Piłka nożna: Grała piłkarska Europa!

Podczas gdy nasi ligowcy odpoczywają lub dopiero zaczynają przygotowania do piłkarskiej wiosny, ich koledzy po fachu na zachodzie walczą w krajowych rozgrywkach pucharowych. Tak też było i wczoraj, gdzie grano z Anglii, Hiszpanii i Włoszech.

Manchester United kontra Hull, Atletico Madryt z Las Palmas oraz Napoli na przeciwko którego na boisko wyszła Spezia. We wtorek grano w Europie mecze pucharowe.

Zacznijmy od zmagań na Wyspach Brytyjskich, gdzie Manchester United podejmował u siebie Hull City. Jeszcze kilka tygodni temu moglibyśmy się spodziewać wyrównanego spotkania i byliśmy w stanie zaryzykować stwierdzenie, że  dwumecz może zakończyć się niespodzianką, ale Czerwone Diabły w końcu wskoczyły na właściwe tory i grają na miarę oczekiwań. Dość powiedzieć, że za kadencji Mourinho Rooney i spółka tak dobrze się jeszcze nie prezentowali.

Manchester od początku zaczął szybko, mocno i od pierwszych sekund widać było, że bardzo chce wyjść na prowadzenie. W 2 minucie Mata był blisko tego, by zdobyć gola, chwilę później w podobnej sytuacji znalazł się Rooney. Potem po strzałach Pogby, Mchitarjana i Rashforda Manchester blisko był trafienia, ale większość z tych uderzeń była niecelna. Hull natomiast kontrowało i po strzale głową Diamonde piłka uderzyła nawet w słupek. Dopiero po chwili asystent sędziego podniósł chorągiewkę do góry sygnalizując spalonego.

Dopiero w drugiej połowie wynik meczu otworzył Mata, który z bliskiej odległości wykorzystał zgranie piłki głową Mchitarjana. Wcześniej Czerwone Diabły atakowały, ale niespecjalnie przynosiło to efekty. W 87 minucie meczu wynik spotkania na 2:0 ustalił Fellaini, który piłkę do siatki również skierował po strzale głową.

Rewanż pomiędzy ekipami odbędzie się 26 stycznia w Hull.

antoine-griezmann-atletico-madrid-barcelona-laczy-nas-pasja

Grano też w Hiszpanii, gdzie Atletico podejmowało u siebie z Las Palmas. Teoretycznie – powinno być bez emocji, bo podopieczni Simeone przed tygodniem wygrali w pierwszym meczu 2:0. Pierwsi wpisali się na listę strzelców i do pewnego momentu kontrolowali boiskowe wydarzenia.

W 57 minucie spotkania wyrównał Marko Livaja, który schodził z prawego skrzydła i prostym zwodem zgubił dwóch obrońców oddając chwilę później strzał w kierunku bramki, a ten kompletnie zaskoczył Moye. Atletico znowu wyszło na prowadzenie, co wydawało się, że przesądza o końcowym triumfie. Tuż przed końcem doliczonego czasu gry najpierw składną akcję strzałem do pustej bramki wykończył znowu Livaja, by na kilka sekund przed końcem Garcia wyprowadził Las Palmas na prowadzenie. Atletico ostatecznie przegrało, choć awansowało dalej. Wczorajszy mecz to jednak poważna lekcja dla Griezmanna i spółki.

Na końcu przechodzimy do Włoch, gdzie ze szczególną uwagą patrzyliśmy w kierunku Neapolu, w którym od jakieś czasu bardzo dobrze radzi sobie Piotr Zieliński. I to właśnie gol Polaka jest rozbierany dzisiaj przez wszystkie włoskie gazety na czynniki pierwsze. Jest trzecia minuta spotkania i wszyscy piłkarze mają jeszcze bardzo dużo sił w nogach. Wtedy Polak przejmuję piłkę czterdzieści metrów przed bramką gości i decyduje się na indywidualną akcję. Udaje mu się pokonać jednego rywala, po chwili drugiego, trzeciego i z linii 16-tego metra prawą nogą posłać piłkę do siatki. Ci, którzy jeszcze na stadion nie dotarli żałują, Ci, którzy trafienie widzieli, mają powody do ogromnej radości. 1:0, piękny gol Zielińskiego.

W 25. minucie spotkania wyrównał Antonio Piccolo, ale po przerwie sprawy w swoje ręce się Neapolitańczycy, którzy po trafieniach Giaccheriniego i Gabbiadiniego wprowadzili drużynę Piotra Zielińskiego do ćwierćfinału Pucharu Włoch. Napoli jest pierwszą drużyną, która melduje się w najlepszej “ósemce” krajowego pucharu.

Komentarze