Liga Europy: O Ligę Mistrzów, honor i uratowanie sezonu!

    Środa futbolowym maniakom kojarzy się z Ligą Mistrzów. Tak było, jest i pewnie będzie! Ale nie dziś! Do rozegrania w Champions League pozostał nam już tylko finał, który odbędzie się w sobotę dwudziestego ósmego maja, ale nie zmienia to faktu, że dziś na piłkę kopaną na najwyższym poziomie też będziemy mieli okazję popatrzeć! Wieczorem z niekłamaną radością zasiądziemy przed telewizorami aby delektować się finałem Ligi Europejskiej, w którym na St. Jacob-Park w Bazylei zagrają Liverpool i Sevilla! Przyznacie, że główni aktorzy widowiska naprawdę z najwyższej piłkarskiej półki! Pisaliśmy kiedyś, po zupełnie bezbarwnych meczach w początkowych fazach tych rozgrywek, że wrócimy do oglądania dopiero na finał z udziałem Anglików i Hiszpanów. Słowa nie dotrzymaliśmy bo i tak w każdy czwartek śledziliśmy wszystkie europejskie stadiony, ale co do obsady finału się nie pomyliliśmy.

    Finał! Samo zwycięstwo to już kolejne prestiżowe trofeum do klubowej gabloty, ale w przypadku tych dwóch zespołów stawka w tym sezonie jest dużo większa. Od ubiegłego roku dodatkową nagrodą za zwycięstwo w Lidze Europy jest udział w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów, dokładnie automatyczna kwalifikacja do fazy grupowej. Z tego przywileju skorzystała Sevilla, jednak grupa z Manchestrem City, Juventusem i Borussią Monchengladbach okazała się zbyt silna by awansować. W tym roku, jeśli Hiszpanom uda się zwyciężyć, znowu będą mieli okazję powalczyć z najlepszymi drużynami w Europie, jeśli nie to czeka ich wywalczona w ligowych rozgrywkach Liga Europy. Niby nie można narzekać, ale prestiż i pieniądze za udział nieporównywalnie większe. Mało tego, siódma pozycja w tabeli La Liga obliguje ich do wzięcia udziału w eliminacjach, a to dodatkowe mecze, które potem mogą mieć wpływ na dalszą formę zespołu w trakcie sezonu. Zresztą ta lokata na pewno nie była szczytem marzeń podopiecznych Unaia Emery’ego i aby sezon mogli nazwać udanym potrzebują wznieść dzisiaj puchar w geście triumfu! Byłoby to dla nich nie tylko spełnienie marzeń, ale i zapisanie się w historii europejskich rozgrywek. Mają szansę powtórzyć wyczyn Bayernu Monachium, który w latach siedemdziesiątych trzy razy z rzędu wygrywał Puchar Europy, którego kontynuacją jest teraz Liga Mistrzów. Od kilku lat zmieniła nam się nomenklatura i mamy do czynienia z Ligą Europy, kontynuującą tradycję Pucharu UEFA – w tych nowych rozgrywkach Sevilla byłaby pierwszą drużyną, która wygrała je trzykrotnie z rzędu.

    Dla piłkarzy Jurgena Kloppa zwycięstwo w dzisiejszym spotkaniu ma znaczenie jeszcze większe, wygrana jest dla nich jedyną przepustką do przyszłorocznych pucharów. Sezon nie potoczył się po ich myśli i nawet pomimo zmiany szkoleniowca nie udało się Liverpoolowi zająć czołowej lokaty w Premier League. Choć Niemiec doprowadził zespół do finału Pucharu  Ligi i finału Ligi Europejskiej to wciąż pozostaje wielki niedosyt spowodowany zajęciem ósmej pozycji w lidze. Ambicje piłkarzy, kibiców i samego trenera są dużo większe i brak udziału w europejskich rozgrywkach będzie dla nich wielkim ciosem. Może mieć też ogromny wpływ na możliwości transferowe. Chociaż piłkarze z Anfield na pewno będą chcieli powalczyć w przyszłym sezonie o czołowe lokaty w lidze i w krajowych pucharach, to dla właścicieli prawdziwym bodźcem do wyłożenia pieniędzy na transfery będzie możliwość gry w Lidze Mistrzów.

    Niezależnie od tego, która drużyna triumfalnie wzniesie puchar, która uratuje sezon, która będzie miała okazję na pojedynek ze zwycięzcą madryckich derbów na San Siro w meczu o Superpuchar Europy, liczymy na porywające widowisko. Tylko tyle i aż tyle!

    Komentarze