Piłka nożna: Co ranking FIFA ma wspólnego z rzeczywistością?

    Podnieta naszym 16. miejscem w rankingu FIFA sięga zenitu. To prawda, że dzięki wysokim pozycjom w tym zestawieniu trafia się potem na teoretycznie łatwiejszych rywali podczas losowań grup eliminacyjnych czy turniejowych. Nie można jednak nie dostrzec wady tego rankingu, bowiem jest on oderwany od rzeczywistości.

    Wystarczy spojrzeć na klasyfikację. Prowadzi Argentyna, która przegrała ostatnio finał „Copa America” z Chile. Za nią jest Belgia, który nigdy niczego nie wygrała. Kolejne pozycje to: Kolumbia (o co chodzi?), Niemcy (czemu tak nisko?) i Chile. (naprawdę cenimy ich wyżej niż najlepsze kraje z Europy?)

    Oczywiście znany jest sposób tworzenia rankingu. Dla tych którzy nie wiedzą, już tłumaczymy. Pozycja danej reprezentacji powstaje następująco: wszystkie punkty zdobyte w ciągu roku są dzielone przez liczbę spotkań. Następnie do tej średniej dodaje się średnią liczbę punktów zdobytych w ciągu trzech poprzednich lat. I tak potem wychodzą nam takie głupoty!

    camiseta-de-argentina-para-la-copa-america-centenario-header-1021x512

    No bo z jednej strony rozgrywane są mistrzostwa świata i poszczególnych kontynentów, a z drugiej tworzony jest ranking ze wszystkich zagranych w ostatnich 3 latach spotkań. Idealnym przykładem jest tutaj Belgia. Poprzez regularne ogrywanie „słabiaków” w eliminacjach kolejnych wielkich imprez zajmują drugą pozycję. Jak jednak przychodzi co do czego, to mała Walia potrafi im wybić z głowy marzenia o jakimkolwiek sukcesie.

    Z jednej strony nie dziwimy się, że media sportowe bardzo cieszy fakt awansu w rankingu. Oznacza to, jak już wcześniej wspomnieliśmy łatwiejszych przeciwników. Z drugiej strony, czy dzisiaj są łatwi rywale? Poza tym nasza kadra udowodniła nieraz, że jak jest w formie to wygra z każdym, a jak nie jest w najlepszej dyspozycji, to każdy może ją pokonać.

    Wystarczy przypomnieć, że ostatni raz kiedy zajmowaliśmy 16. pozycję w rankingu, to byliśmy po wygranych eliminacjach w ekstremalnie trudnej grupie z Portugalią, Belgią i Serbią. Z kolei na przykład kadra Fornalika potrafiła wygrać tylko dwa razy z San Marino i raz z Mołdawią. Dlatego rankingi swoje, a piłkarska rzeczywistość swoje.

    Oczywiście życzymy naszej kadrze, żeby utrzymała formę z Euro 2016 i z łatwością wygrała słabą grupę z Rumunią, Danią, Czarnogórą, Armenią i Kazachstanem. Wtedy to będziemy prawdopodobnie w okolicach nawet pierwszej dziesiątki rankingu.

    polska-szwajcaria-euro-cwiercfinal-laczy-nas-pasja

    A to nam pozwoli trafić na leszczy w grupie na Mundialu w Rosji…ale czekajcie, czy nie mieliśmy już łatwych grup w przeszłości? Korea, Usa…a potem Ekwador i Kostaryka?

    Tak więc liczy się forma sportowa, a nie rankingi. Nasi kadrowicze oczywiście niech się plasują jak najwyżej, a FIFA niech nas co najmniej podmieni w klasyfikacji z Belgią i wszyscy będziemy uradowani.

    Komentarze