Michał Pol: Zagrajcie to jeszcze raz z Niemcami!

O co można prosić, o co apelować, czego żądać od piłkarzy Adama Nawałki w dzisiejszym starciu z najsilniejszym rywalem w grupie, Niemcami, panującym mistrzem świata? Po tym jak odczarowali niemoc reprezentacji Polski na mistrzostwach Europy, odnosząc wreszcie zwycięstwo, pierwsze – jeśli chodzi o występy na wielkich turniejach od 1974 roku! Nie będę wzywał ich do zwycięstwa, ani nawet do obowiązkowego remisu, bo Niemcy nie pokazali z Ukrainą niczego nadzwyczajnego, bo też mają swoje problemy – z kontuzjami, które wyeliminowały Antonio Ruedigera z turnieju, a Matsa Hummelsa z pierwszego meczu, czy psychologiczny z trenerem, który skompromitował się zachowaniem na ławce rezerwowych, co nie mogło pozostać bez wpływu na drużynę). Ani dlatego, że to u nas gra najlepszy napastnik Bundesligi, który w sezonie 2015/16 w 51 meczach dla Bayernu zdobył 42 gole deklasując klubowych kolegów (drugi pod tym względem Thomas Mueller – o 10 mniej). Tymczasem niemiecka defensywa, choć nadal są w niej Manuel Neuer i Jerome Boateng, jaki się jako słabsza nie tylko w porównaniu z drużyną z mundialu w Brazylii ale i tą z eliminacji.

Wzywam za to i oczekuję, że nasi zagrają z Niemcami dokładnie tak samo jak w eliminacjach! I to zarówno na Stadionie Narodowym, jak i w przegranym meczu we Frankfurcie, w którym wypadli nawet jeszcze lepiej i wielu kibiców zapewniało mnie, że pierwszy raz w życiu czują dumę po porażce. Czyli że zagrają z tą samą wolą zwycięstwa, nie cofając się i nie czekając co zrobi rywal, z respektem ale bez strachu. Z tą samą determinacją, grą do końca i wiarą w posunięcia Adama Nawałki, które odzyskały po latach szacunek dla reprezentacji Polski, przemieniając się w modę na nią. Nie przegrali wówczas w szatni, jak wiele drużyn przed nimi, niech nie przegrają i w szatni na Stade de France!

Mają komfort psychiczny po wygranej z Irlandią Pn, która nie zdołała oddać jednego celnego na bramkę (ktoś powie, że taka słaba, ja powtarzam za Panem Kazimierzem, że gra się tak jak przeciwnik pozwala, a my nie pozwoliliśmy na wiele). Wiedzą, że awans do 1/8 finału da im nawet trzecie miejsce w grupie. Niech ten komfort poniesie ich w meczu. I zobaczymy jak to się skończy. Nie wiem jakim wynikiem, ale na pewno nie wstydem.

Jak ten mecz będzie wyglądał? Sebastian Mila, człowiek który strzelił gola Niemcom na Stadionie Narodowym i zna tę kadrę jak mało kto, ba na co dzień rozmawia z zawodnikami i trenerem, bo we Francji jest członkiem ekipy Przeglądu Sportowego, powiedział nam, że Adam Nawałka na pewno dokona trzech zmian i już doskonale wie, kto wejdzie, a rezerwowi są już uprzedzeni. Więc to właśnie „rezerwowi mogą zrobić mecz”.

Z naszych informacji wynika, że jednym z rezerwowych będzie objawienie pierwszego meczu, czyli Bartek Kapustka, choć niektórzy eksperci jak Tomasz Frankowski czy Dariusz Dziekanowski, apelowali, żeby zostawić zawodnika Cracovii w składzie i na boisko po przerwie znów wpuścić Kamila Grosickiego. Będzie raczej odwrotnie, wyleczony Grosik zacznie w pierwszym składzie, a Kapustka wejdzie w trakcie, niekoniecznie za gracza Rennes, zobaczymy jak będzie spisywał się Kuba Błaszczykowski i na ile starczy mu sił.

Przychylam się do apelu Frankowskiego o lepszą skuteczność niż z Irlandią. Raczej o tę ze Stadionu Narodowego, gdzie wykorzystaliśmy to co mieliśmy. „Franek, łowca bramek” mówi, że potrzebna będzie skuteczność na poziomie powyżej 50 procent. „Nie możemy czekać na trzecią sytuację, żeby ją wykorzystać, bo grając z Niemcami zazwyczaj trzeciej sytuacji już nie ma. Do tego ofiarność, poświęcenie i łut szczęścia, czyli to, co mieliśmy w meczu z Niemcami w Polsce. Jestem przekonany, że jesteśmy lepszym zespołem niż prawie dwa lata temu, gdy wygraliśmy z mistrzami świata 2:0. W ostatnich miesiącach nieraz pokazaliśmy, że umiemy grać w piłkę” 

„Franek” ma też ciekawą koncepcję na ostatnie minuty jeśli będziemy musieli gonić wynik. Wprowadziłby na boisku Piotrka Zieliński za Krzysztofa Mączyńskiego, żeby spróbować bardziej kreatywnie rozgrywać i… Bartka Salamon, do ataku, na pięć ostatnich wrzutek. Mógłby zgrać którąś z nich do Lewandowskiego czy Milika…

Obie drużyny znają się świetnie. Jeśli to wszystko się spełni, jeśli znów podejmiemy ryzyko i zagramy jak w eliminacjach, dostaniemy po pierwsze jeden z lepszych meczów jakie do tej pory rozegrano na Euro 2016. I na pewno będziemy po nim dumni z naszych chłopaków niezależnie od ostatecznego wyniku! Do boju Polska, „Biało-czerwoni”!

Michał Pol, redaktor naczelny „Przeglądu Sportowego”

Komentarze