Luźnym okiem: Król Rzymu i FIFY

Przychodzą i odchodzą, czasem ich talent i forma rozbłysną na jeden sezon, czasami przez lata są gwiazdami. Takich jest niewielu i jeśli udaje im się prezentować na boisku najwyższy poziom przez kilka lat, to zyskują miano albo solidnego grajka albo geniusza. Ronaldinho, Giggs, Pirlo, Maldini, Puyol, jest kilka nazwisk, które każdy z nas wymienia kompletując swoją jedenastkę wszechczasów.

Ale on jest ewenementem nawet w tym gronie. Legenda wśród legend, zawodnik, który zdobywa bramki w każdym sezonie, nieprzerwanie od 1994 roku. Jedyny piłkarz, który jest we wszystkich edycjach popularnej gry FIFA od momentu jej powstania, czyli właśnie od roku 1994!

Nikomu nie udało się dorównać Cesarzowi Rzymu i nie jest powiedziane, że FIFA ’17 to ostatnia edycja w jakiej go zobaczymy. Francesco Totti, bo chyba każdy już domyślił się o kim piszemy, wciąż gra, wciąż strzela i daje Romie zwycięstwa.

W niedzielę Rzymianie podejmowali Sampdorię i mecz nie układał się po ich myśli. Chociaż szybko strzelili bramkę, to w pierwszej połowie Wojtek Szczęsny musiał dwukrotnie wyjmować piłkę z siatki. Po przerwie dogonili wynik i w doliczonym czasie zdołali wyszarpać zwycięstwo. Co się zmieniło?

totti-laczy-nas-pasja

Różnica między Romą z pierwszej a drugiej połowy polegała na tym, że po przerwie na boisku mieliśmy Tottiego – to słowa trenera Spallettiego. Kapitan pojawił się w drugiej części spotkania i najpierw zaliczył asystę przy wyrównującej bramce, a potem wziął na siebie odpowiedzialność wykorzystania rzutu karnego w dziewięćdziesiątej trzeciej minucie i oczywiście nie pomylił się uderzając piłkę z wapna.

Dwieście czterdzieste dziewiąte ligowe trafienie!!! Oczywiście wszystkie dla Romy, jedynego klubu dla którego grał w seniorskiej karierze.

Dwudziestego siódmego września Włoch obchodzi czterdzieste urodziny i do tego czasu w Serie A rozegrane zostaną trzy ligowe kolejki. Piękny prezent sprawiłby sobie i kibicom, gdyby udało mu się do tego czasu zaliczyć ćwierć tysiąca trafień.

Kontrakt Tottiego wygasa w czerwcu 2017 roku, ale nie jest powiedziane, że będzie to jego ostatnia umowa z klubem. Dopóki ikona chce grać, to chyba nikt nie odmówi mu tej możliwości. Zwłaszcza, że ciągle pokazuje jak ważną jest dla zespołu postacią.

Sam zawodnik powtarza, że ciągle czuje głód gry i jest w formie. Jeśli podpisze kolejny kontrakt, choćby tylko na rok, to pogra prawie do czterdziestego drugiego roku życia! Mamy przeczucie, że Rzym prędko nie straci swojego króla, a tegoroczna edycja FIFY nie jest ostatnią, w której zobaczymy Francesco Tottiego. Czego jemu, Wam i sobie życzymy!

 

Komentarze