Liga Europy: Brawo Zagłębie!, Piast uniknął kompromitacji

No wreszcie! Honor uratowany! Zagłębie Lubin wyeliminowało w dwumeczu, po rzutach karnych zdecydowanego faworyta, jakim był Partizan Belgrad. „Miedziowi” już w przyszłym tygodniu zmierzą się w kolejnej rundzie z duńskim SonderjyskE.

W drugim „polskim meczu” Piast Gliwice zremisował bezbramkowo w Szwecji z IFK Goeteborg i pożegnał się z europejskimi pucharami.

Naprawdę cieszymy się, że nie trzeba znowu pisać o klęsce, kompromitacji i wstydzie. To prawda, że w pierwszym spotkaniu w Belgradzie Zagłębiu pomagały chyba jakieś siły nadprzyrodzone, a dodatkowo świetnie spisywał się w bramce Martin Polacek.

Jakimś cudem udało się  jednak nie stracić gola tydzień temu i to grając ponad 30 minut w dziesiątkę. Potem przyszła 1. kolejka ligowa w Ekstraklasie, gdzie „Miedziowi” w pół godziny rozstrzelali Koronę Kielce.

Optymizm był coraz większy, a zainteresowanie meczem piłkarskim w Lubinie od dawna nie było takie duże. Od początku było widać, że gospodarze wyszli walczyć o awans. Stworzyli kilka dogodnych sytuacji, ale gracze z Belgradu groźni byli z kontrataku.

zaglebie-partizan-laczy-nas-pasja

Kolejne minuty upływały, aż sędzia zmuszony został do zarządzenia dogrywki. To właśnie w tym okresie gry Zagłębie osiągnęło znaczącą przewagę. Nie ma się w sumie co dziwić, skoro Partizan nie rozpoczął jeszcze sezonu ligowego.

Najbliżej strzelenia gola był Jakub Tosik, który uderzył nad poprzeczką z linii pola karnego. Na stadionie cały czas trwał nieustający doping, wielki szacunek dla miejscowych kibiców. Nikt jednak nie potrafił przeciwnikowi zaaplikować gola podczas „normalnej” gry przez 210 minut. Potrzebne były rzuty karne.

Martin Polacek chwilę przed konkursem jedenastek wyglądał na uśmiechniętego i wyluzowanego. Chyba podskórnie czuł, że to będzie jego wieczór. I choć nie miał nic do powiedzenia przy pierwszych 4 strzałach (pierwszy przestrzelony), to w decydującej 5 serii obronił rzut karny i kibice oraz piłkarze mogli świętować awans do kolejnej rundy.

Co warte podkreślenia, w Lubinie w przeciwieństwie do Gliwic czy Krakowa (Cracovia) wiedzą, że europejskie puchary, to esencja klubowej piłki. Po to się wygrywa ligowe mecze, żeby potem walczyć w Europie. Im szybciej to zrozumieją w innych polskich klubach, tym lepiej.

Wcześniej w Szwecji,  Piast Gliwice zremisował 0:0. Gliwiczanie nie próbowali nawet odrobić strat, chcieli jedynie pożegnać się bez większego wstydu. Do Goeteborgu  nie poleciało czterech ważnych piłkarzy: Hebert, Marcin Pietrowski, Patrik Mraz, Sasa Zivec.

piast-ifk-laczy-nas-pasja

Nowy trener Jiri Necek uznał, że strat nie uda się odrobić i trzeba skupić się na lidze. Widzicie różnicę w mentalnym  podejściu? I po co Wam ta liga, aż chciałoby się wykrzyczeć!

Można mieć tylko nadzieję, że ktoś w Gliwicach pójdzie po rozum do głowy i w przypadku kolejnego awansu do europejskich pucharów zespół będzie przygotowany. Jak pokazał wczorajszy mecz, IFK Goeteborg był do przejścia.

Komentarze