Piłka nożna: Gdzie Jasio nie pomógł, tam Nenada poślą

    Nadzieja Kolejorza, trener, który miał wywrócić w Poznaniu wszystko do góry nogami i sprawić, że mistrzami Polski znowu będą piłkarze w niebieskich koszulkach, selekcjonerem Lecha już nie jest. Pożegnaliśmy Jana Urbana, poufale nazwanego w tytule „Jasiem” i przywitaliśmy w Poznaniu Chorwata Nenada Bjelicę.

    Miało być pięknie i kolorowo. Urban miał wyprowadzić Lecha z kryzysu i z zespołu, który szoruje dno ligowej tabeli, zrobić znowu mistrza kraju albo przynajmniej pucharowicza. Zadanie nie było łatwe, ale że gorzej być nie mogło, to wtedy zmiana trenera dała pozytywny impuls.

    Kolejorz wstał z kolan i zaczął walczyć. Wiosną ubiegłego roku zaczął w końcu rozbijać się w Ekstraklasie łokciami i awansował do mistrzowskiej ósemki. Tam już tak dobrze nie poszło, bo końcówkę sezonu drużyna z Wielkopolski miała fatalną, ale siódme miejsce na zakończenie rozgrywek można uznać za mały sukces.

    Prawdziwą weryfikacją miał być obecny sezon. I było źle! Widzieli to kibice, widzieli sami piłkarze, widział to Urban i na jego nieszczęście nie uszło to uwadze włodarzy Lecha. Dzięki trzem ostatnim spotkaniom i siedmiu zdobytym punktom Lechici są już na dwunastym miejscu w tabeli. Brzmi jak ponury żart, prawda?

    jan-urban-lech-poznan-laczy-nas-pasja-2

    O tym, że czas na zmiany, władze klubu z Bułgarskiej zadecydowały już jakiś czas temu. Czekano tylko na wybór następcy i odpowiedni moment. Nowy trener już jest a i czas odpowiedni. Przerwa reprezentacyjna daje Bjelicy dwa tygodnie na zapoznanie się z drużyną.

    Na co wszyscy zwracają największą uwagę w kontekście nowego trenera Lecha? Chyba na jego charakter, umiłowanie ciężkiej pracy i mentalność zwycięzcy. Nawet Prezes Lecha, Karol Klimczak, uzasadniając wybór Chorwata na stanowisko nowego trenera podkreślał jedną kwestię – w poznańskiej drużynie brak stylu. A to bezsprzecznie oznacza brak charakteru, woli walki i zaangażowania. To wszystko ma wrócić pod rządami Nenada Bjelicy.

    Taki ruch włodarzy Kolejorza przypomina nam trochę posunięcie warszawskiej Legii, która w ubiegłym roku pożegnała Henninga Berga, a na jego miejsce zatrudniła Stanisława Czerczesowa, Rosjanina znanego z twardej ręki i kultu ciężkiej fizycznej pracy. Przyniosło to niesamowite efekty, bo Legioniści już w pierwszych meczach harowali na boisku jak woły, stosowali wysoki pressing i potrafili „zabiegać” rywali.

    czerczesow-laczy-nas-pasja

    Tamten wybór pokazuje, że na polską ligę to wystarczy i jest niesamowicie skuteczne. Wystarczy biegać, a reszta przyjdzie sama. W Warszawie Czerczesowa już nie ma, a Legia znowu gra piach. Czy zmiana w Poznaniu przyniesie podobny efekt? Tego nie wiemy, ale już nie możemy się doczekać pierwszych spotkań ekipy z Poznania.

    Charakter Urbana przy osobie Bjelicy pozwala nazywać go „Jasiem”. Jest to człowiek sympatyczny i dobry trener, ale w tym momencie przy Bułgarskiej czekają na terapię wstrząsową. Dla Urbana mamy dobrą wiadomość – Piast pożegnał się z Jirim Neckiem, może więc długo bezrobotny nie będzie, zwłaszcza, że jest kolejny zespół do uratowania!

    Komentarze