Michał Pol: Nawałka okazał się magikiem

    Reprezentacja Polski pożegnała się z Euro 2016 bez ani jednej porażki, odpadając dopiero po serii karnych i nie przegrywając podczas turnieju ani przez minutę. Straciliśmy dwa gole po takich strzałach, których nie obroniliby najlepsi, ani Manuel Neuer ani Gianluigi Buffon: genialnie strzelił Shaqiri, a po uderzeniu Renato Sanchesa był rykoszet. Chwała naszej defensywie i całej drużynie, bo przecież to także dzięki zaangażowaniu niedocenianych napastników ten efekt.

    Taktycznie rozegraliśmy ten turniej niebywale.

    Gdyby szukać dziury w całym i bawić się w gdyba nie można by się zastanawiać czy właśnie nie przez to, że ani przez chwilę na Euro nie musieliśmy gonić wyniku, zabrakło nam w końcówkach ze Szwajcarią i Portugalią ognia, pasji, odrobimy szaleństwa jaką wykazali Walijczycy z Belgią czy Islandczycy z Anglią. Inaczej gra drużyna, której udało się wyrównać, czuje krew, chce dobić rywala. Nam trochę tego instynktu killera zabrakło. Być może Adam Nawałka wolał konsekwencję zamiast „odrobiny szaleństwa”, które mogło przesądzić, ale i równie dobrze okazać się destrukcyjne.

    polska-irlandia-1-0-laczy-nas-pasja

    Tak czy siak, po prostu nie wypada czepiać się selekcjonera, który na mistrzostwach Europy nie przegrał meczu i miał pomysł na powstrzymanie każdego rywala.


    A ocena występu Polaków na Euro 2016 może być jeszcze wyższa jeśli w finale w Paryżu 10 lipca zmierzą się Niemcy z Portugalią, czyli dwie drużyny, które nie były w stanie pokonać nas w regulaminowym czasie i z którymi straciliśmy w sumie tylko jedną bramkę. Z tego właśnie powodu w półfinałach będę trzymał kciuki za naszych byłych rywali, mimo że serce każe sympatyzować z Walijczykami.

    Walia okazała się jedynym prawdziwym „czarnym koniem”, choć typowano na niego Belgię, Austrię czy Chorwację.

    Po odpadnięciu Islandii Walijczycy zgarniają sympatię całej, wyeliminowanej już z turnieju Europy. Tymczasem ta drużyna, choć na wielkich turniejach grywa raz na pół wieku, jest od Islandii nieporównanie silniejsza. Gra równie siłowo i zespołowo, tworzy równie zgrany kolektyw, ale ma wielkie piłkarskie osobowości w tym taką, która może (i za chwilę będzie) mierzyć się z Cristiano Ronaldo, czyli Gartetha Bale’a. Przy czym walijski gwiazdor Realu Madryt, w przeciwieństwie do portugalskiego, na Euro 2016 totalnie poświęca się dla drużyny, jest jej integralną częścią, choć jest przy tym niezwykle skuteczny.


    Ale wracając do strategicznego geniuszu Nawałki, umiejętności rozpracowania rywali, zintegrowania kadry i złotej ręki do zawodników, przedłużenie kontraktu z reprezentacją na eliminacje MŚ w Rosji 2018 i sam turniej wydają się rzeczą naturalną i oczywistą. Sam trener co prawda nie pali się do rozmów. Zastrzega, że kilka spraw musi zostać najpierw poukładanych, ale rozumiem, że te negocjacje ze Zbigniewem Bońkiem będą bardzo szybkie, łatwe i przyjemne. Czysta formalność.

    nawalka-irlandia-pn-laczy-nas-pasja

    Jakże to wreszcie kontrastuje do sytuacji w innych ekipach, liżących rany po klęsce na Euro 2016. Trener Ukrainy zapowiedział rezygnację jeszcze przed meczem z Polską, trener Rosji także wrócił do ojczyzny jako były. Z Hiszpanią nie pracuje już Vicente del Bosque, który odszedł w oparach konfliktu z Ikerem Casillasem, w Anglii po zwolnieniu Roy’a Hodgsona wychodzi na jaw jego konflikt z asystentem Gary Nevillem i zawstydzenie zawodników niezrozumiałą taktyką i wyborami.

    Mimo, że zaraz eliminacje do mundialu w Rosji Anglicy dają sobie rok na znalezienie nowego selekcjonera. Może da się namówić Arsene Wenger, któremu wówczas upływa kontrakt z Arsenalem? Pojawiła się kandydatura byłych zawodników, Gary’ego Southgate’a oraz… Stevena Gerrarda, charyzmatycznego kapitana Liverpoolu, który dopiero co skończył karierę w Premier League i ma zerowe doświadczenie trenerskie.

    Degrengolada i brutalne rozliczanie także w Belgii, choć przecież zaszła aż do ćwierćfinału.

    Bramkarz Thibaut Courtois publicznie wytknął trenerowi Markowi Wilmotsowi błędy. Media piszą, że „Czas na prawdziwego trenera”, bo selekcjoner zostawił zawodników samym sobie. Oczekiwały, że poda się do dymisji tymczasem Wilmots stwierdził, że „nie jest magikiem” i udał się na… wakacje.

    Jak dobrze, że niezłym magikiem okazał się Nawałka, mimo że w końcówce ćwierćfinału nie wyjął królika z kapelusza 😉

    Komentarze