Piłka nożna: Alaves, Alcorcon, Sociedad i Barca grają dalej!

    Ostrzyliśmy sobie apetyty na spotkania rewanżowe w Pucharze Króla, bo czuć było z daleka, że będziemy świadkami naprawdę ciekawych meczów. Wiele było niewiadomych, niespodzianki wisiały w powietrzu, a trudne momenty miały przyjść nawet dla zespołów teoretycznie mocniejszych. Wszystko za sprawą dość niespodziewanych rezultatów po pierwszych spotkaniach.

    Deportivo Alaves, AD Alcorcon, Real Sociedad, FC Barcelona – te ekipy grają dalej w Pucharze Króla. Tak patrząc zupełnie na logikę – przynajmniej dwie niespodzianki. Wiele jest jednak takich osób, które nie spodziewało się w kolejnej rundzie aż trzech z wyżej wymienionych zespołów.

    Zacznijmy od początku, czyli od spotkania Deportivo Alaves z Deportivo La Coruna. Pierwsza rywalizacja między tymi zespołami – 2:2. Na El Riazor podopieczni Mauricio Pellegrino zdobyli aż dwa gole, co w perspektywie dwumeczu jest dosyć sporą zaliczką. Gdy wczoraj tuż przed przerwą do siatki gości trafił Edgar Mendez wiadomo było, że Joselu z kumplami muszą ruszyć do ataku. Wiatrem w żagle dla przyjezdnych mogła być tuż po przerwie druga żółta kartka dla Theo Hernandeza, który osłabił swój zespół w bardzo ważnym momencie. La Coruna gola zgodnie z oczekiwaniami zdobyło, ale tylko jednego, co okazało się  być za mało do awansu do kolejnej rundy Copa del Rey. To Alaves zatem gra dalej.

    alaves-laczy-nas-pasja

    Cordoba kontra Alcorcon, czyli para, która na co dzień występuje na zapleczu hiszpańskiej Ekstraklasy. Bezbramkowy remis po pierwszym spotkaniu wskazywał jasno – gole na pewno padną. Już w 7 minucie na listę strzelców wpisał się Federico Piovaccari i nie zanosiło się wtedy na to, że do Alcorcon będzie cieszyło się na koniec meczu ze zwycięstwa. Po przerwie wyrównał Rodriguez, który kilka minut później do gola dołożył asystę przy trafieniu Ivana Alejo. Dwa gole oznaczały, że Cordoba będzie musiała odpowiedzieć również dwukrotnie. Tak się jednak nie stało i to ekipa z przedmieść Madrytu gra dalej.

    Patrzyliśmy z podziwem na niedzielny występ Villarreal w spotkaniu z Barceloną i momentami ręce same składały się do oklasków. Dla kontrastu – nie mogliśmy znaleźć choćby jednego przychylnego słowa oceniając grę Realu Sociedad w przegranym 0:4 spotkaniu z Sevillą. Wynik 3:1 po pierwszym spotkaniu, a szczególnie bramka zdobyta na wyjeździe kazały nam mieć nadzieję, że będziemy świadkami Remontady, a Żółta Łódź Podwodna da radę odwrócić losy rywalizacji. W takiej nadziei tkwiliśmy przez jakiś kwadrans, bo wtedy na listę strzelców wpisał się Mikel Oyarzabal, który wykazał się największym sprytem w polu karnym i przy odrobinie szczęścia pokonał Asenjo. Przed przerwą wyrównał jeszcze Soriano, ale na nic to się zdało i ostatecznie to Real Sociedad gra dalej.

    Na końcu wisienka na torcie, czyli spotkanie FC Barcelony z Athletickiem Bilbao. Blaugrana miała delikatną przewagę, ale tak naprawdę niewiele z tego wynikało. Po podaniu Neymara do siatki trafił Suarez, ale po raz kolejny nie popisali się sędziowie, którzy zasygnalizowali spalonego-widmo. Akcja tych samych piłkarzy wyprowadziła Barcę na prowadzenie, a El Pistolero popisał się efektownym strzałem z woleja.

    Zaraz po zmianie stron mieliśmy karnego, którego wykorzystał sam poszkodowany, czyli Neymar. Dość nieoczekiwanie wrzutkę Elustondo wykorzystał Enric Saborit i zrobiło się bardzo ciekawie. Taki rezultat bowiem oznaczał, że będziemy świadkami dogrywki. Kwestie awansu rozstrzygnął ostatecznie Leo Messi, który fenomenalnym uderzeniem z rzutu wolnego zdobył gola, dzięki któremu to Barcelona awansowała dalej. Warto dodać, że trafienie Argentyńczyka jest już trzecim w tym roku kalendarzowym zdobytym po rzucie wolnym.

    Dzisiaj kolejne mecze Pucharu Króla Hiszpanii.

    Komentarze