Piłka nożna: Dzisiaj Białystok i Warszawa!

    Jeżeli przypadkiem nie jesteście na urlopie, a słoneczna pogoda to za mała motywacja żeby ruszyć się z domu, nie pozostaje Wam nic innego jak delektować się futbolem na najwyższym poziomie.

    Oczywiście żartujemy z tym poziomem, ale zachęcamy do obejrzenia dzisiejszych meczów Ekstraklasy. Wczorajsze spotkania były niezłe, a jak wiadomo dobry piątek zapowiada świetną sobotę. I może być ciekawie.

    Zaczynamy o 18.00 starciem Jagiellonii Białystok z Ruchem Chorzów. W pierwszej kolejce ci pierwsi pechowo nie wygrali, ci drudzy natomiast szczęśliwie zwyciężyli. Piłkarze Michała Probierza mierzyli się w Warszawie z Legią i chociaż do przerwy grali fatalnie i stracili gola, to w drugiej połowie postawili się mistrzowi kraju, zdołali wyrównać, mało tego powinni mieć rzut karny.

    Faul Aleksandrova na Góralskim był ewidentny i nawet sędziujący to spotkanie Szymon Marciniak nie wie do dziś dlaczego nie wskazał wapna. Po meczu nawet przeprosił podobno zawodników Jagi za to, że w tamtej sytuacji jego gwizdek milczał.

    A że sytuacja miała miejsce przy stanie 1:1 to mecz mógłby się różnie ułożyć. Może jednak świadomość, że mogli wygrać w Warszawie, podziała na Jagiellonię motywująco i dziś u siebie, w meczu z Ruchem, nie odpuszczą szansy na zdobycie trzech punktów.

    Foto: przegladsportowy.pl

    Chorzowianie zaczęli dobrze ten sezon, od zwycięstwa z Górnikiem Łęczna. Łatwo nie było, bo prowadzenie objęli po ponad godzinie gry, a na dwie minuty przed upływem regulaminowego czasu gry dali sobie wbić bramkę wyrównującą.

    Od czego ma się jednak w kadrze reprezentanta kraju. Wracający po mistrzostwach we Francji Mariusz Stępiński zameldował się na murawie w siedemdziesiątej minucie, a w dziewięćdziesiątej drugiej dał Ruchowi zwycięstwo.

    Gdybyśmy mieli cokolwiek przewidywać w tym spotkaniu, to sporo goli. Defensywy obu ekip nie wyglądają zbyt pewnie i jeśli tylko bloki ofensywne nie będą razić nieskutecznością, to powinniśmy obejrzeć kilka bramek.

    A na deser, o 20.30, Legia – Śląsk. Oba zespoły zaliczyły w inauguracyjnej kolejce po remisie i na pewno chcą dziś powalczyć o pierwsze zwycięstwo. W Warszawie remisowała tydzień temu wspomniana wcześniej Jagiellonia, we Wrocławiu natomiast punktami podzielił się poznański Lech.

    Czy Legioniści mogą odczuwać zmęczenie po wtorkowym spotkaniu w eliminacjach Ligi Mistrzów? Raczej nie, a jeśli nawet, to nie to jest ich największym problemem. W meczu ze Zrinjskim kontuzjowany został Guilherme, w tym sezonie najlepszy zawodnik Wojskowych. Brazylijczyka nie zobaczymy przez dłuższy czas, za niego zagra więc najprawdopodobniej Hamalainen.

    Dla Fina jest to idealna okazja na wywalczenie sobie miejsce w wyjściowej jedenastce na stałe. Do tej pory nie miał szans zagościć w niej na dłużej i pokazać pełni swoich umiejętności. Czekamy też na pierwsze trafienie w tym sezonie Nikolica. Król strzelców z ubiegłego sezonu trafia póki co tylko w pucharach, a na pewno ma ochotę na powtórzenie sukcesu sprzed roku.

    nikolic-laczy-nas-pasja

    Po słabym meczu z Lechem kibice Śląska liczą na zwycięstwo, a że nie będzie o nie łatwo w Warszawie, to przynajmniej na bramki. Tydzień temu trener Rumak zagrał ustawieniem bez klasycznego napastnika. Powód był prosty, nie miał kim.

    Wiemy, że do Wrocławia, na roczne wypożyczenie, wrócił Mervo i to na nim dziś pewnie będzie spoczywał ciężar zdobywania bramek. Pojedynek z Legią będzie również kolejną sposobnością na zgrywanie się z drużyną nowych twarzy w zespole – Augusto, Goncalvesa i Alvarinho.

    Czy mają szansę zagrozić Legii? Oczywiście, zwłaszcza, że ta może być już myślami przy meczu kolejnej rundy eliminacji Ligi Mistrzów.

    Komentarze