Luźnym okiem: Pan Lucjan dałby radę!

    Dzisiaj w „Luźnym oku” nie będzie żadnych absurdów, ale za to będzie prawdziwie. Po tym, co wydarzyło się we wtorek, nie możemy sobie odpuścić „pojeżdżenia” sobie po warszawskiej Legii.

    Irytacja na styl, w jakim Legioniści awansowali do Ligi Mistrzów, powoli ustępuje ciekawości, na kogo mistrz Polski trafi w grupie. Losowanie już dziś, więc powoli zaczynamy mieć w dupie, że jeszcze dwa dni temu klęliśmy jak szewcy patrząc na ich poczynania na boisku, a zaczynamy typować składy grup i potencjalnych rywali.

    Ale we wtorkowy wieczór i kawałek środowego poranka ciężko było się opanować i powstrzymać od ciskania „kurwami”, „frajerami”, „patałachami” i całą gamą innych epitetów. Fakt awansu humoru nam nie poprawił, ale kilka minut po meczu przez chwilę pokładaliśmy się ze śmiechu, bo kiedy odpaliliśmy internety to pierwszy rzucił nam się w oczy mem z niby-wywiadem z Lucjanem Brychczy:

    brychczy-laczy-nas-pasja

    – Panie Lucjanie, czy pańska Legia pokonałaby obecną?

    – Tak, 1:0.

    – Tylko 1:0?

    – Bo mam 80 lat i wielu moich kolegów nie żyje.

    Patrząc na tragiczną postawę warszawiaków na boisku, ta krótka rozmówka wydała nam się cholernie śmieszna, potem cholernie tragiczna, a na koniec znowu płakaliśmy ze śmiechu i tak mamy do teraz.

    Ten wywiad to oczywiście ściema zrobiona na potrzeby chwili, gdzieś już wpadł nam w ręce podobny cytat i wyszperaliśmy, że w podobnym tonie wypowiedział się Bobby Charlton po meczu Anglii z Islandią. Stwierdził, że „jego” Anglia, ta z 1966 roku, wygrałaby z Islandczykami 1:0 i to tylko dlatego, że większość z jego kolegów jest po siedemdziesiątce.

    Wypowiedź Pana Lucjana to może i fake, ale za to jakże na czasie i jakże prawdziwy. Kim jest Lucjan Brychczy, tego chyba nie musimy nikomu tłumaczyć, ale gdyby komuś z młodego pokolenia umknęło to nazwisko, a historia polskiej piłki zaczynała się od duetu Żurawski – Kosowski, tłumaczymy, że Pan Lucjan to facet, który grał dla Legii prawie dwadzieścia lat, huknął prawie dwieście bramek i jest żywą legendą tego klubu.

    O prawie sześćdziesięciu występach w koszulce z Orzełkiem na piersi już nawet nie wspominamy. Prościej mówiąc, tak żeby każdy zapamiętał – „żyleta” mu się kłania!

    Nie zdziwilibyśmy się, gdyby oglądając spotkanie z Dundalk, Pan Lucjan pomyślał, że on w tym momencie mógłby zdjąć buty z kołka i wybiec na murawę, a i tak byłby jednym z lepszych. Legia kocha Brychczego, ale i Brychczy kocha Legię, jakież musiał on przeżywać męki patrząc jak ta banda piłkarzyków hańbi jego ukochany herb.

    brychczy-po meczu-laczy-nas-pasja

    Podejrzewamy, że chęcią gry i ambicją osiemdziesięciolatka można by obdzielić wszystkich zawodników stołecznej drużyny, ale przecież on jest związany z tym klubem całe życie, a taki dajmy na to Odjidia-Ofoe pewnie nawet nie zna wszystkich imion kolegów z szatni. Takie czasy…

     

    Komentarze