Michał Pol: Każda grupa będzie „śmierci”. Życzę Legii najmocniejszej!

Na pytanie: „gdzie jest ta Legia?”, piłkarze dali wreszcie jedyną prawidłową odpowiedź: „w Lidze Mistrzów!”. Niestety to jedyna pozytywna rzecz jaką da się powiedzieć o mistrzu Polski, który po 21 latach znów znalazł się w piłkarskiej elicie.

Patrząc na koszmarny styl awansu, fatalną grę w obu meczach z półamatorami z Dundalk i fakt, że z trudem udało się uniknąć kompromitacji trzeba sobie przyznać, że Legia niestety do tej elity nie pasuje i będzie w niej dysonansem.

Byłby nim również Dundalk, co pewnie przyczyni się do porzucenia reformy Platiniego. Zagraniczni komentatorzy, którzy odważyli się obejrzeć spotkanie już utyskiwali, że jedna z tych drużyn znajdzie się w fazie grupowej Champions League, podczas gdy zabraknie w niej kogoś z pary AS Roma – FC Porto, czy AS Monaco – Villarreal (o Manchesterze United, Chelsea, Valencii, AC Milan czy Interze Mediolan nie wspominając acz tu winne są same kluby, a nie reforma).

Trudno oprzeć się wrażeniu, że o ile mistrz Polski w walce o Ligę Mistrzów trafił na najsłabszego rywala od 20 lat bicia głową w mur, to zarazem jest niestety najsłabszym mistrzem Polski jaki kiedykolwiek Ligę Mistrzów szturmował. Legia nie stanowi drużyny, jest słaba w obronie, kompletnie nie kreatywna w pomocy i nieskuteczna w ataku. Błędy popełniają wszyscy oprócz Arkadiusza Malarza, jedynego do którego nie można mieć pretensji.

arkadiusz-malarz-legia-warszawa-laczy-nas-pasja

Trener Hasi niczym nas jeszcze nie zdołał zachwycić, ciężko wyczuć jaki ma (o ile w ogóle) pomysł na Legię. Na razie z tego co słychać, ma szatnię przeciwko sobie i trzech piłkarzy odsunął od pierwszej drużyny z powodów sportowych. Po rewanżu z Dundalk spokojnie mógłby zesłać do rezerw kolejnych trzech.

Każdy kryzys musi kiedyś minąć i patrząc na potencjał piłkarzy Legii, ta drużyna musi kiedyś zaskoczyć (pytanie tylko, czy pod wodzą tego trenera). Nawet od Legii w najwyższej możliwej formie trudno jednak oczekiwać zawojowania Ligi Mistrzów. Każdy punkt będzie wielkim sukcesem, każdy gol wspominany przez lata. Do Warszawy przyjadą naprawdę najmocniejsze ekipy świata. Ponieważ wiadomo, że w czwartkowym losowaniu mistrzowie Polski trafią do grupy z rywalami bardzo mocnymi, za mocnymi i nieziemsko mocnymi, bo innych nie ma. Życzę im grupy najsilniejszej z możliwych. Nie piszę „grupy śmierci”, bo praktycznie każda taka będzie, ale grupy z największymi firmami.

besnik-hasi-legia-warszawa-laczy-nas-pasja

Z pierwszego koszyka – Realu Madryt. Oczywiście Barcelona z Leo Messi, Luisem Suarezem i Neymarem też byłaby nie do pogardzenia, ale co obrońca trofeum, to obrońca trofeum. Przyjemnie będzie gościć piłkarzy, którzy dopiero co wznosili w górę Puchar Ligi Mistrzów, a w przypadku Cristiano Ronaldo i Pepe, także Puchar Europy. Wreszcie Real przyjedzie do Polski, bo musi, a nie z powodów komercyjnych jak ostatnio na SuperMecz.

W starciu z takim rywalem presja na Legionistach byłaby zerowa, nie mieliby nic do stracenia, a wszystko do zyskania. Paradoksalnie byłby, to dla nich o wiele łatwiejszy mecz, niż z Benfiką Lizbona czy CSKA Moskwa. Poza tym skoro już tyle naczekaliśmy się na elitę, niech zjeżdża do nas elita elit!

W drugim koszyku są tak świetne firmy, że właściwie wszystko jedno na kogo trafimy, acz najbardziej chciałbym Atletico Madryt z niesamowitym Diego Simeone lub Manchester City z Pepem Guardiolą, bo wówczas konferencje prasowe będą równie ciekawe co samo spotkanie. Podobnie z Arsenalem i Arsene Wengerem, ale jemu już miałem okazję zadawać pytania na nowym stadionie Legii. Ciekawe i równie silne byłoby pewnie także Napoli z dwójką Polaków, Arkiem Milikiem, który ma dobre pucharowe wspomnienia ze starć z Legią w barwach Ajaksu, oraz Piotrkiem Zielińskim.

W trzecim koszyku najsilniejszy jest zdecydowanie Tottenham, który dopiero na finiszu przegrał walkę o mistrzostwo Anglii z Leicester City. Ale nie miałbym nic przeciwko, żeby zajechał do nas Olympique Lyon. Nie jest już, co prawda tą niedawną potęgą, która potrafiła wyeliminować Real Madryt i zajść aż do półfinału, ale za to przyjedzie Maciek Rybus.

legia-warszawa-dundalk-liga-mistrzow-laczy-nas-pasja-2

Awans do Ligi Mistrzów, to jednocześnie okazja do resetu. Po porażce z Arką Gdynia czara goryczy się przelała, trzech zawodników wylądowało w rezerwach i pewnie wkrótce pożegna się z klubem. Trener Hasi pozbywa się więc tych, z którymi mu się nie układało, jednocześnie ściągnął „swoich” piłkarzy i jeszcze pewnie ze dwóch, trzech ściągnie. Sezon zaczyna się od początku. Liczę więc, że w Lidze Mistrzów kompromitacji ani negatywnych rekordów nie będzie.

Komentarze