Liga Mistrzów: Do boju Legio!

    Zapomnijmy o formie Legii, zapomnijmy nastrojach w Warszawie, o Hasim, o miejscu w tabeli, o meczu z Termaliką. Olejmy kibicowskie podziały, drużynowe sympatie czy antypatie. Dzisiaj wszyscy wspierajmy Legię Warszawa, bo po dwudziestu latach posuchy POLSKI zespół gra w końcu w fazie grupowej Ligi Mistrzów!

    O 20.45 na Łazienkowskiej zabrzmi kaszanka i nie będzie to czwarta eliminacyjna runda, nie będzie to namiastka i naciągany hymn. Dzisiaj wieczorem zawodnicy i kibice usłyszą dźwięki przy których włosy na rękach stają dęba.

    Przypomną nam się czasy, kiedy Champions League mogliśmy obejrzeć w TVP i chociaż przez ostatnie dwie dekady nie mogliśmy cieszyć się grą naszych drużyn, to Liga Mistrzów „na dwójce” była świętością w środowe wieczory. Tak było dziesięć lat temu, kto pamięta tamte czasy, ten wie, z jakim utęsknieniem czekaliśmy na ten dzień tygodnia.

    Dziś znowu to przeżyjemy, Liga Mistrzów wraca do telewizji publicznej, a polski zespół do elity. Borussia Dortmund, Sporting Lizbona i wielki Real Madryt. Czy można wyobrazić sobie lepsze towarzystwo?

    Warszawiacy reklamują się w rozgrywkach grupowych jako jedyny mistrz kraju wśród „nie mistrzów”, ale czy to ważne? Oczywiste, że poziomem odstają od swoich przyszłych rywali, ale to nie znaczy, że są bez szans na jakiekolwiek punkty.

    legia-radosc-po-golu-laczy-nas-pasja

    Na pierwszy ogień dostali Niemców. Borussia to klub, który wielu Polakom jest bliski, a przynajmniej dobrze znany. Wcale nie tak dawno strzelał dla niego Ebi Smolarek, a ostatnio pół kraju kibicowało mu w finale Ligi Mistrzów, kiedy na mecz z Bayernem wybiegali w jego barwach Łukasz Piszczek, Kuba Błaszczykowski i Robert Lewandowski.

    Dzisiaj to już nie jest „polska” Borussia, ostał się tylko Piszczek, który i tak ma problemy z łapaniem się do wyjściowego składu. Na krajowym podwórku wciąż są niewiarygodnie mocni, ale jednak ciut za słabi, by rywalizować z Bayernem. W Europie również nie wymienia się ich jako faworytów do zwycięstwa czy nawet finalistów, ale nie zapominajmy, że potrafią zaskoczyć.

    Niech nie zmyli nas wszystkich ich ostatni mecz z Leipzig, przegrany 0:1. Pojawiły się opinie, że skoro beniaminek niemieckiej Bundesligi mógł ograć wicemistrza kraju, to Legia u siebie ma duże szanse co najmniej na remis. Szanse ma, ale jest to opcja wybitnie optymistyczna.

    Wojskowi są pod formą, tak źle grającej Legii dawno nie widzieliśmy. Kuleje obrona, która bez Pazdana wygląda momentami jak kilku przypadkowych gości ustawionych przed Malarzem.

    Przygasł Moulin, który wejście do zespołu miał bardzo dobre, ale dostosował swoją grę do formy kolegów z zespołu. Nie może zaskoczyć współpraca skrzydeł z napastnikami, generalnie nic nie jest tak, jak być powinno.

    kucharczyk-radosc-po-strzeleniu-gola-dundalk-laczy-nas-pasja

    Tylko dziś to wszystko nie jest ważne! Jeśli ma zaskoczyć, to kiedy, jak nie w pierwszym grupowym pojedynku Ligi Mistrzów?! Może obejdzie się bez pogromu i Legioniści mile nas zaskoczą? Na to liczymy i nikt, kto uważa się za kibica polskiej piłki, tego meczu nie może przegapić!

    Komentarze