Liga Europy: Czas na rewanże! Kto w ćwierćfinałach?

Dzisiaj w Lidze Europy starcia decydujące o awansie do ćwierćfinału. Przyznamy szczerze, że szlagiery z zeszłego czwartku trochę nas zawiodły. Ale że dzisiaj już nie ma kalkulowania to mamy nadzieję, że wszystkie zespoły zapewnią nam solidną dawkę emocji, a przynajmniej większą niż wtorkowa Liga Mistrzów – kto oglądał ten wie!

O 19.00 mamy do wyboru trzy spotkania. Zacznijmy od tego, w którym walka o awans wydaje się być przesądzona – Leverkusen – Villarreal. Pierwsze spotkanie pewnie wygrali Hiszpanie 2:0 po dwóch bramkach Bakambu, który, dodajmy, zanotował również dublet w ostatnim ligowym meczu z Sevillą. Wynik ten nie był większą niespodzianką, Bayer jest w lekkim dołku. Od tamtego czasu sytuacja nieco się zmieniła. Piłkarze „Żółtej łodzi podwodnej” ostatnio słabo grają w La Liga, natomiast Leverkusen wygrał w końcu w Bundeslidze. Czy przyjdzie też przełamanie w europejskich pucharach, czy domowa dwubramkowa zaliczka wystarczy zawodnikom Villarreal? Wydaje nam się, że tak, ale jeśli Bayer szybko strzeli bramkę to losy awansu będą ważyć się aż do ostatniego gwizdka.

Valencia – Athletic Bilbao. Kryzys w zespole Garego Nevilla trwa w najlepsze. W weekend przegrali nawet w meczu derbowym  z ostatnim w tabeli hiszpańskiej Levante. Pierwsze spotkanie tych drużyn zakończyło się skromnym zwycięstwem Bilbao, jednak wynik nie oddaje przebiegu meczu. Piłkarze Athleticu całkowicie zdominowali rywali i tylko ich własna nieskuteczność może być powodem tego, że do Walencji jadą z tylko jednobramkową zaliczką. Zdrowy rozsądek każe myśleć, że bliżej ćwierćfinału są piłkarze Ernesto Valverde.

Lazio – Sparta Praga. Choć faworyt jest jeden to nic nie jest pewne. Czesi postawili się u siebie Włochom i mecz w Pradze zakończył się dla nich zwycięskim remisem 1:1. W Rzymie może więc zdarzyć się absolutnie wszystko! Jakiekolwiek wyrokowanie mija się z celem, dlatego ten pojedynek wybieramy do oglądania o godzinie 19.

O 21.05 znowu grad hitów! Chociaż nie, czujemy jeszcze rozczarowanie po poprzedniej kolejce, dlatego powstrzymajmy „hura optymizm”!

Sevilla – Basel. Pierwszy mecz to nudne 0:0. Spodziewaliśmy się czegoś więcej, ale skoro drużyna, która u siebie tylko wygrywa (w porządku, raz przegrała) mierzy się z zespołem, który nie wygrywa na wyjazdach to jaki mógł być wynik?! Oczywiście, że remis! Teraz sytuacja jest bardziej klarowna! Sevilla u siebie nie zwykła przegrywać, podbudowało ją ligowe zwycięstwo z Villarreal i przede wszystkim nie wypada obrońcy tytułu nie awansować. Chociaż bezbramkowy remis w Szwajcarii nie wyklucza żadnego scenariusza to jesteśmy dziwnie spokojni o awans zawodników Emery’ego.

Tottenham – Dortmund. Zawód i rozczarowanie. Dobrze, że Niemcy trochę postrzelali i uratowali widowisko. Miał być szlagier, spotkanie godne finału, a wyszło słabo. Pisaliśmy, że angielskie drużyny nie potrafią odpuszczać. Posypujemy głowę popiołem – potrafią. Spuśćmy kotarę milczenia na dalsze losy tego pojedynku.

Braga – Fenerbahce. Dwumecz w cieniu innych, teoretycznie lepszych pojedynków, ale pamiętajmy, że ktoś z tej dwójki awansuje do ćwierćfinału i ten ktoś będzie mógł to uznać za duży sukces. Turcy są krok bliżej, w pierwszym spotkaniu zdołali w końcówce uratować trzy punkty i do Portugalii jadą z małą zaliczką. Mecz jak najbardziej do obejrzenia, forma już nie ta, ale zawsze miło popatrzeć na van Persiego, Naniego czy Meirelesa.

Anderlecht – Szachtar. Kolejna rywalizacja, która emocji nie wzbudza prawie żadnych. Ukraińcy drugi pucharowy mecz z rzędu zakończyli z trzema strzelonymi  bramkami, tym razem jednak stracili jedną. Czy ta zaliczka wystarczy? Raczej tak, ale muszą pamiętać, że w poprzedniej rundzie oni byli skazani na pożarcie a wygrali z Schalke na ich boisku 3:0. Jeżeli dwubramkowa przewaga nie uśpi ich czujności powinni spokojnie awansować.

Manchester United – Liverpool. Kolejna odsłona „świętej wojny” między tymi zespołami. Gdyby nie de Gea nawet nie oglądalibyśmy tego spotkania. W pierwszym meczu bronił jak natchniony i tylko dzięki niemu United przegrał tylko 0:2. Podopieczni Kloppa, jeśli zagrają tak jak tydzień temu, będą pewni awansu. W Liverpoolu wyraźnie widać było komu zależy na grze w kolejnej rundzie, potwierdzają się przypuszczenia, że Liga Europy dla van Gaala ma drugorzędne znaczenie, jednak zbyt mało prestiżowa i przede wszystkim zbyt mało dochodowa.

Komentarze