Liga Europy: Jest świat poza Ligą Mistrzów

Czwartkowy wieczór rozgrzeje głowy kibiców piłkarskich jak czajnik elektryczny wodę. Zapomnijcie o Lidze Mistrzów, niech wyczyny Ronaldo ulecą na moment w czeluść niepamięci. Niech znikną problemy PSG, tragedia Barcelony, wielkość Simeone i rozczarowania Wolfsburga. Czternastego kwietnia rządzić i dzielić będzie Liga Europy. Ćwierćfinałowe rewanże zapowiadają królewską ucztę. Garkuchnia już przygotowana i zaczyna pichcić. Roztaczające się zapachy sugerują, że głównym daniem będą krwiste steki.

Przewidywany poziom emocji został określony już w pierwszych meczach ćwierćfinału. Żadna ekipa nie uciekła swym przeciwnikom znikając za widnokręgiem gradu bramek. Nikt nie rozstrzelał rywala niszcząc jego psychikę i chęć do walki. Każdy zespół pozostaje w zasięgu kija rywala i każdy każdego może ostro tym kijem obić. Popatrzmy na Złotą Pragę, gdzie Sparta grać będzie z Villarrealem. Oj nie docenia się Czechów, nawet po krwawej łaźni którą zgotowali w poprzedniej rundzie Lazio na Stadionie Olimpijskim w Rzymie. Kiedy prażanie przegrali pierwszy mecz ćwierćfinałowy, dziennikarze rozpisywali się o świetnej sytuacji i prawie już pewnym awansie Hiszpanów. Jestem w stanie wyobrazić sobie (w przeciwieństwie do moich kolegów po fachu) inny scenariusz. Sparta już udowodniła, że potrafi strzelać bramki. Dużo bramek. Wiedzą coś o tym piłkarze z Krasnodaru i Rzymu. I jeszcze jedna sprawa, Sparta nie przegrywa u siebie, przynajmniej w Lidze Europy.

Mówiło się też, że Sevilla jest już jedną nogą w półfinale. Fakt, zależy im na Lidze Europy bardzo. Trzecie zwycięstwo z rzędu to pisanie historii tych rozgrywek, inny wymiar. Mam również nadzieję, że Krychowiak wskoczy po kontuzji na swój normalny poziom, choć zdaje sobie sprawę, że może to być odrobinę za wcześnie. Egoistycznie rzecz ujmując najważniejsze jest to, żeby był w pełni formy w czerwcu…

Trochę łatwiej niż wszyscy inni będzie miał Szachtar.  Po pierwsze, gra u siebie, czyli we Lwowie. Na ten moment nie wygląda na to aby szybko wrócił do Doniecka. Od czasu do czasu przebąkuje się o tym, że będzie musiał na stałe zmienić lokację, niezależnie od tego jak potoczą się wydarzenia na Ukrainie. Po drugie Braga ostatnio nie pokazuje znakomitej jakości gry. Ostatni mecz ligowy zaledwie zremisowała ze słabiutkim Moreirense, strzelając bramkę w doliczonym czasie gry. Wcześniej została bez litości potraktowana przez Benficę tracąc pięć bramek.

Nie wypada też nie wspomnieć o Borussii i Liverpoolu. Pięknie przyjęty w Dortmundzie Klopp z całą pewnością nie będzie się kierował jakimiś sentymentalnymi względami i zrobi wszystko żeby zastopować swą dawną drużynę. Zwłaszcza, że bramkowy remis z pierwszego meczu delikatnie stawia liverpoolczyków w roli faworytów. Po rozbiciu w niedzielę Stoke City 4:1 są na fali, Klopp twierdzi, że cała drużyna jest przygotowana doskonale, od rezerw po pierwszy skład. Wydaje się, że nie jest to czcza gadanina, bo ze Stoke wystąpiło aż siedmiu zawodników którzy nie grali w Dortmundzie. Pełen komfort pracy, jak sam przyznaje.

Cokolwiek by się w czwartek wieczorem nie działo, będzie to argument dla tych wszystkich, którzy nie ograniczają się w swej ciekawości futbolowej do potężnej Ligi Mistrzów. Nie poddali się nachalnej reklamie najpotężniejszych i są trochę znudzeni medialnym bombardowaniem wiadomościami o Ronaldo i Messim.

Istnieje piłka nożna poza Realem i Barceloną, a w czwartek niedowiarki się o tym przekonają !

Komentarze