Królewskich. W ostatnich dziesięciu ligowych meczach zdobyli tyle samo punktów co piłkarze Realu i gdyby nie potknięcie z Gijon, gdzie przegrali po dwóch straconych w końcówce bramkach, byliby teraz liderem!

    Po drugie – kalendarz. Jeśli założymy potknięcie Barcelony w jutrzejszym meczu i wygrane zespołów z Madrytu, to Messi i jego koledzy oprócz tego, że sami będą musieli wygrywać wszystko jak leci, będą liczyć na potknięcie przeciwników. A tu może być różnie, np. bandę Simeone czekać będą pojedynki z Malagą, Vallecano, Levante i Celtą. Nie są to przeciwnicy zbyt wymagający, zwłaszcza jeśli zawodnicy Atletico będą mieli świadomość, że walczą o mistrzostwo! Real ma terminarz teoretycznie trochę trudniejszy – Vallecano, Real Sociedad, Valencię i Deportivo, ale nie oszukujmy się, czy któryś z tych zespołów dorasta do pięt Królewskim? Personalnie na pewno nie! Ambicjami również! Pocieszające dla Katalończyków jest tylko to, że madryckie zespoły walczą jeszcze w Lidze Mistrzów, a to może ich kosztować trochę zdrowia!

    A co z dzisiejszymi spotkaniami tej trójki? W końcu to one mogą zadecydować o układzie tabeli. Barcelona mierzy się z Deportivo, które od trzech kolejek pozostaje bez zwycięstwa, ale które w grudniu wywiozło z Camp Nou jeden punkt. Czy jest to idealny przeciwnik na przełamanie? W lidze hiszpańskiej chyba nie ma takiego, zwłaszcza przy obecnej formie piłkarzy Enrique. Nie mogą oglądać się na to z kim grają, po prostu trzeba wygrać, najlepiej wysoko i przekonująco, tak aby wybić grupie pościgowej z głowy jakiekolwiek marzenia o tytule! Trudne zadanie mają piłkarze Simeone, dzisiaj jadą do Bilbao, gdzie Athletic ostatnio przegrał w lutym. Baskowie walczą o Ligę Europejską, będą więc przeciwnikiem, któremu piekielnie trudno będzie wyszarpać trzy punkty na ich własnym terenie. Wcale nie łatwiejsze zadanie czeka Ronaldo i spółkę. Podejmą Villarreal, który zajmuje czwartą lokatę w tabeli i musi bronić jej aby w przyszłym sezonie zagrać w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Zawodnicy „Żółtej łodzi podwodnej” mają chwilę oddechu przed półfinałem Ligi Europejskiej, mogą więc wszystkie swoje siły skoncentrować na walce z Królewskimi.

    Cała przewagę punktową, jaką wypracowała w ciągu sezonu, Barcelona roztrwoniła w przeciągu czterech kolejek. Teraz nie ma miejsca na pomyłki, w tej kolejce mierzą się z teoretycznie słabszym przeciwnikiem niż zespoły z Madrytu i jeśli dziś sobie nie poradzą to słowo „kryzys” zacznie być w odniesieniu do ich postawy jak najbardziej właściwe.

    Komentarze