Liga Mistrzów: Milik liderem strzelców, niewidoczny „Lewy”

    Za nami wielkie strzelanie w Lidze Mistrzów! Nikt nie mógł narzekać na ilość bramek, jakie padły we wczorajszych spotkaniach. Zdobyto aż 28 goli. Najwięcej zobaczyli kibice zgromadzeni na stadionach w Glasgow i Neapolu.

    Ale zacznijmy od Polaków. Wczoraj zapowiadaliśmy środowy wieczór z Ligą Mistrzów, jako okazję do obejrzenia Lewandowskiego z Milikiem. Obaj Panowie zagrali, ale po swoich meczach mieli bardzo różne humory.

    Atletico Madryt po raz kolejny udowodniło, że ma patent na Bayern Monachium. Podopieczni Diego Simeone wygrali 1:0, po golu Yannicka Ferreiry – Carrasco. Mecz mógł zakończyć się jeszcze wyższą wygraną gospodarzy, ale Antoine Griezmann trafił z karnego w poprzeczkę.

    Robert Lewandowski był niewidoczny w tym meczu. Obrońcy Atletico całkowicie wyłączyli go z gry. Dziennikarze już zaczynają wyliczać reprezentantowi Polski mecze bez strzelonej bramki. To było trzecie spotkanie z rzędu, w którym nie zdobył gola. Ostatni raz taka seria przydarzyła mu się podczas Euro 2016.

    schalke-bayern-lewandowski-laczy-nas-pasja

    W  lepszym nastroju jest z pewnością Arkadiusz Milik. Jego Napoli zanotowało drugą wygraną w tej edycji Ligi Mistrzów. Tym razem w pokonanym polu zostawili Benficę Lizbona. Wygrali 4:2. Wynik choć wysoki, to wcale w tym meczu włoska drużyna nie miała łatwo.

    Polak zdobył jedną bramkę z rzutu karnego i zanotował asystę. Pomimo tego, że z trzema trafieniami jest liderem klasyfikacji strzelców wraz z Edinsonem Cavanim, Segio Aguero i Leo Messim, to zmarnował kilka wyśmienitych sytuacji. Nie będziemy się jednak czepiać i gratulujemy sukcesu!

    PSG po początkowych problemach opanowało sytuację i wywalczyło komplet punktów, w wyjazdowym meczu z bułgarskim Łudogorcem. Francuzi wygrali 3:1. Niestety Grzegorz Krychowiak nie miał w tym triumfie wielkiego udziału, bowiem pojawił się na murawie dopiero w 80 minucie spotkania.

    krychowiak-debiut-w-psg-laczy-nas-pasja

    Do prawdziwej „strzelaniny” doszło w Glasgow. Celtic po sromotnej klęsce z Barceloną (0:7) nieoczekiwanie postawił się znajdującej się ostatnio w bardzo dobrej formie drużynie Manchesteru City. Szkoci aż trzykrotnie wychodzili na prowadzenie, ale ostatecznie mecz zakończył się remisem 3:3.

     

     

    Komentarze