Liga Mistrzów: Koniec trzytygodniowego postu!

    Ufff, pomęczyliśmy się trochę, naczekaliśmy, w międzyczasie emocjonowaliśmy się Kadrą, ale i tak każdy z nas czekał na kolejną fazę królowej wszystkich lig – Ligi Mistrzów! Ci wybredni będą narzekać, że to jeszcze nie ten etap, gdzie klasyk będzie gonił klasyk, że Benfica, że Wolfsburg, że to nie poziom Bayernu czy Realu i te mecze będą zwyczajnie nudne. Może i tak, ale uszanujmy fakt, że jakoś do tego etapu te ekipy doszły, że te dwumecze mogą być świetną okazją do wypromowania a piłkarze z Portugalii i Niemiec mogą potem długo nie mieć okazji by zmierzyć się w bezpośrednim pojedynku z Ronaldo czy Lewandowskim. Pamiętajmy też, że nie takie niespodzianki świat piłkarski widział, nie jest niemożliwym by Benfica wywiozła choćby punkt z Monachium a wtedy na rewanż będziemy czekać jak na szpilkach! Dziś dwa pierwsze spotkania i wybór, które zobaczyć, wydaje się być oczywisty.

    FC Barcelona – Atletico Madryt. Na osiem ekip Hiszpanie mają w ćwierćfinałach aż trzy zespoły, niestety dla nich los połączył dwie z nich już na tym etapie. Drużyna Simeone udowadnia, że należy jej się miejsce w futbolowej elicie, chociaż niemiłosiernie męczyła się w poprzedniej rundzie z PSV a o awansie zadecydowała dopiero ósma seria jedenastek. Nie zmienia to faktu, że nie jest przypadkiem ich obecność na tym szczeblu rozgrywek już trzeci raz z rzędu. Mają też niesamowite szczęście/pecha (niepotrzebne skreślić) bo trzeci raz trafiają na rywala z La Liga – dwa lata temu Barca, którą zresztą wyeliminowali, rok później Real z którym odpadli. Bilans nie jest więc zły. Co przemawia za stołecznymi piłkarzami? Statystyki – do tej pory nie przegrali wyjazdowego spotkania w tej edycji Champions League a oprócz tego mają jedną z najskuteczniejszych formacji defensywnych w Europie! Żadna statystyka może jednak nie pomóc, kiedy staje się twarzą w twarz z Blaugraną na ich terenie. „Duma Katalonii” przejechała się w poprzedniej rundzie po Arsenalu, pokonując ich w dwumeczu 5:1. W sobotę zakończyli serię 39(!) meczów bez porażki. To, że kiedyś to nastąpi, wiedzieli wszyscy i jeśli miało to się stać, to dobrze chyba dla Barcelony, że stało się to w meczu ligowym, w La Liga pewnie kroczą po tytuł i nawet strata trzech punktów z Realem i nie będzie dla nich przeszkodą w jego zdobyciu. Dla Barcelony to już dziewiąty ćwierćfinał Ligi Mistrzów z rzędu, a u siebie nie zwykli też przegrywać meczów pucharowych, nie zaznali smaku porażki od trzech lat i pamiętnego 0:3 z Bayernem. Pojedynek starych znajomych z ligi hiszpańskiej i rewelacyjnych statystyk nie powinien dzisiaj nikogo rozczarować!

    benfica-zenit-laczy-nas-pasja-cl

    Bayern Monachium – Benfica Lizbona. Obsada drugiego dzisiejszego ćwierćfinału nie rzuca na kolana. W porządku, nie rzuca na nie tylko ekipa z Lizbony. Nie wydaje się to „godny” przeciwnik dla drużyny Guardioli, ale powtórzymy się, nie takie cuda widzieliśmy! Bawarczycy awans do kolejnej rundy wydarli ubiegłorocznemu finaliście, Juventusowi. Po przejściu takiego rywala jak Włosi, po takim dwumeczu, ekipa z Portugalii wydaje się być żadnym przeciwnikiem dla Bayernu, który jest zdecydowanym faworytem! Walka o tytuł mistrza Niemiec ciągle trwa, ale umówmy się – siedem plag egipskich zesłanych na zespół z Monachium nie odbierze im zwycięstwa w Bundeslidze. Pep chciałby pożegnać się z klubem zdobywając coś więcej niż tylko tytuł najlepszej drużyny w Niemczech, a droga do półfinału jest wyjątkowo łatwa! Benfice udało się w jednej ósmej rozgrywek wyeliminować rosyjski Zenit. Chociaż zwyciężyli w obu spotkaniach, to nie była to łatwa przeprawa, skromne 1:0 u siebie i 2:1 w Petersburgu, wywalczone dopiero w końcówce meczu. Szanse na wyeliminowanie Bayernu są bliskie zeru, dlatego mamy nadzieję, że piłkarze z Portugali podejdą do tego spotkania bez kalkulowania i respektu do rywala, co może przynieść nam niezłe widowisko i grad goli! 

    Komentarze