Luźnym okiem: Eskorta Geriavitu

    Żeby wszystko było jasne – broń Boże nie szydzimy, wręcz przeciwnie. Ale widząc tę informację i zdjęcia, od razu cała akcja skojarzyła nam się z „Dziecięcą Eskortą McDonald’s”. Kojarzycie ją na pewno, od mistrzostw w Korei i Japonii znana sieć fast food organizuje kampanię, dzięki której dzieciaki z całego świata mogą wyprowadzać piłkarzy na turniejowe mecze.

    Jeśli nie kojarzycie nazwy, to z pewnością reklamę, w której występował Kuba Błaszczykowski, ambasador całej akcji w Polsce i jego sławne już „Bez Ciebie nie idę”. A jeżeli i to Wam gdzieś umknęło, to przynajmniej wiecie, że na mecze zawodnicy wychodzą z tunelu na murawę w towarzystwie trzymających ich za rękę dzieciaków.

    Ale do rzeczy – w niedzielę rozgrywano spotkania szwedzkiej pierwszej ligi, m.in. AIK Sztokholm – Gefle. Tym jednak razem piłkarzom w drodze na murawę nie towarzyszyły dzieci. Klub ze stolicy Szwecji postanowił uhonorować swoich najstarszych kibiców, dlatego najmłodszy towarzysz piłkarza miał 81 lat! Przy najstarszym i tak był młodzikiem, bo ten miał lat 96! Całe towarzystwo na boisko wprowadził 86-letni Lennart Johansson, były prezydent UEFA i honorowy prezes AIK-u.

    Cała akcja jest częścią większej inicjatywy, która ma na celu ułatwienie starszym fanom klubu dotarcie na mecze ukochanej drużyny. Zgodnie oświadczyli oni, że kibicują klubowi dokładnie tak samo, jak w czasach młodości, ale teraz, z różnych względów, mają utrudnione dotarcie na stadion.

    najstarsi-kibice-wyprowadzili-zawodnikow-w-szwecji-laczy-nas-pasja

    I co my na to? Piękna inicjatywa! Kiedy wyczytaliśmy, że najstarszy z członków fanklubu, 96 – latek, należy do niego od 1936 roku i szybko przeliczyliśmy, że to już 80 lat, pomyśleliśmy „szacunek”! To jest wierność. Przecież ten człowiek osiem dekad wspiera i kibicuje jednym barwom, a jeśli zdrowie dopisuje, to pamięta mecze, o których my możemy poczytać ewentualnie w Wikipedii.

    A to nie jest tak, że młodzi mają wszystko w dupach, przychodzą na mecze tylko powyklinać przeciwnika i napić się piwa. Podejrzewamy, że niejeden byłby zainteresowany spotkaniem z wiekowym fanem i posłuchaniem historii o tym, jak kiedyś grał i funkcjonował jego klub, jak świętowano zwycięstwa i przeżywano porażki.

    Nasza sugestia, niech kluby zorganizują takie spotkania przy herbacie i ciastkach, a gwarantujemy, że sala będzie pełna. Bo ukochany klub to nie tylko aktualne miejsce w lidze i bieżące transfery. To też jego historia, a tę chciałby znać każdy. Starsi poczują się ważni i docenieni, a młodzi się czegoś nauczą. Klub dzięki temu zyska kibiców, którzy jeszcze mocniej będą się z nim utożsamiać. Ktoś widzi jakieś minusy?

    Komentarze