Liga Mistrzów: A gdzie dziś świętujemy?

    Niby to dopiero awans do ćwierćfinału, ale wczoraj w dwóch europejskich miastach na pewno nie obyło się bez świętowania. O ile w Madrycie wszyscy byli pewni kolejnej rundy, a  ¼ rozgrywek nie jest jakimś szczególnym osiągnięciem, po prostu kolejny krok w walce o tytuł, o tyle w Wolfsburgu pewnie jeszcze do teraz wałęsają się po ulicach niedobitki z wczorajszych libacji. Dla miejscowego zespołu jest to historyczny wyczyn, wszystko więc będzie kibicom wybaczone!

    Kto wczoraj z okazji Dnia Kobiet przygotował swojej wybrance pyszną kolację, kupił kwiaty i zaskoczył jakimś drobiazgiem dziś na pewno w nagrodę dostanie „pozwolenie” na wieczorne wyjście z kumplami na mecz. A co mamy w menu?

    O 18:00 Zenit będzie próbował zrewanżować się Benfice za porażkę w Portugalii. W Lizbonie to gospodarze byli drużyną przeważającą, widać było, że to oni są bardziej zdeterminowani by zdobyć u siebie gole i w konsekwencji trzy punkty. Goście z Petersburga bardziej skupiali się na obronie i na zachowaniu czystego konta przed rewanżem w Rosji. Szło im nieźle i kiedy wydawało się, że plan się powiedzie, drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył lewy obrońca, Criscito. Stało się to w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry, a już minutę później statystycy dopisywali kolejną bramkę w Lidze Mistrzów Jonasowi! Brazylijczyk notuje rewelacyjny sezon, w lidze portugalskiej ma już dwadzieścia sześć goli i jedenaście asyst, a w Champions League dwie bramki i dwie asysty. Jednobramkowa przewaga niczego Benfice nie gwarantuje, zwłaszcza kiedy spojrzymy na bilans domowych spotkań Zenitu z drużynami z Portugalii – pięć wygranych i dwa remisy! Jeśli dołożymy do tego informację, że Benfica w Rosji wygrała tylko raz, dwa razy zremisowała i czterokrotnie wracała do domu pokonana, to widzimy, że kwestia awansu pozostaje otwarta. Zapowiada się świetna rozgrzewka przed późniejszym pojedynkiem w Londynie!

    W stolicy Anglii rewanżowy pojedynek pomiędzy Chelsea a PSG. Paryżanie mają już mistrzostwo Francji w kieszeni, mogą więc skupić się na utrzymaniu jednobramkowej przewagi z pierwszego spotkania i awansie do kolejnej rundy. W pierwszym meczu wynik ustalił na 2:1 i trzy punkty zapewnił paryżanom Cavani dopiero w 78. minucie. Wielu spodziewało się łatwiejszej przeprawy u siebie i zapewnienie sobie trochę bezpieczniejszej przewagi przed meczem w Londynie. My oczywiście nie narzekamy, czeka nas tym piękniejszy mecz! A za tym, że taki będzie przemawia wszystko – ostatnie potyczki tych ekip w ostatnich latach zawsze dostarczały nam emocji, mecz we Francji był jedyną porażką Chelsea odkąd objął ją Hiddink, dwa lata temu na Stamford Bridge londyńczycy potrafili odrobić stratę z pierwszego meczu, w ostatnich siedmiu meczach u siebie Chelsea jest niepokonana przeciwko francuskim drużynom a osiem z trzynastu dwumeczów wygrali po tym jak doznali porażki w pierwszym meczu! To chyba wystarczające argumenty, prawda?! A drużyna Laurenta Blanca ma Zlatana i nam to wystarczy! Która ze stolic będzie dziś świętować? Nie mamy pojęcia!

    Komentarze