Piłka nożna: Anglia na czerwono i niebiesko

    Kilka miesięcy temu, zaraz po oficjalnym ogłoszeniu Jose Mourinho trenerem Manchesteru United i Pepa Guardioli trenerem sąsiada zza miedzy, Manchesteru City, pisaliśmy, że w najbliższym czasie to derbowe pojedynki tych ekip mogą być najchętniej oglądanymi w Europie.

    Póki co wszystko wskazuje na to, że rzeczywiście, możemy w tym sezonie być świadkami odrodzenia się potęgi Czerwonych Diabłów i narodzin wielkiego zespołu Obywateli. Oczywiście jest to dopiero początek sezonu, Premier League jest tak nieprzewidywalna, że konkurować z nią może tylko nasza Ekstraklasa, ale po dwóch pierwszych kolejkach śmiało możemy stwierdzić, że wszystko jest na dobrej drodze.

    Szybki rzut oka na tabelę angielskiej pierwszej ligi, a tam lideruje City, za nim United. W klasyfikacji zdobytych póki co bramek układ podobny. Tabela strzelców – po trzy bramki Aguero i Ibrahimowic. To się nazywa start!

    Czerwona część Manchesteru musi być wniebowzięta. Nawet nie chodzi o wyniki, ale o styl gry zespołu. Za kadencji van Gaala aż zęby bolały kiedy patrzyło się na bezproduktywność United. Jeśli już udawało się wygrać, to zazwyczaj było to wymęczone 1:0, na dzień dzisiejszy możemy o tym zapomnieć.

    Zwłaszcza kiedy ma się taką ekipę. Jeśli Mourinho robi wzmocnienia to już konkretne. Mchitarjan z Borussii, najdroższy transfer w historii, czyli Pogba z Juventusu i ten, który zapowiedział, że bycie królem w Manchesterze go nie interesuje, on celuje w bycie bogiem, czyli Zlatan Ibrahimowic.

    Ibrahimovic-laczy-nas-pasja

    Pewność siebie Szweda jest już legendarna, ale na razie nie daje powodów, by mu nie wierzyć. Trzy bramki w dwóch meczach, ogromne doświadczenie i łatwość wkomponowania się w nową ekipę pozwolą mu na pewno napisać kawałek historii United.

    Kibice Czerwonych Diabłów z niecierpliwością czekają na odzyskanie tytułu mistrza kraju i na powrót do Ligi Mistrzów, ale nie mniejszą na to ochotę mają ich konkurenci z niebieskiej części miasta. Gwarancją tego mają być nie tyle sami zawodnicy, co Pep Guardiola.

    Hiszpanowi na razie idzie nieźle. Obywatele w ubiegłym sezonie zajęli w lidze czwarte miejsce i są zmuszeni do rozegrania ostatniej rundy kwalifikacyjnej do Ligi Mistrzów. Awans do fazy grupowej zapewnili sobie już w pierwszym meczu. Steaua Bukareszt okazała się dla nich żadnym przeciwnikiem i na wyjeździe zmiażdżyli ją 5:0. Rewanż jest tylko formalnością.

    Transfery City w tym sezonie były mniej spektakularne niż sąsiadów, ale nie znaczy to, że nietrafione. Sprowadzony z Celty Vigo Duran Nolito we wczorajszym meczu na boisku pojawił się dopiero w drugiej połowie, a mimo to zdążył dwukrotnie wpisać się na listę strzelców.

    Poza tym Pep dysponuje naprawdę dobrą ekipą i wydaje nam się, że będzie w stanie zrobić z nich zespół, który bez problemu powalczy o mistrzostwo.

    pep-guardiola-manchester-city-laczy-nas-pasja

    Zwłaszcza, że konkurencja trochę przysnęła na początku rozgrywek. Dzielnie trzyma się Chelsea, która również ma na koncie dwa zwycięstwa, ale zawodzi Mistrz Anglii, Leicester, które uciułało dopiero jeden punkt, Arsenal mający też tylko jeden punkt, czy Liverpool, który stracił ostatnio punkty w meczu z beniaminkiem z Burnley.

    Czyżby wracały stare porządki, kiedy to United rozdawało karty w Premier League? A może City po trzech latach przerwy wróci na tron? Zapowiada się niesamowicie ciekawie, a póki co czekamy na czwartą kolejką, bo w niej, 10. września, derby Manchesteru!

    Komentarze