Liga Mistrzów: Legia bez kompromitacji, Glik bohaterem ostatniej akcji

    Za nami pełen emocji wtorek z Ligą Mistrzów. Do najważniejszych wydarzeń wczorajszego wieczora zaliczamy oczywiście kolejny mecz Legii, występy Polaków (Kamil Glik!) oraz spotkanie pomiędzy Borussią Dortmund  i Realem Madryt.

    Na początek trochę o Legii. Chyba wszystkim ulżyło po ostatnim gwizdku sędziego. Kompromitacji nie było. Przegrać 0:2, to wynik całkiem…normalny. Widać było, że piłkarze z Warszawy walczyli w tym spotkaniu, ile mogli. A że nie stać ich było nawet na jeden celny strzał, to już inna sprawa.

    Na indywidualne wyróżnienie w zespole mistrza Polski zasługuje Jakub Rzeźniczak. Po serii katastrofalnych gier w jego wykonaniu zagrał wreszcie na swoim poziomie. Wielki minus dla całego zespołu, który dalej przy stałych fragmentach zachowuje się jak przysłowiowe dzieci we mgle. Czasami mamy wrażenie, że każdy z nas mógłby zebrać kilku kumpli i raz za razem strzelać „Wojskowym” bramki po rzutach rożnych i wolnych.

    Mimo wszystko widać, że atmosfera w drużynie się poprawiła i Jacek Magiera ma realne szanse naprawić ten zespół. Potencjał na pewno jest, sportowa złość powoli się pojawia, teraz tylko trzeba trenować Panowie, bo jak powiedział po meczu Jakub Rzeźniczak: „Piłkarze Sportingu z piłką przy nodze byli tak szybcy, że nawet nie mogliśmy ich sfaulować”.

    jakub-rzezniczak-legia-sporting-laczy-nas-pasja

    Nie ma ostatnio dnia, żeby nie pisać pochlebnie o Kamilu Gliku. Nic jednak nie poradzimy na to, że Polak został prawdziwym księciem Monako. W ostatnich meczach tej drużyny gra perfekcyjnie i ewidentnie spodobało mu się zdobywanie bramek. Podobnie było we wczorajszym spotkaniu przeciwko Bayerowi Leverkusen.

    Monaco grało bardzo słabo, zapowiadało się, że zwycięstwo sprzed dwóch tygodni na Wembley zostanie zmarnowane. Nie pozwolił na to jednak kapitan reprezentacji Polski. Do 94. minuty jego Monaco przegrywało przed własną publicznością z Leverkusen, ale w ostatniej akcji meczu nasz stoper kapitalnym wolejem doprowadził do remisu i zapewnił swojej drużynie jeden punkt.

    W spotkaniu „na szczycie” Borussia Dortmund zremisowała u siebie z Realem Madryt 2:2. Mecz był na bardzo wysokim poziomie. Dwukrotnie na prowadzenie wychodzili „Królewscy”, ale gospodarzom za każdym razem udawało się doprowadzić do wyrównania. Sprawa pierwszego miejsca w tej grupie wydaje się być otwarta.

    ronaldo-real-borussia-laczy-nas-pasja

    Cały mecz rozegrał Łukasz Piszczek. Polak prezentował się dobrze i chyba już na stałe wywalczył sobie miejsce w pierwszych składzie. Podobnie zresztą jak Maciej Rybus, którego Lyon przegrał na wyjeździe z Sevillą 0:1. Kadrowicz Nawałki był aktywny w poczynaniach ofensywnych, ale nie udało mu się zmienić wyniku spotkania i jego zespół na kolejną zdobycz punktową musi poczekać przynajmniej do następnego meczu.

    Komentarze