Liga Europy: Czy aby na pewno dziś czwartek?

    Futbol, futbol, futbol – takie mam plany na dzisiejszy wieczór! Przerwa w pracy, szybki rzut oka na wieczorny meczowy rozkład jazdy… i szok! Jakoś próbuje sobie wytłumaczyć chwilowe zaćmienie umysłu, środek tygodnia, masa pracy, przesilenie wiosenne, cokolwiek… ale gdzieś uciekł mi jeden dzień. Drugi rzut oka, trochę dłuższy… i dalej kalendarz wydaje się kłamać! Przecież nie może być czwartek! Nie, na pewno nie, jest środa, kumple robią sobie ze mnie jaja! To nie może być Liga Europy, ktoś ewidentnie pomylił się robiąc meczową rozpiskę! Dla pewności cofam się do dnia wczorajszego. No teraz wszystko się zgadza, Zenit – Benfica, ale zaraz, mecz zakończony! Wracam znowu do dzisiejszych pojedynków: Dortmund – Tottenham, Liverpool – Manchester United, od biedy Bilbao – Valencia czy Villarreal – Leverkusen. Tak moi drodzy, takie ekipy grają w Lidze Europy! A kiedy porównamy wspomniane spotkania z meczami wymienionych już Zenitu i Benfiki czy Wolfsburga z Gentem to dochodzimy do wniosku, że czwartek zrobił się w tym sezonie dużo atrakcyjniejszy w świecie piłki nożnej! Nie tylko bije na głowę wtorek i środę z Ligą Mistrzów pod względem ilości spotkań, ale też jakości. Wiadomo, Liga Europy jest dużo mniej prestiżowa, ale jeśli ma się na tym etapie rozgrywek takich przeciwników można zacząć się powoli spinać na mecze. Jest szansa, że United i Liverpool nie zagrają rezerwami. A dziś osiem pojedynków, nie wszystkie rzucają na kolana, nie sprawią, że wyłączymy telefony a rodziny wyślemy do kina, na zakupy czy gdziekolwiek, bo mało nas będzie tak naprawdę obchodziło gdzie są. Nie zmienia to faktu, że mamy w czym wybierać!

    Basel – Sevilla. Szwajcarzy nie są faworytem tego dwumeczu, ale nie stoją też na straconej pozycji. W końcu wygrali swoją grupę, w poprzedniej rundzie wyeliminowali Saint Etienne i są jedynym mistrzem kraju, który pozostał jeszcze w grze. Na swoim boisku będą starali się zgarnąć komplet punktów aby mieć komfort psychiczny przed rewanżem. A że z ostatnich sześciu spotkań u siebie przegrali tylko jedno muszą w  domu czuć się mocni. Na ich niekorzyść przemawia jednak fakt, że grali już szesnastokrotnie z hiszpańskimi drużynami a udało im się wygrać tylko dwukrotnie. Obrońcy tytułu natomiast będą starali przełamać się na wyjazdach, w tej edycji przegrali wszystkie spotkania będąc gośćmi.

    Dortmund – Tottenham. Pojedynek, który mógłby odbyć się zarówno w finale czy w Lidze Mistrzów. W poprzedniej rundzie Borussia wyeliminowała Porto, Anglicy zaś odprawili Fiorentinę. Oba zespoły są w tym momencie wiceliderami swoich lig, ale to londyńczycy mają większe szanse w walce o tytuł. Czy będą oszczędzać się w Lidze Europy? Szczerze wątpimy, angielskie zespoły po prostu tego nie potrafią! A że Dortmund w sześciu meczach u siebie strzelił w pucharach aż 20 bramek to zapowiada się świetne widowisko!

    borussia-dortmund-europa-league-laczy-nas-pasja

    Fenerbahce – Braga. Jedna z tych mniej widowiskowych par, ale jak uczy doświadczenie, często te mecze poziomem zaangażowania piłkarzy, widowiskowością i dramaturgią potrafią przebić te teoretycznie ciekawsze. Turcy w poprzedniej rundzie wyeliminowali Lokomotiv Moskwa, Braga zaś Sion. Każda z tych drużyn mogła trafić na silniejszego przeciwnika, dlatego ten kto awansuje zmierzy się pewnie z ekipą z europejskiej czołówki, jest się o co bić!

    Szachtar – Anderlecht. Niewielu typowało ekipę z Doniecka jako zwycięzcę pary z Schalke. Po remisie u siebie jechali do Niemiec na egzekucję. I jak to często bywa, przewrotny los sprawił wszystkim niespodziankę, rozgromili Schalke na Veltins Arena 3:0! Teraz trafili na Anderlecht, który pewnie awansował po dwóch zwycięstwach z Olympiakosem. Wydaje się, że jest to również przeciwnik będący w ich zasięgu. Ale jak pokazała poprzednia runda, los bywa przewrotny i jeśli są lepsi będą musieli udowodnić to na boisku. 

    Athletic – Valencia. Hiszpanie już na tym etapie na pewno stracą jedną ze swoich drużyn. Baskowie w poprzedniej rundzie pokonali Marsylę po wyrównanych pojedynkach, natomiast Valencia zmiażdżyła wiedeński Rapid 10:0 w dwumeczu. W Bilbao nie będzie już tak łatwo, Athletic jest u siebie niepokonany w europejskich pucharach, a dwa tygodnie temu rozbił Valencię 3:0 w La Liga. Jedna z zagadek – czy Aduriz, lider klasyfikacji strzelców umocni się na tronie kosztem swojego byłego zespołu?

    Liverpool – Manchester United. Hit! Pod warunkiem oczywiście, że oba zespoły nie odpuszczą tych rozgrywek, bo jeśli odpuszczą to będzie to tylko… hit! Nie oszukujmy się, starcie tych zespołów, nawet jeśli wyjdą rezerwami, będzie rewelacyjnym widowiskiem. Liczymy, że zespół Kloppa wrzuci w końcu wyższy bieg, bo zwycięstwo z Augsburgiem było dla nich straszną męczarnią. Odpadł im już Puchar Ligi, gdzie w finale przegrali z City, na mistrzostwo szanse mają niewielkie, a że Niemiec chciały swój pierwszy sezon na ławce trenerskiej zakończyć z jakimś trofeum to motywacja wzrasta. Na drodze los postawił im teraz tylko albo aż Manchester. Ciężko przewidzieć jak poradzą sobie piłkarze van Gaala, potrafią pokonać Arsenal w dobrym stylu a chwilę później przegrać z West Bromwich. Bardzo ciekawi jesteśmy w którym momencie sinusoida ich formy znajdzie się podczas dzisiejszego pojedynku.

    Sparta Praga – Lazio. Czesi mogą mówić o dużym szczęściu, w poprzedniej rundzie trafili na Krasnodar, z którym łatwo sobie poradzili. Teraz wylosowali rzymskie Lazio i obawiamy się, że to może być ich koniec przygody z europejskimi pucharami w tym sezonie. Rzymianie poradzili sobie w poprzedniej rundzie z teoretycznie mocniejszym do Sparty Galatasaray, ale powtórzymy znowu wszystkim znany frazes – wszystko zweryfikuje boisko!

    Villarreal – Leverkusen. Obie firmy to europejskie średniaki, ale ich rywalizacja zapowiada się bardzo ciekawe. Piłkarze „Żółtej łodzi podwodnej” są rewelacyjni w tym sezonie. W lidze zajmują czwarte miejsce a w Lidze Europy wyeliminowali Napoli, które było jednym z faworytów do wygrania całych rozgrywek. Mało tego, u siebie wygrywają wszystko jak leci nie tracąc przy tym nawet jednej bramki. Choć Bayer wydaje się być ostatnio w lekkim kryzysie to pewnie ograł Sporting i na pewno postawi drużynie Villarreal twarde warunki.

    Co oglądać? Wybierzcie sami, ale od takiego kłopotu bogactwa głowa nie boli!

    Komentarze