Michał Pol: Nowy właściciel Wisły, czyli śmiesznie i strasznie

Sam już nie wiem, czy informacje na temat nowego właściciela Wisły Kraków, który nastał po zakończeniu 19-letniej ery Bogusława Cupiała komentować pół żartem czy serio. Poziom absurdu przekracza bowiem wszelkie granice skali, a jedno dramatyczne oświadczenie goni następne. Byłoby to nawet śmieszne, gdyby nie chodziło o legendarny klub, który po prostu na taki roller-coaster nie zasługuje.

Od kiedy 23. lipca oficjalnie dowiedzieliśmy się o sprzedaży Wisły (obwarowanej zapewnieniami, że Cupiał zwlekał i wybrzydzał wśród kontrahentów, bo chciał mieć pewność, że przekazuje klub w godne ręce: „Z kilku ofert została wybrana ta, która po wszechstronnej analizie spełniła wszystkie postawione warunki i oczekiwania”) nowi właściciele nie znaleźli czasu na spotkanie z dziennikarzami i porządne przedstawienie się.

Najpierw dowiedzieliśmy się, że Jakub Meresiński i Marek Citko (w roli dyrektora sportowego) szykowali się do przejęcia Korony Kielce, ale mimo wstępnej zgody miasta transakcję zablokowali kieleccy radni. Z lakonicznych doniesień wynikało, że Meresiński „skończył Instytut Prawa i Administracji, jest biznesmenem działającym w sektorze nowych technologii”.

Plotkarskie gazety pisały o nim przy okazji romansu z aktorką Joanną Jabłczyńską. Niektórzy dokonywali nawet analiza starych wpisów i zdjęć na facebooku, by dowiedzieć się skąd właściwie nowy właściciel ma niemałe pieniądze na finansowanie klubu, ale nic to wniosło poza odkryciem niepokojącego motta: „Życie jest jak rower, nie kręcisz, nie jedziesz”.

meresinski-citko-laczy-nas-pasja

O planach i strategii niewiele dowiedzieli się także sami zawodnicy „Białej Gwiazdy”, których przekładane spotkanie z właścicielami ostatecznie trwało zaledwie pięć minut. Wystarczyć musiało oświadczenie, że „podejmiemy wszelkie niezbędne wysiłki, aby przywrócić Wiśle należne jej miejsce i (…) chcemy nawiązać do sukcesów z początków XXI wieku, kiedy drużyna z powodzeniem rywalizowała na europejskich boiskach z tak uznanymi zespołami jak AC Parma, Schalke Gelsenkirchen, Interem Mediolan czy FC Barcelona”.

Zaczęły się pojawiać sugestie, że nowi właściciele są tylko słupami, a za kupnem klubu stoi ktoś zupełnie inny (kto – spekulacje trwają do dziś).

Kiedy Meresiński w końcu przerwał milczenie, to niestety tylko po to, by wdać się w pyskówkę na Twitterze ze Zbigniewem Bońkiem, po wpisie tego ostatniego, że „jeżeli ktoś ma 30 lat i nie umie odpowiedzieć skąd ma kasę i dlaczego jest bogaty to sprawa śmierdzi na odległość. Tyle w temacie!”. Nowy właściciel Wisły szybko odparował, że „jak ktoś jest prezesem PZPN i nie bierze pensji, to śmierdzi to na odległość…”

Tuż przed weekendowymi derbami Krakowa portal LoveKrakow.pl odpalił bombę, że Meresiński jest podejrzany o działanie na szkodę Skarbu Państwa, o pranie brudnych pieniędzy oraz o udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Wg prokuratury w Częstochowie miał wyłudzić 10 mln zł podatku VAT i grozi mu nawet 10 lat więzienia.

wisla-krakow-meresinski-2-laczy-nas-pasja

W odpowiedzi właściciel Wisły wystosował oświadczenie, w którym przypomniał art. 42 ust. 3 Konstytucji RP „każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu”. I zapewnił, że „w świetle przepisów polskiego prawa osobą niekaraną i niewinną, gdyż nie został nigdy skazany prawomocnym wyrokiem sądowym. Przypisywanie mu odpowiedzialności za popełnienie jakichkolwiek przestępstw, stanowi naruszenie jego dóbr osobistych oraz bezprawnie godzi w jego dobre imię”.

Niestety już w poniedziałek okazało się, że Meresiński jednak został w kwietniu skazany prawomocnym wyrokiem sądu w Częstochowie za posługiwanie się sfałszowanymi świadectwami dojrzałości i ukończenia liceum, na podstawie którego zapisał się na wyższą uczelnię.

Cała sprawa zamienia się w farsę, nie chcę jednak powielać żartów, że „matura to bzdura” czy „nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie właściciela”, bo szkoda mi klubu. Wygląda na to, że bolesna porażka w derbach z Cracovią, to obecnie najmniejsze zmartwienie „Białej Gwiazdy” jej przyszłość ciężko bowiem wywróżyć.

Bogusław Cupiał nie był może właścicielem idealnym. Zdarzało mu się bywać raptusem, łatwo zniechęcał się porażkami, czasem zbyt łatwo wywalał trenerów z roboty. Jednocześnie był jednak bezgranicznie oddany klubowi, w który przez dwie dekady ładował wielkie pieniądze, opętany wizją wielkiego klubu i Ligą Mistrzów. No i był poważnym biznesmenem, z którą zaszczytem było robić interesy.

„Nowy Inwestor przedstawił wiarygodną i potwierdzoną listę sponsorów oraz przedstawił odpowiednie gwarancje realizacji umowy” – głosiło pożegnalne oświadczenie Cupiała. Czy właścicielowi, o którym publicznie wiadomo, że został skazany za posługiwanie się podrobioną maturą łatwo będzie przyciągnąć do Wisły sponsorów i inwestorów? W dodatku z groźbą kolejnego wyroku, już nie 1000 zł – ale wieloletniego więzienia za wyłudzenie VAT? Jakoś ciężko mi to sobie wyobrazić. Zwłaszcza, że po tym co już wypłynęło, boję się, że to nie koniec tej szalonej jazdy roller-coasterem…

Komentarze