Liga Europy: Nie gardźmy młodszą siostrą – co o 19.00?

    Piękna, bogata, elitarna, potężna! Królowa wszystkich lig, we wtorki i środy zasiadająca na swym tronie i niepodzielnie rządząca piłkarskim światem – Liga Mistrzów! A za jej plecami, nieśmiało wychylająca się, machająca wiernym poddanym, z lekkim rumieńcem wstydu na twarzy, jej młodsza siostra – Liga Europy! Trzymając się tej metafory, to już nie Kopciuszek wiecznie pozostający w cieniu, ale księżniczka, z którą znajomość to zaszczyt!

    Liga Europejska, sukcesorka Pucharu UEFA, dla wielu czołowych drużyn Europy to tylko nagroda pocieszenia w przypadku braku kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Liczba i poziom drużyn biorących udział przynajmniej w początkowych fazach rozgrywek rzeczywiście każą sądzić, że poziom jest niższy niż w Lidze Mistrzów. Kiedy popatrzymy jednak na zespoły, które rozegrają swoje mecze dzisiaj, w 1/16 rozgrywek, możemy śmiało stwierdzić, że kilka meczów będzie zdecydowanie ciekawszych niż pojedynki Gentu z Wolfsburgiem czy Benfiki z Zenitem w LM.

    Pierwsza „tura” rusza o 19.00. Wymieńmy nazwy kilku ekip, które zagrają: Manchester United, FC Porto, Napoli, Borussia Dortmund czy Tottenham. Mało? Sevilla, Fiorentina, Olympiakos! Firmy, które są co najmniej znane nawet niedzielnym kibicom futbolu. Mamy tu byłych zwycięzców czy finalistów Champions League, drużyny które w obecnym sezonie mają ogromne szanse na wygranie lig w swoich krajach! Czy potrzebna jest większa rekomendacja? Siedem meczów, najciekawsze wg nas pojedynki:

    Borussia Dortmund  – FC Porto. Pierwsze spotkanie obu zespołów na arenie międzynarodowej. Statystyki przemawiają za zespołem z Niemiec, który w dotychczasowych trzech meczach domowych przeciwko składom z Portugalii zawsze zwyciężał, w ostatnim czasie dortmundczycy w ogóle nie zwykli przegrywać u siebie, w 20 ostatnich meczach zdarzyło im się to tylko raz. Czy podopieczni Thomasa Tuchela podtrzymają dobrą passę, czy może napędzeni zwycięstwem z Benfiką na krajowym podwórku Portugalczycy sprawią niespodziankę? Kiedy grają dwie tak mocne ekipy nie ma jednoznacznej odpowiedzi!

    Fiorentina – Tottenham. Lepszej okazji do rewanżu londyńczycy nie mogli sobie wymarzyć – dokładnie rok temu Fiorentina wyeliminowała ich na tym samym etapie rozgrywek remisując na White Hart Lane i zwyciężając u siebie. Nie są to jednak już te same drużyny co rok temu, teraz londyńczycy prezentują zdecydowanie wyższy poziom, są wiceliderem Premier League a w ostatniej kolejce pokonali głównego faworyta do mistrzostwa, Manchester City! Nie będzie im łatwo, Viola również jest” w gazie”, ostatnio pokonała Inter, co pokazuje, że jej ambicje są na pewno większe niż odpadnięcie w 1/16 tych rozgrywek!

    Villarreal – Napoli. Na pierwszy rzut oka mecz ciekawy, ale nie porywający. Zerknijmy jeszcze raz – Napoli, jeden z głównych faworytów do wygrania całych rozgrywek, jeszcze przed ostatnią kolejką, przed minimalną porażką z Juventusem, lider Serie A. Grają piękny, ofensywny futbol, w napadzie Insigne, Callejon i genialny, rozgrywający sezon życia Higuain. Naprzeciwko nich klub z pięćdziesięciotysięcznego miasteczka, nie licząc Roberto Soldado, bez większych gwiazd. A jednak właśnie ten Villareal jest w tym momencie czwartą siłą La Liga, z pięcioma punktami straty do Realu Madryt, w pięciu ostatnich meczach w europejskich pucharach są niepokonani, trzy ostatnie pojedynki domowe w LE wygrali! Takie statystyki nie biorą się znikąd! Możemy spodziewać się, że ten pojedynek będzie bardzo zacięty i nie pożałujemy wybierając akurat to spotkanie!

    Wybór jest trudny, a to tylko potwierdza, że Liga Europy zaczyna być równie piękna i godna zauważenia jak jej starsza siostra! Zapraszam i smacznego!

    Komentarze